II PRAWDY, PRAWDY

 

 

Marksizm nie jest martwą bajeczką z ubiegłego stulecia, lecz potężną siłą ideologiczną obejmującą dzisiaj miliardy ludzi swym zasięgiem działania. Hasła marksistów walki z "wyzyskiem" człowieka przez człowieka, wyzyskiem wynikającym z RZEKOMO naturalnych antagonistycznych praw rozwoju przyrody, działają na emocje człowieka, mimo że są sprzeczne wewnętrznie, grzeszą brakiem logiki. Są, sprzeczne, bo jeśli ten wyzysk istnieje faktycznie i wywodzi się z praw rządzących rozwojem przyrody, to przecież zwalczyć go nie można, bo byt kszta3tuje człowieka, świadomość jest i zawsze będzie podporządkowana przyrodzie. Jeśli wyzysk ten wynika z faktycznych realiów antagonistycznego rozwoju materii, przyrody, społeczeństwa, to usiłowanie jego zlikwidowania w drodze wymyślonych komunistycznych stosunków społecznych jest oczywistą utopią, religią, idealizmem, który z materializmem nic nie ma wspólnego. Jeśli prawda ta jest prawdą obiektywną, to nic jej ani zaszkodzić, ani nic pomóc nie może. Chyba, że jest to dewiacja, oszustwo, zbrodnia grupy ludzi, metoda zagarniania władzy dla własnych korzyści materialnych i przywilejów. Ale i w tym wypadku, jest to czysty idealizm, wynik kalkulacji, produkt mózgu, którego założeniem jest interes własny, ideologia. Myśl jest w tej metodzie pierwotna, a nie rzeczywiste prawa rozwoju.

Dewiacja intelektualna Marksa i Engelsa padła na sprzyjającą rozwojowi glebę emocji osobniczych i społecznych, aby poprzez integracyjną swoją funkcję, niezliczone sprzężenia zwrotne, interakcje i procesy autokatalityczne, czyli procesy przyśpieszania reakcji pod wpływem swego własnego produktu, stała się modelem panującym. Po tysiąckroć potępiany w XIX wieku naukowy materializm i teoria wyzysku pracy Marksa stały się obowiązującymi powszechnie formami myśli "naukowej" i "społecznej" XX wieku. Ale tak jak autokatalityczne reakcje chemiczne nigdy nie trwają w nieskończoność i jak procesy biologiczne zwalniają z czasem i zahamowują wzrost, tak i ewolucja zdolności umysłowych współczesnego gatunku homo sapiens jest zdeterminowana genetycznie, oraz barierami kulturowymi i zagrożeniami totalnej katastrofy.

Niektórzy twierdzą, że marksizm jest już zgnitym trupem i nikt, a najmniej marksiści, nie dają mu wiary, ale nie jest tak faktycznie, a co najważniejsze trzeba brać pod uwagę, że fasadę tej religii podpiera NAGA SIŁA najpotężniejszej w historii 3-4 milionowej armii, 173 dywizji, 6000 bomb wodorowych i potężny kompleks przemysłu zbrojeniowego zatrudniający 15-20 milionów ludzi. Na zachodzie też chyba nikt z rządzących nie wierzy w oficjalnie deklarowane religie, ale na msze do kościołów, szczególnie transmitowanych przez telewizję, wszyscy chodzą.

Ludzkość, a w niej obie zainteresowane strony ideologiczne, tzn. rządzący i rządzeni, zdaje sobie coraz bardziej sprawę, że droga konfliktu prowadzi do nikąd i trzeba ją przezwyciężyć.

Tak, czy owak, ze względu na olbrzymie szkody jakie te agresywne hasła i idee antagonistyczne, tak marksistowskie, jak i każde inne przynoszą narodom i ludzkości, istnieje pilna konieczność dokładnie je rozpracowywać ideologicznie w trybie ciągłym i te rozpracowania maksymalnie upowszechniać. Czyli trzeba opracowywać nowe teorie rozwoju społecznego przeciwstawne teoriom antagonistycznym, teorie oparte na jak największym zbliżeniu do logiki, materializmu i wiedzy naukowej, które będą w stanie sterować emocjami człowieka nie w kierunku nienawiści, podziałów politycznych, agresji, walki, lecz w kierunku pokoju, miłości, poszanowania, współpracy i pracy.

Antagonistyczne teorie rozwoju społecznego trzeba zastąpić teoriami faktycznie obowiązującymi w życiu materii i przyrody, teoriami współzależności i współpracy, teoriami NIEANTAGONISTYCZNEGO ROZWOJU, ROWNOWAGI i symbiozy. Teorie te muszą być w miarę możliwości jak najbardziej uczciwe, logiczne, materialistyczne, jak najbardziej zbliżone do realiów życia, po prostu dlatego, że właśnie takie i tylko takie, będą najbardziej skuteczne, najmniej zła Powodować będą społeczeństwom.

