Marksizm nie jest martwą bajeczką z
ubiegłego stulecia, lecz potężną siłą ideologiczną obejmującą dzisiaj miliardy
ludzi swym zasięgiem działania. Hasła marksistów walki z "wyzyskiem"
człowieka przez człowieka, wyzyskiem wynikającym z RZEKOMO naturalnych
antagonistycznych praw rozwoju przyrody, działają na emocje człowieka, mimo że
są sprzeczne wewnętrznie, grzeszą brakiem logiki. Są, sprzeczne, bo jeśli ten
wyzysk istnieje faktycznie i wywodzi się z praw rządzących rozwojem przyrody,
to przecież zwalczyć go nie można, bo byt kszta3tuje człowieka, świadomość jest
i zawsze będzie podporządkowana przyrodzie. Jeśli wyzysk ten wynika z
faktycznych realiów antagonistycznego rozwoju materii, przyrody, społeczeństwa,
to usiłowanie jego zlikwidowania w drodze wymyślonych komunistycznych stosunków
społecznych jest oczywistą utopią, religią, idealizmem, który z materializmem
nic nie ma wspólnego. Jeśli prawda ta jest prawdą obiektywną, to nic jej ani
zaszkodzić, ani nic pomóc nie może. Chyba, że jest to dewiacja, oszustwo,
zbrodnia grupy ludzi, metoda zagarniania władzy dla własnych korzyści
materialnych i przywilejów. Ale i w tym wypadku, jest to czysty idealizm, wynik
kalkulacji, produkt mózgu, którego założeniem jest interes własny, ideologia.
Myśl jest w tej metodzie pierwotna, a nie rzeczywiste prawa rozwoju.
Dewiacja
intelektualna Marksa i Engelsa padła na sprzyjającą rozwojowi glebę emocji
osobniczych i społecznych, aby poprzez integracyjną swoją funkcję, niezliczone
sprzężenia zwrotne, interakcje i procesy autokatalityczne, czyli procesy
przyśpieszania reakcji pod wpływem swego własnego produktu, stała się modelem
panującym. Po tysiąckroć potępiany w XIX wieku naukowy materializm i teoria
wyzysku pracy Marksa stały się obowiązującymi powszechnie formami myśli
"naukowej" i "społecznej" XX wieku. Ale tak jak autokatalityczne
reakcje chemiczne nigdy nie trwają w nieskończoność i jak procesy biologiczne
zwalniają z czasem i zahamowują wzrost, tak i ewolucja zdolności umysłowych
współczesnego gatunku homo sapiens jest zdeterminowana genetycznie, oraz
barierami kulturowymi i zagrożeniami totalnej katastrofy.
Niektórzy twierdzą, że marksizm
jest już zgnitym trupem i nikt, a najmniej marksiści, nie dają mu wiary, ale
nie jest tak faktycznie, a co najważniejsze trzeba brać pod uwagę, że fasadę
tej religii podpiera NAGA SIŁA najpotężniejszej w historii 3-4 milionowej
armii, 173 dywizji, 6000 bomb wodorowych i potężny kompleks przemysłu
zbrojeniowego zatrudniający 15-20 milionów ludzi. Na zachodzie też chyba nikt z
rządzących nie wierzy w oficjalnie deklarowane religie, ale na msze do
kościołów, szczególnie transmitowanych przez telewizję, wszyscy chodzą.
Ludzkość,
a w niej obie zainteresowane strony ideologiczne, tzn. rządzący i rządzeni,
zdaje sobie coraz bardziej sprawę, że droga konfliktu prowadzi do nikąd i
trzeba ją przezwyciężyć.
Tak,
czy owak, ze względu na olbrzymie szkody jakie te agresywne hasła i idee
antagonistyczne, tak marksistowskie, jak i każde inne przynoszą narodom i
ludzkości, istnieje pilna konieczność dokładnie je rozpracowywać ideologicznie
w trybie ciągłym i te rozpracowania maksymalnie upowszechniać. Czyli trzeba
opracowywać nowe teorie rozwoju społecznego przeciwstawne teoriom
antagonistycznym, teorie oparte na jak największym zbliżeniu do logiki,
materializmu i wiedzy naukowej, które będą w stanie sterować emocjami człowieka
nie w kierunku nienawiści, podziałów politycznych, agresji, walki, lecz w
kierunku pokoju, miłości, poszanowania, współpracy i pracy.
Antagonistyczne
teorie rozwoju społecznego trzeba zastąpić teoriami faktycznie obowiązującymi w
życiu materii i przyrody, teoriami współzależności i współpracy, teoriami
NIEANTAGONISTYCZNEGO ROZWOJU, ROWNOWAGI i symbiozy. Teorie te muszą być w miarę
możliwości jak najbardziej uczciwe, logiczne, materialistyczne, jak najbardziej
zbliżone do realiów życia, po prostu dlatego, że właśnie takie i tylko takie,
będą najbardziej skuteczne, najmniej zła Powodować będą społeczeństwom.