Już cechą każdej żywej komórki, tak jak każdego urządzenia samosterującego, jest proces decyzji, które są zawsze aktami wyboru według jakiegoś, określonego systemu wartości. A więc tym bardziej człowiek, stworzenie myślące, powinien i musi ciągle wybierać i WYBIERAĆ MNIEJSZE ZŁO. A więc przede wszystkim powinien mieć możność wybierać, powinien mieć optymalnie dużą WOLNOSC (tzw. negatywną, tzn. wolność do granicy nie czynienia innym zła), a przede wszystkim wolność myśli, słowa, sumienia, a również czynu. Wolność czynu oczywiście ograniczona być musi wolnością innych ludzi, czyli obowiązującymi prawami, ale granice wolności myśli, słowa i sumienia, gdziekolwiek się zdarzają, są od razu jawnymi dowodami szkodliwego, bo akceptującego podziały, idealizmu.

Powie ktoś, że to komunały. Oczywiście, że tak, a jednak jak trzeba się o nie upominać? Naiwność czy nawet ignorancja jest też pożyteczna i twórcza. Bezsensowne czasem pytania, jak i twierdzenia, które zawsze zawierają w sobie pytania, to rozbudowa świadomości, czyli sfery wolności, bo świadomość jest zawsze świadomością możliwości wyboru i świadomością ograniczeń koniecznościami, czyli poczuciem wolności.

Ograniczenia wolności myślenia są na porządku dziennym stosowane przez "nieomylnych" proroków głoszących swe "prawdy", co jest właściwie dowodem ich bezmyślności i zbrodni przeciw ludzkości. W swej podstawowej pracy filozoficznej "Anty-Diihring" już Engles pisał: "W fizyce ...... Ostateczne prawdy ostatniej instancji stają się tu z biegiem czasu osobliwie rzadkie. ....Drugi dział nauk obejmuje badania organizmów żywych. W tej dziedzinie roztacza się taka różnorodność wzajemnych stosunków i związków przyczynowych, że nie tylko każde rozwiązane zagadnienie wyłania bezmiar nowych, ale też każde poszczególne zagadnienie może być rozwiązywane przeważnie tylko fragmentarycznie, za pomocą szeregu badań wymagających często całych stuleci. ...... Ale jeszcze gorzej wygląda sprawa wiecznych prawd w trzeciej grupie nauk, w grupie historycznej, która bada warunki życiowe człowieka, stosunki społeczne, formy prawne i państwowe i ich nadbudowę ideową w postaci filozofii, religii, sztuki itd. .....wszyscy dotychczasowi fabrykanci wiecznych prawd byli w mniejszym lub większym stopniu osłami i szarlatanami, wszyscy tkwili w błędzie i mylili się: ale ich błędy, ich omylność to coś naturalnego, to dowód, że on jest w posiadaniu prawdy i słuszności i że to on, objawiony teraz prorok, nosi w zanadrzu ostateczną prawdę ostatniej instancji, wieczną moralność, wieczną sprawiedliwość. .........Prace naprawdę naukowe unikają z zasady takich dogmatyczno-moralnych wyrażeń, jak błąd i prawda .......Jeżeli z prawdą i błędem niedaleko zajechaliśmy, to jeszcze mniej pomoże nam dobro i zło. To przeciwieństwo rozwija się wyłącznie w dziedzinie moralności, czyli w dziedzinie, która należy do historii ludzkości - a właśnie w tej dziedzinie ostateczne prawdy ostatniej instancji są najrzadsze. Od narodu do narodu, od epoki do epoki pojęcia dobra i zła tak bardzo się zmienia-ty, że często wprost przeczyły jedne drugim." ---- Prawda - jak pięknie pisał pan Engels, jak prawdziwie naukowo i bezstronnie. I co dalej ? No i dalej zaraz pisze tak: "Twierdzimy natomiast, że cała dotychczasowa teoria moralności jest, w ostatniej instancji, wytworem każdorazowej sytuacji ekonomicznej społeczeństwa. A że społeczeństwo rozwijało się dotąd poprzez przeciwieństwa klasowe, moralność była zawsze moralnością klasową." I następnie np. w "Uwagi na marginesie programu niemieckiej partii robotniczej" pisze: "Między społeczeństwem kapitalistycznym i komunistycznym leży okres rewolucyjnego przeobrażenia pierwszego w drugie. Temu okresowi odpowiada też polityczny okres przejściowy i państwo tego okresu nie może być niczym innym jak tylko REWOLUCYJNĄ DYKTATURĄ PROLETARIATU". Proszę, jak pomimo tak głębokiej wiedzy o "ostatecznych prawdach ostatniej instancji" , jak lekko się te prawdy ustanawia i następnie po trupach milionów, jak lekko się je wprowadza w życie. I wrócę jeszcze do "Anty-Duhringa" ---"Jest to tylko inny wariant starej ulubionej, ideologicznej metody, inaczej zwanej apriorystyczną, a polegającej na tym, że właściwości przedmiotu poznaje się nie przez ich odszukanie w samym przedmiocie, lecz przez ich wyprowadzenie z pojęcia przedmiotu. Najpierw z przedmiotu przyrządza się pojęcie przedmiotu, następnie odwraca się rożen, i mierzy się przedmiot za pomocą, jego odbicia ­Pojęcia." Ta metoda zastosowana przez Marksa, Engelsa, Lenina, Stalina, Hitlera, Mao i wielu pomniejszych "myślicieli" kosztowała ludzkość 143 miliony ofiar i będzie jeszcze kosztowała miliardy jeśli się jej nie zwalczy ideologicznie.

Marksizm i wszyscy marksiści skompromitowali się całkowicie podszywając się pod "naukowy" materializm i wprowadzając w teorię i praktykę aprioryczną, idealistyczną kategorię przymusu pt. DYKTATURA PROLETARIATU. Kategoria ta wprowadzona w życie kosztowała ludzkość morze krwi i łez i być może kosztować będzie całkowite zniszczenie ludzkości, bo obowiązuje dalej do dzisiaj. A przecież jednocześnie sami oni stwierdzili na piśmie : "prace naprawdę naukowe unikają z zasady takich dogmatyczno ­moralnych wyrażeń jak błąd i prawda".

Dzisiejsi naukowcy j. np. noblista Francois Jacob piszą to samo: "Naukowcy już dawno wyrzekli się idei prawdy ostatecznej i nienaruszalnej, ścisłego obrazu jakiejś "rzeczywistości" .... We wszystkich środowiskach znajdzie się zawsze pewien procent ludzi głupich i szkodliwych ......Ale w dążeniu do tryumfu teorii naukowej nie popełniono jeszcze nigdy ludobójstwa." (Gra Możliwości str. 15), a czy to prawda? Czy naukowcy hitlerowscy i naukowcy marksistowscy to nie ludobójcy? A czym była np. przymusowa kolektywizacja w ZSRR jak nie naukowym ludobójstwem? I czym jest do dzisiaj, czy faktycznie "obiektywnie słusznym działaniem" jak określają to jeszcze dziś marksiści? Czy za swoje ostateczne prawdy nie są gotowi i dzisiaj rzucać atomówkami?

PRAWDY, PRAWDY, PRAWDY, co to są te prawdy ? Słowa, słowa i jeszcze raz słowa. Wiele słów. A przecież najpierw było ciało, najpierw był czyn. Cóż są warte słowa wobec ŻYCIA ? Życie jest pierwszą, zasadniczą dla człowieka prawdą i wszystkie słowa skierowane przeciw życiu, jakiekolwiek słowa skierowane przeciw jakiemukolwiek życiu, to ZBRODNIA, to GŁUPOTA GORSZA OD ZBRODNI. Nawet zrywając kwiaty na łące, człowiek powinien się zastanowić!

Adam zobaczył gruszkę na drzewie, podskoczył, ale nie dosięgnął, spojrzał na kij leżący obok, wziął go w rękę i kijem strącił gruszkę. Od tej pory powoli zaczął być człowiekiem myślącym i zdobywającym coraz więcej i coraz lepsze

narzędzia pracy. Ale kij przekształcił się później w maczugę, z narzędzia pracy w narzędzie zabijania zwierząt, a jeszcze później w narzędzie zabijania innych ludzi. I tak z człowieka powstał zbrodniarz. Zbrodnia nie jest materialistyczna, jej założeniem nie jest materia, lecz "boski rozum". Dzisiaj ten kij to bomby wodorowe zdolne momentalnie wyniszczyć może nawet cały rodzaj ludzki. Jeden jakiś wariat, albo zboczeniec, wytrącony z pantałyku niezaspokojeniem seksualnym, albo rozstrojem żołądka (Napoleon przegrał jedną z większych swoich bitew na skutek rozstroju żołądka - tak wyczytałem kiedyś gdzieś w historii) - naciśnie guzik. W obronie własnej oczywiście, jakżeby inaczej, w obronie własnej tzn., w obronie swojej religii, ideologii, magii, mitu, w obronie swej satysfakcji. Może sam zadecyduje, a może w gronie swych najbliższych towarzyszy mafii przeprowadzi płomienną dyskusję, poprzedzoną niesłychanie szeroką akcją, obrony pokoju, świadomego, zagrożonego społeczeństwa i .... decyzja zapadnie. W ciągu kilku minut druga strona, też oczywiście w obronie własnej, również w obronie pokoju naciśnie kilka guzików. I bal się zacznie. Idealny karnawał na zakończenie genialnej antagonistycznej teorii rozwoju społecznego, wymyślonej przez naukowy, dialektyczny materializm.