Już
cechą każdej żywej komórki, tak jak każdego urządzenia samosterującego, jest
proces decyzji, które są zawsze aktami wyboru według jakiegoś, określonego
systemu wartości. A więc tym bardziej człowiek, stworzenie myślące, powinien i
musi ciągle wybierać i WYBIERAĆ MNIEJSZE ZŁO. A więc przede wszystkim powinien
mieć możność wybierać, powinien mieć optymalnie dużą WOLNOSC (tzw. negatywną,
tzn. wolność do granicy nie czynienia innym zła), a przede wszystkim wolność
myśli, słowa, sumienia, a również czynu. Wolność czynu oczywiście ograniczona
być musi wolnością innych ludzi, czyli obowiązującymi prawami, ale granice
wolności myśli, słowa i sumienia, gdziekolwiek się zdarzają, są od razu jawnymi
dowodami szkodliwego, bo akceptującego podziały, idealizmu.
Powie
ktoś, że to komunały. Oczywiście, że tak, a jednak jak trzeba się o nie
upominać? Naiwność czy nawet ignorancja jest też pożyteczna i twórcza.
Bezsensowne czasem pytania, jak i twierdzenia, które zawsze zawierają w sobie
pytania, to rozbudowa świadomości, czyli sfery wolności, bo świadomość jest
zawsze świadomością możliwości wyboru i świadomością ograniczeń
koniecznościami, czyli poczuciem wolności.
Ograniczenia
wolności myślenia są na porządku dziennym stosowane przez
"nieomylnych" proroków głoszących swe "prawdy", co jest
właściwie dowodem ich bezmyślności i zbrodni przeciw ludzkości. W swej
podstawowej pracy filozoficznej "Anty-Diihring" już Engles pisał:
"W fizyce ...... Ostateczne prawdy ostatniej instancji stają się tu z
biegiem czasu osobliwie rzadkie. ....Drugi dział nauk obejmuje badania
organizmów żywych. W tej dziedzinie roztacza się taka różnorodność wzajemnych
stosunków i związków przyczynowych, że nie tylko każde rozwiązane zagadnienie
wyłania bezmiar nowych, ale też każde poszczególne zagadnienie może być
rozwiązywane przeważnie tylko fragmentarycznie, za pomocą szeregu badań
wymagających często całych stuleci. ...... Ale jeszcze gorzej wygląda sprawa
wiecznych prawd w trzeciej grupie nauk, w grupie historycznej, która bada
warunki życiowe człowieka, stosunki społeczne, formy prawne i państwowe i ich
nadbudowę ideową w postaci filozofii, religii, sztuki itd. .....wszyscy
dotychczasowi fabrykanci wiecznych prawd byli w mniejszym lub większym stopniu
osłami i szarlatanami, wszyscy tkwili w błędzie i mylili się: ale ich błędy,
ich omylność to coś naturalnego, to dowód, że on jest w posiadaniu prawdy i
słuszności i że to on, objawiony teraz prorok, nosi w zanadrzu ostateczną
prawdę ostatniej instancji, wieczną moralność, wieczną sprawiedliwość.
.........Prace naprawdę naukowe unikają z zasady takich dogmatyczno-moralnych
wyrażeń, jak błąd i prawda .......Jeżeli z prawdą i błędem niedaleko
zajechaliśmy, to jeszcze mniej pomoże nam dobro i zło. To przeciwieństwo
rozwija się wyłącznie w dziedzinie moralności, czyli w dziedzinie, która należy
do historii ludzkości - a właśnie w tej dziedzinie ostateczne prawdy ostatniej
instancji są najrzadsze. Od narodu do narodu, od epoki do epoki pojęcia dobra i
zła tak bardzo się zmienia-ty, że często wprost przeczyły jedne drugim."
---- Prawda - jak pięknie pisał pan Engels, jak prawdziwie naukowo i
bezstronnie. I co dalej ? No i dalej zaraz pisze tak: "Twierdzimy
natomiast, że cała dotychczasowa teoria moralności jest, w ostatniej instancji,
wytworem każdorazowej sytuacji ekonomicznej społeczeństwa. A że społeczeństwo
rozwijało się dotąd poprzez przeciwieństwa klasowe, moralność była zawsze moralnością
klasową." I następnie np. w "Uwagi na marginesie programu niemieckiej
partii robotniczej" pisze: "Między społeczeństwem kapitalistycznym i
komunistycznym leży okres rewolucyjnego przeobrażenia pierwszego w drugie. Temu
okresowi odpowiada też polityczny okres przejściowy i państwo tego okresu nie
może być niczym innym jak tylko REWOLUCYJNĄ DYKTATURĄ PROLETARIATU".
Proszę, jak pomimo tak głębokiej wiedzy o "ostatecznych prawdach ostatniej
instancji" , jak lekko się te prawdy ustanawia i następnie po trupach
milionów, jak lekko się je wprowadza w życie. I wrócę jeszcze do
"Anty-Duhringa" ---"Jest to tylko inny wariant starej ulubionej,
ideologicznej metody, inaczej zwanej apriorystyczną, a polegającej na tym, że
właściwości przedmiotu poznaje się nie przez ich odszukanie w samym
przedmiocie, lecz przez ich wyprowadzenie z pojęcia przedmiotu. Najpierw z
przedmiotu przyrządza się pojęcie przedmiotu, następnie odwraca się rożen, i
mierzy się przedmiot za pomocą, jego odbicia Pojęcia." Ta metoda
zastosowana przez Marksa, Engelsa, Lenina, Stalina, Hitlera, Mao i wielu
pomniejszych "myślicieli" kosztowała ludzkość 143 miliony ofiar i
będzie jeszcze kosztowała miliardy jeśli się jej nie zwalczy ideologicznie.
Marksizm
i wszyscy marksiści skompromitowali się całkowicie podszywając się pod
"naukowy" materializm i wprowadzając w teorię i praktykę aprioryczną,
idealistyczną kategorię przymusu pt. DYKTATURA PROLETARIATU. Kategoria ta
wprowadzona w życie kosztowała ludzkość morze krwi i łez i być może kosztować
będzie całkowite zniszczenie ludzkości, bo obowiązuje dalej do dzisiaj. A
przecież jednocześnie sami oni stwierdzili na piśmie : "prace naprawdę
naukowe unikają z zasady takich dogmatyczno moralnych wyrażeń jak błąd i
prawda".
Dzisiejsi naukowcy j. np. noblista
Francois Jacob piszą to samo: "Naukowcy już dawno wyrzekli się idei prawdy
ostatecznej i nienaruszalnej, ścisłego obrazu jakiejś
"rzeczywistości" .... We wszystkich środowiskach znajdzie się zawsze
pewien procent ludzi głupich i szkodliwych ......Ale w dążeniu do tryumfu
teorii naukowej nie popełniono jeszcze nigdy ludobójstwa." (Gra Możliwości
str. 15), a czy to prawda? Czy naukowcy hitlerowscy i naukowcy marksistowscy to
nie ludobójcy? A czym była np. przymusowa kolektywizacja w ZSRR jak nie naukowym
ludobójstwem? I czym jest do dzisiaj, czy faktycznie "obiektywnie słusznym
działaniem" jak określają to jeszcze dziś marksiści? Czy za swoje
ostateczne prawdy nie są gotowi i dzisiaj rzucać atomówkami?
PRAWDY,
PRAWDY, PRAWDY, co to są te prawdy ? Słowa, słowa i jeszcze raz słowa. Wiele
słów. A przecież najpierw było ciało, najpierw był czyn. Cóż są warte słowa
wobec ŻYCIA ? Życie jest pierwszą, zasadniczą dla człowieka prawdą i wszystkie
słowa skierowane przeciw życiu, jakiekolwiek słowa skierowane przeciw jakiemukolwiek
życiu, to ZBRODNIA, to GŁUPOTA GORSZA OD ZBRODNI. Nawet zrywając kwiaty na
łące, człowiek powinien się zastanowić!
Adam zobaczył gruszkę na drzewie,
podskoczył, ale nie dosięgnął, spojrzał na kij leżący obok, wziął go w rękę i
kijem strącił gruszkę. Od tej pory powoli zaczął być człowiekiem myślącym i
zdobywającym coraz więcej i coraz lepsze
narzędzia
pracy. Ale kij przekształcił się później w maczugę, z narzędzia pracy w
narzędzie zabijania zwierząt, a jeszcze później w narzędzie zabijania innych
ludzi. I tak z człowieka powstał zbrodniarz. Zbrodnia nie jest
materialistyczna, jej założeniem nie jest materia, lecz "boski
rozum". Dzisiaj ten kij to bomby wodorowe zdolne momentalnie wyniszczyć
może nawet cały rodzaj ludzki. Jeden jakiś wariat, albo zboczeniec, wytrącony z
pantałyku niezaspokojeniem seksualnym, albo rozstrojem żołądka (Napoleon
przegrał jedną z większych swoich bitew na skutek rozstroju żołądka - tak
wyczytałem kiedyś gdzieś w historii) - naciśnie guzik. W obronie własnej
oczywiście, jakżeby inaczej, w obronie własnej tzn., w obronie swojej religii,
ideologii, magii, mitu, w obronie swej satysfakcji. Może sam zadecyduje, a może
w gronie swych najbliższych towarzyszy mafii przeprowadzi płomienną dyskusję,
poprzedzoną niesłychanie szeroką akcją, obrony pokoju, świadomego, zagrożonego
społeczeństwa i .... decyzja zapadnie. W ciągu kilku minut druga strona, też
oczywiście w obronie własnej, również w obronie pokoju naciśnie kilka guzików.
I bal się zacznie. Idealny karnawał na zakończenie genialnej antagonistycznej
teorii rozwoju społecznego, wymyślonej przez naukowy, dialektyczny materializm.
Materii
jako takiej, ten wybryk natury jakim jest myśl ludzka, oczywiście nic nie
zaszkodzi, bo materia jest wieczna i nie zna czegoś takiego jak szkoda i bo
materia jest pierwotna. Idiocie człowiekowi, który nie potrafi zrozumieć, że
tak czy owak musi umrzeć, a więc, że jego myśl, czy religia nie ma znaczenia
obiektywnego, jego myśl może zniszczyć. Bo chociaż najpierw było ciało,
człowiek ciągle sobie wmawia, że najpierw było słowo, i że to nie materia, lecz
słowo jest nieomylne" i "niezniszczalne". Człowiek połknął
wszystkie rozumy, udowadnia swoją mądrość twierdzeniem, że z materii martwej
powstała, najprawdopodobniej na skutek paradoksu nieuporządkowania, które jest
dozwolone i miejscami popierane przez uporządkowanie materii martwej (tak
przypuszczaj fizycy), czyli, można by powiedzieć, że na skutek przypadku,
powstała materia żywa, powstało życie. W tym życiu rozwinął się człowiek.