Materii jako takiej, ten wybryk natury jakim jest myśl ludzka, oczywiście nic nie zaszkodzi, bo materia jest wieczna i nie zna czegoś takiego jak szkoda i bo materia jest pierwotna. Idiocie człowiekowi, który nie potrafi zrozumieć, że tak czy owak musi umrzeć, a więc, że jego myśl, czy religia nie ma znaczenia obiektywnego, jego myśl może zniszczyć. Bo chociaż najpierw było ciało, człowiek ciągle sobie wmawia, że najpierw było słowo, i że to nie materia, lecz słowo jest nieomylne" i "niezniszczalne". Człowiek połknął wszystkie rozumy, udowadnia swoją mądrość twierdzeniem, że z materii martwej powstała, najprawdopodobniej na skutek paradoksu nieuporządkowania, które jest dozwolone i miejscami popierane przez uporządkowanie materii martwej (tak przypuszczaj fizycy), czyli, można by powiedzieć, że na skutek przypadku, powstała materia żywa, powstało życie. W tym życiu rozwinął się człowiek. Jeszcze gdy tkwi w łonie matki już się rusza, działa, kopie ją w brzuchu, później, rodzi się, zaczyna chodzić, myśleć, mówić i ..... głosić :"a słowo ciałem się stało" i .... mordować w imię swego słowa. MORD, GWAŁT, DYKTATURA, OSZUSTWO, pomaga mu być człowiekiem "myślącym", utrwala jego poczucie boskiej władzy nad materią. Głupcy, wcale nie myślą, że i tak w proch się obrócą. I mordują się wzajemnie, w obronie własnej, wg antagonistycznej teorii rozwoju.

Tylko co to za rozwój, który tak szybko mordem musi się skończyć?

Co to za teoria, która ten mord propaguje ? Czy nie czas wyrwać się z jej pęt ?

Czy nie czas obudzić się z tego snu-mary ?

Świat jest materią, wieczną, niezbadaną, nieskończoną, żyjącą swym ruchem. Taki czy inny ruch jest właściwością każdej materii, nie ma ruchu bez materii i nie może być materii bez ruchu. Różne formy i właściwości ruchu materii nie mają kierunku, czy idą do przodu, czy się cofają, zawsze są ruchem, są zmianą, jakimś postępem, jakimś rozwojem, pociągającym za sobą dalszy ruch, powodujący dalszy rozwój, dalszą zmianę, ruch po spirali. Dialektycznie negację negacji należałoby określić jako ciągły ruch naprzód w spirali. Ale określenia i teorie, tak ogólnych praw ruchu i rozwoju przyrody, jak i każde inne, są nieudolnym tworem myśli człowieka. Materia jest bezrozumna, jest materialistyczna, wszystkie jej określenia, nazwy przydane, są idealistyczne. W moim pojęciu ruch oznacza zawsze ruch do przodu, zmiana wywołująca inne zmiany, jest zawsze postępem, jest rozwojem. Ale materia nie rozróżnia kierunków, nie rozróżnia dobra, ani zła, nie ma w niej, ani w jej ruchu dobra, czy zła, nie ma problemu z kierunkiem swej drogi, każdy ruch materii jest "dobry", jest ruchem do przodu na drodze w koło negacji, czyli poprzez przechodzenie ilości w jakość, czyli poprzez ciągłą ewolucję stosunków energii, bo tzw. dialektyczna zasada przechodzenia ilości w jakość to przecież nic nowego, a tylko inne sformułowanie ewolucjonizmu, (a nie zakłócenia ewolucjonizmu jak pisał Gramsci), bo w życiu przyrody ożywionej i nieożywionej, żadnej innej ilości, jak ilość stosunków, nie ma, czyli w zasadzie tej chodzi o stwierdzenie możliwości wyboru ciągle lepszego stosunku, co jest możliwe tylko w ewolucjonizmie, czyli sprzeczne z

rewolucją, która uniemożliwia jakikolwiek wybór. (Czyli słynna marksistowska idea przechodzenia skokowo ilości w jakość czyli idea rewolucji stoi w wyraźnej sprzeczności z dialektyką, a więc jednak Gramsci miał rację).