Jeszcze gdy tkwi w łonie matki już się rusza, działa, kopie ją w brzuchu,
później, rodzi się, zaczyna chodzić, myśleć, mówić i ..... głosić :"a
słowo ciałem się stało" i .... mordować w imię swego słowa. MORD, GWAŁT,
DYKTATURA, OSZUSTWO, pomaga mu być człowiekiem "myślącym", utrwala
jego poczucie boskiej władzy nad materią. Głupcy, wcale nie myślą, że i tak w
proch się obrócą. I mordują się wzajemnie, w obronie własnej, wg
antagonistycznej teorii rozwoju.
Tylko co to za rozwój, który tak
szybko mordem musi się skończyć?
Co
to za teoria, która ten mord propaguje ? Czy nie czas wyrwać się z jej pęt ?
Czy
nie czas obudzić się z tego snu-mary ?
Świat
jest materią, wieczną, niezbadaną, nieskończoną, żyjącą swym ruchem. Taki czy inny
ruch jest właściwością każdej materii, nie ma ruchu bez materii i nie może być
materii bez ruchu. Różne formy i właściwości ruchu materii nie mają kierunku,
czy idą do przodu, czy się cofają, zawsze są ruchem, są zmianą, jakimś
postępem, jakimś rozwojem, pociągającym za sobą dalszy ruch, powodujący dalszy
rozwój, dalszą zmianę, ruch po spirali. Dialektycznie negację negacji
należałoby określić jako ciągły ruch naprzód w spirali. Ale określenia i
teorie, tak ogólnych praw ruchu i rozwoju przyrody, jak i każde inne, są
nieudolnym tworem myśli człowieka. Materia jest bezrozumna, jest
materialistyczna, wszystkie jej określenia, nazwy przydane, są idealistyczne. W
moim pojęciu ruch oznacza zawsze ruch do przodu, zmiana wywołująca inne zmiany,
jest zawsze postępem, jest rozwojem. Ale materia nie rozróżnia kierunków, nie
rozróżnia dobra, ani zła, nie ma w niej, ani w jej ruchu dobra, czy zła, nie ma
problemu z kierunkiem swej drogi, każdy ruch materii jest "dobry",
jest ruchem do przodu na drodze w koło negacji, czyli poprzez przechodzenie
ilości w jakość, czyli poprzez ciągłą ewolucję stosunków energii, bo tzw.
dialektyczna zasada przechodzenia ilości w jakość to przecież nic nowego, a
tylko inne sformułowanie ewolucjonizmu, (a nie zakłócenia ewolucjonizmu jak pisał
Gramsci), bo w życiu przyrody ożywionej i nieożywionej, żadnej innej ilości,
jak ilość stosunków, nie ma, czyli w zasadzie tej chodzi o stwierdzenie
możliwości wyboru ciągle lepszego stosunku, co jest możliwe tylko w
ewolucjonizmie, czyli sprzeczne z
rewolucją,
która uniemożliwia jakikolwiek wybór. (Czyli słynna marksistowska idea
przechodzenia skokowo ilości w jakość czyli idea rewolucji stoi w wyraźnej
sprzeczności z dialektyką, a więc jednak Gramsci miał rację).
Ruch
jest względny i w czasie i w przestrzeni, wszystko jest zależne od wszystkiego,
wszędzie obowiązuje sprzężenie zwrotne, każdej akcji towarzyszy reakcja, bo
ruch jest wieczny i nieskończony. Wszystko jest względne, a więc nie ma hard
and fast lines. Wynika z tego, że jest to ruch jednokierunkowy w koło i że
wszystkie światła na drodze tego ruchu są idealnie zsynchronizowane, jakieś
drobne kolizje, jeśli nawet są możliwe i się zdarzają, nie mają żadnego wpływu
na ten ruch, jako taki, są przez niego wchłonięte, dostosowane. W życiu materii,
w ruchu materii, nie ma miejsca na cofanie się, na gwałtowne przyśpieszanie,
lub gwałtowne hamowanie. Wszystko co się dzieje ma swą przyczynę i swój skutek.
Nic się nie dzieje z niczego, nic się nie dzieje nagle. Ruch materii jest
ewolucją, przystosowaniem, ciągłą reprodukcją, ciągłym przedłużaniem bytu
materii. NIEZNISZCZALNOSĆ MATERII jest dowodem ruchu bez sprzeczności. Przyroda
żyje w ewolucji i symbiozie. A więc.... gdzie tu jest miejsce na
antagonistyczną teorię rozwoju ? Na gwałt, rewolucję i raj na ziemi. Tylko i
wyłącznie w chorym mózgu człowieka. Materia nie zna antagonizmów, bo jest
niezniszczalna, wieczna, nieskończona, bo bodźce i antybodźce, wywołujące ruch
materii nie mogą jej zniszczyć, nie mogą być ze sobą sprzeczne, a antagonizm
jest sprzecznością. Antagonizm jest produktem idealizmu, chorego mózgu
człowieka. Najwyższym produktem rozwoju materii, ale tylko naszym, ludzkim
zdaniem, jest duch ludzki, umysł ludzki i jego, zawsze idealistyczne myśli.
Myśl człowieka nie jest materią, jest złudnym odbiciem materii, jest wytworem
mózgu, czyli materii, ale nie jest materią i dlatego zawsze musi być
idealistyczna, błędna, subiektywna, zdeterminowana prawami fizjologii i
kulturą, która też w dużej mierze zdeterminowana jest tak przez jądro biologicznych
potrzeb i konieczności, jak i przez wcześniejszą swoją historię. Mózg odtwarza
rzeczywistość z abstrakcji wrażeń zmysłowych, co równie dobrze można określić
jako symulowanie rzeczywistości. A Więc zawsze nie materia, lecz myśl jest
pierwotna w każdej teorii, a więc każda teoria jest idealistyczna i nie ma
znaczenia dla materii, ale może mieć wielkie szkodliwe znaczenie dla umysłów i
dla życia ludzi. Każda antagonistyczna teoria rozwoju społecznego, a przede
wszystkim obecna skrajna teoria marksistowska jest wytworem chorych myśli, a
nie materii, nie jest materialistyczna, lecz idealistyczna i ma niezmiernie
szkodliwe znaczenia dla życia ludzkości. Aspiracje ułomnych mózgów
produkujących idealistyczne myśli "naprawiania świata",
"opanowania materii", "wykorzystywania prawidłowości
rozwoju" są sprzeczne z rozwojem, oczywiście z rozwojem ludzkości, a nie z
rozwodem materii. Im bardziej myśl odbiega od realiów materialistycznych, tym
bardziej szkodliwa jest dla samej siebie i dla ludzkości, a ideologia rewolucji
i gwałtu jest myślą najbardziej ze wszystkich innych odległą od świata symbiozy
i ewolucji. Kategorie dobra i zła wytworzone przez tę myśl są kategoriami
idealistycznymi i zawsze muszą być błędne. Wszystkie kategorie moralne, pojęcia
dobra i zła, wywodzą się z myśli, a nie materii, myśl jest w nich pierwotna,
nawet jeśli założeniem tych myśli jest "pobożne życzenie" materialistycznego,
obiektywnego rozwoju społecznego.
Człowiek
dla swych rzekomych interesów tworzy dobro i zło, a więc zawsze musi być to system
spekulatywny. Sam fakt antagonizmu dobra i zła kryje w sobie grzechy,
sprzeczność interesów, represje, czyli idealizm, odejście od materializmu. Byt
i ruch materii jest wieczny, natomiast życie człowieka trwa niezmiernie krótko,
i jego rozpaczliwe wysiłki obrony przed "niebytem" powodują po prostu
psychofizjologiczne zakłócenia organizmu, a te z kolei tworzą
antymaterialistyczne, najbardziej szkodliwe dla życia kategorie gwałtu,
oszustwa, wojny, różnego rodzaju agresji i represji, które następnie przeradzają
się w stan ciągły i o natężeniu coraz silniejszym, czyli .... w "miarę
postępu zaostrza się walka klas", czyli, wydumane antagonistyczne teorie
rozwoju powszechnie panujące w świecie myśli ludzkiej zmuszają do ciągłego
pogłębiania antagonizmów, czyli, wojna przestaje być przedłużeniem polityki
zgodnie z teorią Clausewitza, a przeradza się w wojnę permanentna von
Ludendorffa. Rewolucja Marksa i Engelsa od razu zakłada w teorii dyktaturę
proletariatu, czyli używanie siły, na nieskończonej nigdy
drodze
do komunizmu, czyli teorie Stalina o ciągle zaostrzającej się walce klas w
miarę postępu rewolucji i o nieuniknioności III wojny światowej, oraz teorie
Mao i innych o rewolucji permanentnej i kontrolowanej, wszystko to jest
naturalnym pogłębianiem idealistycznych myśli wynikających z antagonistycznej
teorii rozwoju i teorii "wyzysku". Glastnost' i pierestrojka
Gorbaczowa, nic nie zmieniają sytuacji, tak jak NEP Lenina jej nie zmieniał.
Jednocześnie z wprowadzaniem NEP'u Lenin w ściśle tajnym liście do najbliższych
współtwórców choroby pisał: "państwo to my.... represje, represje,
zaostrzać represje, ....rozstrzeliwać, rozstrzeliwać, .... prawo to nasza
rewolucyjna świadomość prawna.." Gorbaczow chociaż jawnie podpisał
"rakiety na złom" (3% ogólnego stanu posiadania), w ściśle tajnych
instrukcjach na pewno żąda nowych sukcesów zbrojeniowych, czyli .... represji,
bo przecież zbrojenia to są represje, w innym, groźniejszym wydaniu.