Ruch jest względny i w czasie i w przestrzeni, wszystko jest zależne od wszystkiego, wszędzie obowiązuje sprzężenie zwrotne, każdej akcji towarzyszy reakcja, bo ruch jest wieczny i nieskończony. Wszystko jest względne, a więc nie ma hard and fast lines. Wynika z tego, że jest to ruch jednokierunkowy w koło i że wszystkie światła na drodze tego ruchu są idealnie zsynchronizowane, jakieś drobne kolizje, jeśli nawet są możliwe i się zdarzają, nie mają żadnego wpływu na ten ruch, jako taki, są przez niego wchłonięte, dostosowane. W życiu materii, w ruchu materii, nie ma miejsca na cofanie się, na gwałtowne przyśpieszanie, lub gwałtowne hamowanie. Wszystko co się dzieje ma swą przyczynę i swój skutek. Nic się nie dzieje z niczego, nic się nie dzieje nagle. Ruch materii jest ewolucją, przystosowaniem, ciągłą reprodukcją, ciągłym przedłużaniem bytu materii. NIEZNISZCZALNOSĆ MATERII jest dowodem ruchu bez sprzeczności. Przyroda żyje w ewolucji i symbiozie. A więc.... gdzie tu jest miejsce na antagonistyczną teorię rozwoju ? Na gwałt, rewolucję i raj na ziemi. Tylko i wyłącznie w chorym mózgu człowieka. Materia nie zna antagonizmów, bo jest niezniszczalna, wieczna, nieskończona, bo bodźce i antybodźce, wywołujące ruch materii nie mogą jej zniszczyć, nie mogą być ze sobą sprzeczne, a antagonizm jest sprzecznością. Antagonizm jest produktem idealizmu, chorego mózgu człowieka. Najwyższym produktem rozwoju materii, ale tylko naszym, ludzkim zdaniem, jest duch ludzki, umysł ludzki i jego, zawsze idealistyczne myśli. Myśl człowieka nie jest materią, jest złudnym odbiciem materii, jest wytworem mózgu, czyli materii, ale nie jest materią i dlatego zawsze musi być idealistyczna, błędna, subiektywna, zdeterminowana prawami fizjologii i kulturą, która też w dużej mierze zdeterminowana jest tak przez jądro biologicznych potrzeb i konieczności, jak i przez wcześniejszą swoją historię. Mózg odtwarza rzeczywistość z abstrakcji wrażeń zmysłowych, co równie dobrze można określić jako symulowanie rzeczywistości. A Więc zawsze nie materia, lecz myśl jest pierwotna w każdej teorii, a więc każda teoria jest idealistyczna i nie ma znaczenia dla materii, ale może mieć wielkie szkodliwe znaczenie dla umysłów i dla życia ludzi. Każda antagonistyczna teoria rozwoju społecznego, a przede wszystkim obecna skrajna teoria marksistowska jest wytworem chorych myśli, a nie materii, nie jest materialistyczna, lecz idealistyczna i ma niezmiernie szkodliwe znaczenia dla życia ludzkości. Aspiracje ułomnych mózgów produkujących idealistyczne myśli "naprawiania świata", "opanowania materii", "wykorzystywania prawidłowości rozwoju" są sprzeczne z rozwojem, oczywiście z rozwojem ludzkości, a nie z rozwodem materii. Im bardziej myśl odbiega od realiów materialistycznych, tym bardziej szkodliwa jest dla samej siebie i dla ludzkości, a ideologia rewolucji i gwałtu jest myślą najbardziej ze wszystkich innych odległą od świata symbiozy i ewolucji. Kategorie dobra i zła wytworzone przez tę myśl są kategoriami idealistycznymi i zawsze muszą być błędne. Wszystkie kategorie moralne, pojęcia dobra i zła, wywodzą się z myśli, a nie materii, myśl jest w nich pierwotna, nawet jeśli założeniem tych myśli jest "pobożne życzenie" materialis­tycznego, obiektywnego rozwoju społecznego.

Człowiek dla swych rzekomych interesów tworzy dobro i zło, a więc zawsze musi być to system spekulatywny. Sam fakt antagonizmu dobra i zła kryje w sobie grzechy, sprzeczność interesów, represje, czyli idealizm, odejście od materializmu. Byt i ruch materii jest wieczny, natomiast życie człowieka trwa niezmiernie krótko, i jego rozpaczliwe wysiłki obrony przed "niebytem" powodują po prostu psychofizjolo­giczne zakłócenia organizmu, a te z kolei tworzą antymaterialistyczne, najbardziej szkodliwe dla życia kategorie gwałtu, oszustwa, wojny, różnego rodzaju agresji i represji, które następnie przeradzają się w stan ciągły i o natężeniu coraz silniejszym, czyli .... w "miarę postępu zaostrza się walka klas", czyli, wydumane antagonistyczne teorie rozwoju powszechnie panujące w świecie myśli ludzkiej zmuszają do ciągłego pogłębiania antagonizmów, czyli, wojna przestaje być przedłużeniem polityki zgodnie z teorią Clausewitza, a przeradza się w wojnę permanentna von Ludendorffa. Rewolucja Marksa i Engelsa od razu zakłada w teorii dyktaturę proletariatu, czyli używanie siły, na nieskończonej nigdy

drodze do komunizmu, czyli teorie Stalina o ciągle zaostrzającej się walce klas w miarę postępu rewolucji i o nieuniknioności III wojny światowej, oraz teorie Mao i innych o rewolucji permanentnej i kontrolowanej, wszystko to jest naturalnym pogłębianiem idealistycznych myśli wynikających z antagonistycznej teorii rozwoju i teorii "wyzysku". Glastnost' i pierestrojka Gorbaczowa, nic nie zmieniają sytuacji, tak jak NEP Lenina jej nie zmieniał. Jednocześnie z wprowadzaniem NEP'u Lenin w ściśle tajnym liście do najbliższych współtwórców choroby pisał: "państwo to my.... represje, represje, zaostrzać represje, ....rozstrzeliwać, rozstrzeliwać, .... prawo to nasza rewolucyjna świadomość prawna.." Gorbaczow chociaż jawnie podpisał "rakiety na złom" (3% ogólnego stanu posiadania), w ściśle tajnych instrukcjach na pewno żąda nowych sukcesów zbrojeniowych, czyli .... represji, bo przecież zbrojenia to są represje, w innym, groźniejszym wydaniu.

Szaleństwo idealistów trwa. Miliardy ludzi są, ogarnięte tą straszną chorobą i samobójstwo, najstraszniejsza orgia szaleńców zbliża się nieuchronnie. Bo zaszczepianie miliardom ludzi postawy roszczeniowej wynikającej bezpośrednio z teorii wartości dodatkowej, nauczanie i propagowanie walki, zamiast pracy, wmawianie ludziom wyzysku w każdej pracy, nieumiejętność znalezienia substytutów pracy dla szerokich rzesz bezrobotnych, dezorganizacja rynków lokalnych i rynku światowego, śmieszne, rozpaczliwe wysiłki krajów tzw. gospodarki planowej znalezienia jakichś skutecznych metod utrzymania władzy idealizmów i idealistów nad żywiołem gospodarczym, olbrzymi balast zbrojeń i potęga licznych kompleksów zbrojeniowo-wojskowych, niesłychane zadłużenie większości świata, niesłychane zapasy zgromadzonej broni, rozkwit i podjudzanie nacjonalizmów i wszelkiego rodzaju innych podziałów politycznych, konflikty regionalne, rozwój technologii działający obiektywnie antytotalitarnie, czyli przeciw panującym władcom (komputer i drukarka domowa to ułatwienie, które w razie utrzymania się pokoju musi przynieść demokrację), regres kulturalny całego świata, wzrost potęgi politycznej wielkich i różnych mafii kryminalnych, powszechna demoralizacja i utrata wiarygodności sfer rządzących na całym świecie, ciągle trwający boom demograficzny, wszystko to i tysiąc innych powodów musi doprowadzić prędzej, czy później, do kataklizmu, a ponieważ bardzo niewielkie są nadzieje na możliwości prowadzenia wojny atomowej w ograniczonym zakresie i zakończenie jej w jakimś stadium pośrednim, przed całkowitym samobójstwem, zniszczenie ludzkości, lub wymarcie jej po katastrofie, jest zupełnie pewne. Jeśli dojdzie do szaleńczego naciśnięcia pierwszego guzika i wyskoczy w powietrze pierwsza atomówka i gdzieś tam spadnie, obojętnie gdzie, natychmiast polecą inne, natychmiast zawiodą wszelkie ośrodki kontroli nad sytuacją, szok i szaleństwo nie skończy się dopóty, dopóki wszystko się nie skończy. Gdyby nie amok idealizmu klechów komunistycznych, gdyby nie ich chorobliwe skłonności do agresji i zbrodni, gdyby nie nagromadzone przez nich środki zniszczenia, sprawa rozstrzygnęłaby się w sferze gospodarczej i poprzez kryzys gospodarczy, który w myśl logicznego prawa negacji negacji musi nastąpić. Państwa komunistyczne są systemami gospodarczo o wiele słabszymi i w czasie ciężkiego, zbliżającego się światowego kryzysu gospodarczego poniosą najcięższe straty. Toteż pomimo większych ich zdolności związanych ze zniewoleniem ich społeczeństw do przetrwania kryzysu, przetrwania kosztem narodów, musiałyby się jednak rozpaść. Ale właśnie to niebezpieczeństwo spowoduje przeniesienie agresji ciągle trwającej wewnątrz systemów komunistycznych, na ich zewnątrz, czyli spowoduje wojnę światową. Bo z kolei systemy demokratyczne również osłabione do maksimum, czy nawet załamane i zbankrutowane gospodarczo, na atak odpowiedzą atakiem, lub same pierwsze zaatakuj. Zachodnia część ludzkości pomimo swego większego materializmu i realizmu, jest również oczywiście idealistyczna i "fizjologiczna", i pod wpływem emocji, groźby, nieszczęścia, upadku, pod wpływem szoku i szaleństwa, w obronie własnej, tak jak i strona przeciwna w obronie własnej, obie strony w obronie własnej będą rzucać atomówkami tak, jak dziś Palestyńczycy w Gazie, czy murzyni w Pretorii, rzucają kamieniami.

Wojna, tak jak każdy gwałt, jak każde oszustwo, zbrodnia, każdy "grzech", to przecież produkty myśli, nie z materii pochodzą. Materia nie zna zła i dobra i nie zna emocji z tymi kategoriami związanych. Każdy grzech, każdy gwałt, każda dyktatura, wojna, zbrodnia, a również demokracja i świątobliwość, to produkty myśli - CZYSTY IDEALIZM, i tylko, czym mniej są szkodliwe dla spontaniczności życia i rozwoju społecznego, tym bardziej są materialistyczne, bliższe ewolucji i symbiozie przyrody. Religie obiecujące raj w życiu pozagrobowym są bardziej materialistyczne, bo mniej szkodliwe, od "naukowej" magii marksistów obiecujących komunistyczny raj na ziemi, bez względu na to, czy ma to być stan "obumierającego" już państwa, czy państwo już zorganizowane w klasę panującą proletariatu, czy dopiero ruch, droga, metodologia wykorzystania prawidłowości rozwoju (poprzez rewolucję i dyktaturę), czyli tzw. socjalizm realny.

Szaleńców, którzy głowami innych chcą przebijać mury i zawracać bieg rzek syberyjskich trzeba odsuwać od władzy i douczać elementarnego katechizmu życia. Niestety, naukowcy, profesorowie, głoszą objawienia wydumane przed 150 laty, chwalą mity i magie krwi i oszustwa, legitymizują swym autorytetem "naukowym" zbrodnie popełniane we wszystkich dziedzinach życia społecznego, sami ogarnięci są chorobą i myślą, że leży ona w ich interesie.