Szaleństwo
idealistów trwa. Miliardy ludzi są, ogarnięte tą straszną chorobą i
samobójstwo, najstraszniejsza orgia szaleńców zbliża się nieuchronnie. Bo
zaszczepianie miliardom ludzi postawy roszczeniowej wynikającej bezpośrednio z
teorii wartości dodatkowej, nauczanie i propagowanie walki, zamiast pracy,
wmawianie ludziom wyzysku w każdej pracy, nieumiejętność znalezienia
substytutów pracy dla szerokich rzesz bezrobotnych, dezorganizacja rynków
lokalnych i rynku światowego, śmieszne, rozpaczliwe wysiłki krajów tzw.
gospodarki planowej znalezienia jakichś skutecznych metod utrzymania władzy
idealizmów i idealistów nad żywiołem gospodarczym, olbrzymi balast zbrojeń i
potęga licznych kompleksów zbrojeniowo-wojskowych, niesłychane zadłużenie
większości świata, niesłychane zapasy zgromadzonej broni, rozkwit i podjudzanie
nacjonalizmów i wszelkiego rodzaju innych podziałów politycznych, konflikty
regionalne, rozwój technologii działający obiektywnie antytotalitarnie, czyli
przeciw panującym władcom (komputer i drukarka domowa to ułatwienie, które w
razie utrzymania się pokoju musi przynieść demokrację), regres kulturalny
całego świata, wzrost potęgi politycznej wielkich i różnych mafii kryminalnych,
powszechna demoralizacja i utrata wiarygodności sfer rządzących na całym
świecie, ciągle trwający boom demograficzny, wszystko to i tysiąc innych
powodów musi doprowadzić prędzej, czy później, do kataklizmu, a ponieważ bardzo
niewielkie są nadzieje na możliwości prowadzenia wojny atomowej w ograniczonym
zakresie i zakończenie jej w jakimś stadium pośrednim, przed całkowitym
samobójstwem, zniszczenie ludzkości, lub wymarcie jej po katastrofie, jest
zupełnie pewne. Jeśli dojdzie do szaleńczego naciśnięcia pierwszego guzika i
wyskoczy w powietrze pierwsza atomówka i gdzieś tam spadnie, obojętnie gdzie,
natychmiast polecą inne, natychmiast zawiodą wszelkie ośrodki kontroli nad
sytuacją, szok i szaleństwo nie skończy się dopóty, dopóki wszystko się nie
skończy. Gdyby nie amok idealizmu klechów komunistycznych, gdyby nie ich
chorobliwe skłonności do agresji i zbrodni, gdyby nie nagromadzone przez nich środki
zniszczenia, sprawa rozstrzygnęłaby się w sferze gospodarczej i poprzez kryzys
gospodarczy, który w myśl logicznego prawa negacji negacji musi nastąpić.
Państwa komunistyczne są systemami gospodarczo o wiele słabszymi i w czasie
ciężkiego, zbliżającego się światowego kryzysu gospodarczego poniosą najcięższe
straty. Toteż pomimo większych ich zdolności związanych ze zniewoleniem ich
społeczeństw do przetrwania kryzysu, przetrwania kosztem narodów, musiałyby się
jednak rozpaść. Ale właśnie to niebezpieczeństwo spowoduje przeniesienie
agresji ciągle trwającej wewnątrz systemów komunistycznych, na ich zewnątrz,
czyli spowoduje wojnę światową. Bo z kolei systemy demokratyczne również
osłabione do maksimum, czy nawet załamane i zbankrutowane gospodarczo, na atak
odpowiedzą atakiem, lub same pierwsze zaatakuj. Zachodnia część ludzkości
pomimo swego większego materializmu i realizmu, jest również oczywiście
idealistyczna i "fizjologiczna", i pod wpływem emocji, groźby,
nieszczęścia, upadku, pod wpływem szoku i szaleństwa, w obronie własnej, tak
jak i strona przeciwna w obronie własnej, obie strony w obronie własnej będą
rzucać atomówkami tak, jak dziś Palestyńczycy w Gazie, czy murzyni w Pretorii,
rzucają kamieniami.
Wojna,
tak jak każdy gwałt, jak każde oszustwo, zbrodnia, każdy "grzech", to
przecież produkty myśli, nie z materii pochodzą. Materia nie zna zła i dobra i
nie zna emocji z tymi kategoriami związanych. Każdy grzech, każdy gwałt, każda
dyktatura, wojna, zbrodnia, a również demokracja i świątobliwość, to produkty
myśli - CZYSTY IDEALIZM, i tylko, czym mniej są szkodliwe dla spontaniczności
życia i rozwoju społecznego, tym bardziej są materialistyczne, bliższe ewolucji
i symbiozie przyrody. Religie obiecujące raj w życiu pozagrobowym są bardziej
materialistyczne, bo mniej szkodliwe, od "naukowej" magii marksistów
obiecujących komunistyczny raj na ziemi, bez względu na to, czy ma to być stan
"obumierającego" już państwa, czy państwo już zorganizowane w klasę
panującą proletariatu, czy dopiero ruch, droga, metodologia wykorzystania
prawidłowości rozwoju (poprzez rewolucję i dyktaturę), czyli tzw. socjalizm
realny.
Szaleńców,
którzy głowami innych chcą przebijać mury i zawracać bieg rzek syberyjskich
trzeba odsuwać od władzy i douczać elementarnego katechizmu życia. Niestety,
naukowcy, profesorowie, głoszą objawienia wydumane przed 150 laty, chwalą mity
i magie krwi i oszustwa, legitymizują swym autorytetem "naukowym"
zbrodnie popełniane we wszystkich dziedzinach życia społecznego, sami ogarnięci
są chorobą i myślą, że leży ona w ich interesie.