ODPOWIEDZIALNOŚĆ ELITY INTELEKTUALNEJ I NAUKOWEJ ZA PRZYSZŁOŚĆ LUDZKOŚCI JEST OLBRZYMIA, NIESTETY NIE WIDAĆ OZNAK ZROZUMIENIA TEGO WSRÓD TEJ ELITY.

Teorie antagonistycznego rozwoju społecznego wymyślone przez Machiavelliego, Marksa, Engelsa i ich kontynuatorów są pełne niekonsekwencji i sprzeczności. Np. Engels pisze w "Rola pracy w procesie uczłowieczenia małpy" : "I tak każdy nasz krok przypomina nam, że bynajmniej nie panujemy nad przyrodą jak zdobywca nad obcym ludem, jak ktoś stojący poza przyrodą; ale że przynależymy do niej ciałem, krwią i mózgiem, że znajdujemy się wewnątrz niej, i że całe nasze panowanie nad nią na tym polega, iż w odróżnieniu od wszystkich innych stworzeń możemy poznawać jej prawa i w sposób właściwy je stosować" ---a chwilę po tym, czy przed tym, pisze: "Krótko mówiąc zwierze wykorzystuje tylko otaczającą przyrodę i wywołuje w niej zmiany po prostu przez swoją obecność, człowiek natomiast zmieniając przyrodę zmusza ją do służenia jego celom, opanowuje ją",.... a więc raz pisze, że nie panujemy nad przyrodą, a za chwilę, że ją opanowujemy. A faktycznie jest tak, że ją niszczymy, tzn. ani do niej nie przynależymy, ani ją nie opanowujemy. Na pewno jednak nie jesteśmy zdolni ani jej zniszczyć, ani jej opanować. Jeśli się do niej nie dostosujemy, zniszczymy po prostu sami siebie, a przyroda i materia żyć będzie dalej wiecznie. Bo nie ona jest antagonistyczna, tylko człowiek i nie człowiek normalny (trochę chory), tylko nienormalny, ciężko chory idealista.

W DIALEKTYCE Engels pisze: "... myślenie dialektyczne, jest tylko odbiciem powszechnego w przyrodzie ruchu poprzez przeciwieństwa, które właśnie warunkują życie przyrody swoją ciągłą walką i ostatecznym przechodzeniem jednego w drugie, lub w formy wyższe. Przyciąganie i odpychanie. Biegunowość zaczyna się w magnetyzmie, przy czym występuje tu w jednym i tym samym ciele; w elektryczności dzieli się pomiędzy dwa lub więcej ciał, między którymi powstaje napięcie. Wszystkie procesy chemiczne sprowadzają się do zjawisk chemicznego przyciągania i odpychania. Wreszcie w przyrodzie organicznej tworzenie się jądra komórkowego należy również uważać za polaryzację żywego białka; a teoria ewolucji wykazuje, jak wszelki rozwój od prostej komórki do najbardziej złożonej rośliny - i do człowieka - dokonuje się pod wpływem nieustannego konfliktu między dziedzicznością i przystosowaniem. Okazuje się też przy tym, jak mało stosowne są do podobnych form rozwoju kategorie takie jak "pozytywne" i "negatywne". "-No właśnie. No właśnie. Jeśli kategorie "pozytywne" i "negatywne" są, niestosowne, to dlaczego stwierdza się "antagonizm" ? Jeśli jest ewolucja, to dlaczego nazywa się ją "walką". Nie może być przyciągania, bez odpychania, prawda ? Jeśli więc oba bieguny są konieczne, aby były biegunami, gdzie jest między nimi antagonizm ? Dlaczego ewolucję nazywa się "konfliktem" między dziedzicznością i przystosowaniem, a nie "doborem naturalnym" ? Czy po to, aby udowodnić, że gwałt wymyślony w ich chorych mózgach jest naturalny i pochodzi od Boga, czy od natury ?

"Hard and fast lines" nie dają się pogodzić z teorią ewolucji. Nawet między kręgowcami, a bezkręgowcami nie ma bezwzględnej linii podziału, tak samo jak między rybami, a płazami...... Nie tylko to nie jest pewne, czy dane zwierzę jest osobnikiem, czy kolonią, lecz również i to, gdzie się w procesie rozwoju kończy jeden osobnik, a zaczyna inny (żywiciele).....Dialektyka, która zdecydowanie odrzuca "hard and fast lines", bezwarunkowe, powszechne "albo-albo"...... jest jedyną, w najwyższej instancji, stosowną metodą myślenia."