ODPOWIEDZIALNOŚĆ
ELITY INTELEKTUALNEJ I NAUKOWEJ ZA PRZYSZŁOŚĆ LUDZKOŚCI JEST OLBRZYMIA,
NIESTETY NIE WIDAĆ OZNAK ZROZUMIENIA TEGO WSRÓD TEJ ELITY.
Teorie antagonistycznego rozwoju
społecznego wymyślone przez Machiavelliego, Marksa, Engelsa i ich kontynuatorów
są pełne niekonsekwencji i sprzeczności. Np. Engels pisze w "Rola pracy w
procesie uczłowieczenia małpy" : "I tak każdy nasz krok przypomina
nam, że bynajmniej nie panujemy nad przyrodą jak zdobywca nad obcym ludem, jak
ktoś stojący poza przyrodą; ale że przynależymy do niej ciałem, krwią i
mózgiem, że znajdujemy się wewnątrz niej, i że całe nasze panowanie nad nią na
tym polega, iż w odróżnieniu od wszystkich innych stworzeń możemy poznawać jej
prawa i w sposób właściwy je stosować" ---a chwilę po tym, czy przed tym,
pisze: "Krótko mówiąc zwierze wykorzystuje tylko otaczającą przyrodę i
wywołuje w niej zmiany po prostu przez swoją obecność, człowiek natomiast
zmieniając przyrodę zmusza ją do służenia jego celom, opanowuje ją",.... a
więc raz pisze, że nie panujemy nad przyrodą, a za chwilę, że ją opanowujemy. A
faktycznie jest tak, że ją niszczymy, tzn. ani do niej nie przynależymy, ani ją
nie opanowujemy. Na pewno jednak nie jesteśmy zdolni ani jej zniszczyć, ani jej
opanować. Jeśli się do niej nie dostosujemy, zniszczymy po prostu sami siebie,
a przyroda i materia żyć będzie dalej wiecznie. Bo nie ona jest
antagonistyczna, tylko człowiek i nie człowiek normalny (trochę chory), tylko
nienormalny, ciężko chory idealista.
W
DIALEKTYCE Engels pisze: "... myślenie dialektyczne, jest tylko odbiciem
powszechnego w przyrodzie ruchu poprzez przeciwieństwa, które właśnie warunkują
życie przyrody swoją ciągłą walką i ostatecznym przechodzeniem jednego w
drugie, lub w formy wyższe. Przyciąganie i odpychanie. Biegunowość zaczyna się
w magnetyzmie, przy czym występuje tu w jednym i tym samym ciele; w
elektryczności dzieli się pomiędzy dwa lub więcej ciał, między którymi powstaje
napięcie. Wszystkie procesy chemiczne sprowadzają się do zjawisk chemicznego
przyciągania i odpychania. Wreszcie w przyrodzie organicznej tworzenie się
jądra komórkowego należy również uważać za polaryzację żywego białka; a teoria
ewolucji wykazuje, jak wszelki rozwój od prostej komórki do najbardziej złożonej
rośliny - i do człowieka - dokonuje się pod wpływem nieustannego konfliktu
między dziedzicznością i przystosowaniem. Okazuje się też przy tym, jak mało
stosowne są do podobnych form rozwoju kategorie takie jak "pozytywne"
i "negatywne". "-No właśnie. No właśnie. Jeśli kategorie
"pozytywne" i "negatywne" są, niestosowne, to dlaczego
stwierdza się "antagonizm" ? Jeśli jest ewolucja, to dlaczego nazywa
się ją "walką". Nie może być przyciągania, bez odpychania, prawda ?
Jeśli więc oba bieguny są konieczne, aby były biegunami, gdzie jest między nimi
antagonizm ? Dlaczego ewolucję nazywa się "konfliktem" między
dziedzicznością i przystosowaniem, a nie "doborem naturalnym" ? Czy
po to, aby udowodnić, że gwałt wymyślony w ich chorych mózgach jest naturalny i
pochodzi od Boga, czy od natury ?
"Hard
and fast lines" nie dają się pogodzić z teorią ewolucji. Nawet między
kręgowcami, a bezkręgowcami nie ma bezwzględnej linii podziału, tak samo jak
między rybami, a płazami...... Nie tylko to nie jest pewne, czy dane zwierzę
jest osobnikiem, czy kolonią, lecz również i to, gdzie się w procesie rozwoju
kończy jeden osobnik, a zaczyna inny (żywiciele).....Dialektyka, która
zdecydowanie odrzuca "hard and fast lines", bezwarunkowe, powszechne
"albo-albo"...... jest jedyną, w najwyższej instancji, stosowną
metodą myślenia."
Dlaczego
więc tzw. materializm dialektyczny marksistów we wszystkich naukach społecznych
przeprowadza twarde linie podziału na wyzyskiwanych i wyzyskujących? Przecież
DIALEKTYKA jest nauką "o ROZWOJU w jej najbardziej pełnej, głębokiej i
wolnej od jednostronności postaci, nauką o względności wiedzy ludzkiej dającej
nam odbicie wiecznie rozwijającej się materii" (Lenin, "Trzy źródła i
trzy części składowe marksizmu") a więc powinna być stosowana równie
dobrze do przyrodoznawstwa, jak i do nauk ekonomicznych i społecznych, prawda?