Dlaczego więc tzw. materializm dialektyczny marksistów we wszystkich naukach społecznych przeprowadza twarde linie podziału na wyzyskiwanych i wyzyskujących? Przecież DIALEKTYKA jest nauką "o ROZWOJU w jej najbardziej pełnej, głębokiej i wolnej od jednostronności postaci, nauką o względności wiedzy ludzkiej dającej nam odbicie wiecznie rozwijającej się materii" (Lenin, "Trzy źródła i trzy części składowe marksizmu") a więc powinna być stosowana równie dobrze do przyrodoznawstwa, jak i do nauk ekonomicznych i społecznych, prawda? ("Marks pogłębiając i rozwijając materializm filozoficzny doprowadził go do końca, rozciągając jego poznanie przyrody na poznanie społeczeństwa ludzkiego"---Lenin, j. w. )

"Tożsamość i różność, konieczność i przypadkowość, przyczyna i skutek, to są dwa główne przeciwieństwa, które rozpatrywane z osobna przechodzą jedno w drugie." --- A więc jeśli przechodzą jedno w drugie to są jednością. Jaki to antagonizm, że przyczyna ma swój skutek ? Antagonizm w łańcuchu przyczynowo skutkowym byłby zerwaniem tego łańcucha.

"Zasada tożsamości w starometafizycznym sensie jest podstawową zasadą starego poglądu na świat: a = a. Każda rzecz tożsama ze sobą. Wszystko uważane było za stałe ­układ słoneczny, gwiazdy, organizmy. W każdym poszczególnym przypadku nauki przyrodnicze obalały tę zasadę krok za krokiem; wszakże w dziedzinie teorii utrzymuje się ona dalej, a rzecznicy starego poglądu, wciąż jeszcze przeciwstawiają ją nowemu poglądowi, mówiąc: "rzecz nie może być jednocześnie sobą i czymś innym". A jednak fakt, że prawdziwa, konkretna tożsamość zawiera w sobie różność, zmianę, został w ostatnich czasach szczegółowo wykazany przez nauki przyrodnicze."--- Jasne, że rzecz nie może być jednocześnie sobą i czymś innym, a że zawiera w sobie różność i zarodek, czy zapowiedź zmiany, nie przeczy jedno drugiemu. Dziwne tylko, że dialektyczni marksiści rzekomo wyznający materializm historyczny potrafi bezczelnie stwierdzać ponadhistoryczne wartości, a więc brak różności i zmiany w ich "naukowych" teoriach wyzysku człowieka przez człowieka, walki i nienawiści klasowej. "Dodatni i ujemny. Można zamienić ze sobą te nazwy, w elektryczności itd.; podobnie z północą i południem. Można odwrócić nazwy, zmienić odpowiednio pozostałe terminologię i wszystko pozostanie słuszne. ....Co więcej w fizyce, biegunem północnym magnesu nazywamy, właściwie rzecz biorąc, jego biegun południowy.... To, że wartości dodatnie i ujemne można zrównać, tak że będzie rzeczy obojętną, która strona jest dodatnia, a która ujemna - występuje nie tylko w geometrii analitycznej, lecz i, jeszcze bardziej w fizyce." ---Właśnie, właśnie, oczywiście. To samo i ja cały czas stwierdzam, że "naukowy, historyczny, marksistowski materializm" możemy też śmiało nazwać magicznym, subiektywnym idealizmem, że zamiast określenia "bóg" możemy równoznacznie używać określenia "przyroda", lub lepiej "materia", której często nie możemy się doszukać, mimo że ją znamy, obserwujemy, badamy, bo gdy ja mierzymy, to okazuje się, że masa jej jest równa zero, jak np. bozony (grawiton, foton, kwant pola elektromagnetycznego), że są pozbawione masy spoczynkowej, ich natura jest falowa, taka sama jak innych materialnych cząstek. A również leptony: neutrino elektronowe i neutrino mionowe są cząstkami elementarnymi, których masa w odniesieniu do masy elektronu jest równa zeru. Jeśli więc znalezione już zostały przez fizykę cząstki elementarne pozbawione masy, ale nie pozbawione ruchu, działania, czyli istnienia, a skąd innąd wiemy np. z logiki Hegla, że: "prawda polega tylko na ich wzajemnym do siebie odniesieniu", że wszystko jest względne, z fizyki też wiemy, że właściwości jednego składnika są określane względem właściwości innego....jeśli dodamy do tego masy wiele innych nowoodkrytych dziwów fizyki jak antycząstki: pozyton, antyneutron, dodajmy do tego zupełnie różne od neutrina, neutrina mionowe, i znów ich antycząstki, dodajmy cząstki przejściowe, które żyje krócej niż 10 do 15. potęgi sekundy, kwarki, spiny, kwanty swobody cząstek elementarnych, to każdy chyba przyzna, że dochodzimy do opowieści naukowej, materialistycznej, w porównaniu z którą, wszelkiego rodzaju opowieści religijne, czy inne science fiction trzeba uznać za pozbawione fantazji i polotu. Jeśli znane są już cząstki elementarne, które są niematerialne, bo nie maje w sobie masy, a tylko napięcie, czy działanie, to wcale nie wiadomo, czy te materialne, mające masę, nie podzieli się za sto lat na inne, również niematerialne. A wtedy, okazałoby się, że materia jest, ale jej nie ma.

Ostatni rozwój fizyki pozwala na każde, rzekomo absurdalne improwizacje fantazji, np. że materii żadnej nie ma, a jest tylko ENERGIA, który jest np. IDEĄ (Boga oczywiście, przecież nie człowieka).