("Marks pogłębiając i rozwijając materializm filozoficzny doprowadził go
do końca, rozciągając jego poznanie przyrody na poznanie społeczeństwa
ludzkiego"---Lenin, j. w. )
"Tożsamość
i różność, konieczność i przypadkowość, przyczyna i skutek, to są dwa główne
przeciwieństwa, które rozpatrywane z osobna przechodzą jedno w drugie."
--- A więc jeśli przechodzą jedno w drugie to są jednością. Jaki to antagonizm,
że przyczyna ma swój skutek ? Antagonizm w łańcuchu przyczynowo skutkowym byłby
zerwaniem tego łańcucha.
"Zasada
tożsamości w starometafizycznym sensie jest podstawową zasadą starego poglądu
na świat: a = a. Każda rzecz tożsama ze sobą. Wszystko uważane było za stałe układ
słoneczny, gwiazdy, organizmy. W każdym poszczególnym przypadku nauki
przyrodnicze obalały tę zasadę krok za krokiem; wszakże w dziedzinie teorii
utrzymuje się ona dalej, a rzecznicy starego poglądu, wciąż jeszcze
przeciwstawiają ją nowemu poglądowi, mówiąc: "rzecz nie może być
jednocześnie sobą i czymś innym". A jednak fakt, że prawdziwa, konkretna
tożsamość zawiera w sobie różność, zmianę, został w ostatnich czasach
szczegółowo wykazany przez nauki przyrodnicze."--- Jasne, że rzecz nie może
być jednocześnie sobą i czymś innym, a że zawiera w sobie różność i zarodek,
czy zapowiedź zmiany, nie przeczy jedno drugiemu. Dziwne tylko, że dialektyczni
marksiści rzekomo wyznający materializm historyczny potrafi bezczelnie
stwierdzać ponadhistoryczne wartości, a więc brak różności i zmiany w ich
"naukowych" teoriach wyzysku człowieka przez człowieka, walki i
nienawiści klasowej. "Dodatni i ujemny. Można zamienić ze sobą te nazwy, w
elektryczności itd.; podobnie z północą i południem. Można odwrócić nazwy,
zmienić odpowiednio pozostałe terminologię i wszystko pozostanie słuszne.
....Co więcej w fizyce, biegunem północnym magnesu nazywamy, właściwie rzecz
biorąc, jego biegun południowy.... To, że wartości dodatnie i ujemne można
zrównać, tak że będzie rzeczy obojętną, która strona jest dodatnia, a która
ujemna - występuje nie tylko w geometrii analitycznej, lecz i, jeszcze bardziej
w fizyce." ---Właśnie, właśnie, oczywiście. To samo i ja cały czas
stwierdzam, że "naukowy, historyczny, marksistowski materializm"
możemy też śmiało nazwać magicznym, subiektywnym idealizmem, że zamiast
określenia "bóg" możemy równoznacznie używać określenia
"przyroda", lub lepiej "materia", której często nie możemy
się doszukać, mimo że ją znamy, obserwujemy, badamy, bo gdy ja mierzymy, to okazuje
się, że masa jej jest równa zero, jak np. bozony (grawiton, foton, kwant pola
elektromagnetycznego), że są pozbawione masy spoczynkowej, ich natura jest
falowa, taka sama jak innych materialnych cząstek. A również leptony: neutrino
elektronowe i neutrino mionowe są cząstkami elementarnymi, których masa w
odniesieniu do masy elektronu jest równa zeru. Jeśli więc znalezione już
zostały przez fizykę cząstki elementarne pozbawione masy, ale nie pozbawione
ruchu, działania, czyli istnienia, a skąd innąd wiemy np. z logiki Hegla, że:
"prawda polega tylko na ich wzajemnym do siebie odniesieniu", że
wszystko jest względne, z fizyki też wiemy, że właściwości jednego składnika są
określane względem właściwości innego....jeśli dodamy do tego masy wiele innych
nowoodkrytych dziwów fizyki jak antycząstki: pozyton, antyneutron, dodajmy do
tego zupełnie różne od neutrina, neutrina mionowe, i znów ich antycząstki,
dodajmy cząstki przejściowe, które żyje krócej niż 10 do 15. potęgi sekundy,
kwarki, spiny, kwanty swobody cząstek elementarnych, to każdy chyba przyzna, że
dochodzimy do opowieści naukowej, materialistycznej, w porównaniu z którą,
wszelkiego rodzaju opowieści religijne, czy inne science fiction trzeba uznać
za pozbawione fantazji i polotu. Jeśli znane są już cząstki elementarne, które
są niematerialne, bo nie maje w sobie masy, a tylko napięcie, czy działanie, to
wcale nie wiadomo, czy te materialne, mające masę, nie podzieli się za sto lat
na inne, również niematerialne. A wtedy, okazałoby się, że materia jest, ale
jej nie ma.
Ostatni
rozwój fizyki pozwala na każde, rzekomo absurdalne improwizacje fantazji, np.
że materii żadnej nie ma, a jest tylko ENERGIA, który jest np. IDEĄ (Boga
oczywiście, przecież nie człowieka).