XX PIERESTROJKA, CZYLI NOWE MYŚLENIE M. GORBACZOWA

 

 

 "Nowe myślenie" Gorbaczowa jest starym jak świat MYŚLENIEM WŁADCÓW mającym na celu wzmocnienie swojej władzy nad narodami. Jest myśleniem o tyle nowym w kraju autorytarnym, a właściwie kraju jeszcze niedawno  totalitarnym, że wytknięta droga znacznie większą rolę przywiązuje do polityki, czyli wg M.Gorbaczowa "sztuki możliwości" niż, jak to bywało do tej pory, do bezpośrednich represji. Władcy widzą coraz wyraźniej, że tak jak każdy inny ustrój tak i ich zawiera nadrzędne sprzeczności, że takim koniem trojańskim ich "socjalizmu" jest gwałt fizyczny i  psychiczny, który nie daje się pogodzić z szerokim dostępem do nauki i oświaty, a przede wszystkim nie daje pożądanych rezultatów gospodarczych. Dlatego usiłują przestawić się na metody polityczne i na współpracę, widzi bowiem przecież jasno, że w ten sposób wygrać można znacznie więcej. Chodzi przecież im o wygrywanie, o supremację swojej religii, dlatego to swej władzy Partia oddać absolutnie nie ma zamiaru, swego doktrynalnego stosunku do "państwa", "dyktatury proletariatu", czy własności prywatnej zmienić nie chcą.

Gorbaczow w swej PRZEBUDOWIE wielokrotnie to zaznacza j.np.: "Aby wykluczyć wszelkie niedorzeczne ' komentarze i spekulacje na ten temat - a słyszy się ich na Zachodzie wiele - chciałbym raz jeszcze podkreślić: wszelkie zmiany przeprowadzamy zgodnie z socjalistyczną opcją, odpowiedzi na pytania, które stawia życie, poszukujemy w ramach socjalizmu, a nie poza jego granicami. Swoje błędy i sukcesy mierzymy socjalistyczną miarą. Tych, którzy liczą na to, że zboczymy z drogi socjalizmu, czeka gorzkie rozczarowanie. Cały nasz program przebudowy, tak jak i jego poszczególne elementy, całkowicie bazuje na zasadzie: więcej socjalizmu, więcej demokracji" (Str. 42,Przebudowa i Nowe Myślenie").

"Będziemy zmierzać w kierunku lepszego socjalizmu, a nie odchodzić od niego". (str. 43 j.w.) Co Gorbaczow ma na myśli pisząc: "socjalistyczna opcja", czy "lepszy socjalizm"? Czy chodzi mu o "socjalizm z ludzką twarzą"? Czy o zmyślniejszą dyktaturę? Nie jest to pewne skoro akceptować trzeba jego stanowcze powoływanie się na LENINA jako prekursora PRZEBUDOWY. Ponieważ z poglądami Lenina, właśnie tego "późnego", na którego z zaznaczeniem powołuje się Gorbaczow, zapoznaliśmy się dosyć dokładnie, wiemy chyba, że trzeba zachować sceptycyzm. W każdym razie "więcej demokracji", to jeszcze nie jest demokracja, i o podziale Partii nie ma więc jeszcze żadnej mowy.

Marksizm kwestionował zawsze i kwestionuje pluralizm polityczny, a co za tym idzie i społeczno-gospodarczy, czyli demokrację Zachodu, twierdząc, że jest ona tylko pozorna. Gorbaczow ujmuje to w ten sposób: "Dziś u steru w Waszyngtonie są republikanie, jutro będą demokraci, albo znów republikanie. Szczególnej różnicy tutaj nie ma."(str. 297). Dlaczego jednak jeśli szczególnej różnicy między pluralizmem, a monizmem nie ma to dlaczego "socjalizm" rękoma i nogami broni się zaciekle przed wprowadzeniem pluralizmu, czyli konkurencji do swego systemu? Przecież jeśli w kapitalizmie nie ma szczególnej różnicy to i w socjalizmie po ewentualnym rozbiciu partii również szczególnej różnicy nie byłoby, byłyby dwie partie komunistyczne, czy socjalistyczne, ale dwie, i chociaż różnica byłaby minimalna, dawałaby już jednak konkurencję i postęp. Różnica oczywiście jest, bo nawet przy pozornym pluralizmie zawsze wytwarzać się musi jakaś konkurencja, a czy konkurencja w socjalizmie nie jest potrzebna? Obawa przed konkurencją, obawa przed przegraną, jest pierwszą zasadniczą przyczyną każdej dyktatury i dlatego monizm w stosunkach polityczno-społecznych stoi zawsze na przegranej pozycji. Strach, lęk, OBAWA JAKO CAUSA FINALIS musi spowodować przegraną. Stanowisko marksistów w tej sprawie jest dowodem, że nie o przeciwieństwo pomiędzy socjalizmem i kapitalizmem chodzi, lecz o walkę dyktatury z demokracją. Oni boją się demokracji, nawet takiej pozornej, bo lepsi od nich zmuszą ich do zejścia ze sceny.

Ale czy powoływanie się Gorbaczowa na Lenina nie jest gołosłowne, czy nie jest wymuszone czynnikami polityki wewnętrznej to też pytania, na które historia dopiero odpowie. Retoryka Gorbaczowa różni się zasadniczo od retoryki Lenina i to też bardzo się liczy i daje do myślenia. A oprócz retoryki również sam fakt rewolucji w rewolucji niewątpliwie jest krokiem naprzód. Trzeba być sceptycznym, ale nie można się nie zgodzić, że pierestrojka uczciwie do końca przeprowadzona jest wielkim pozytywnym rozwojem stosunków politycznych i społecznych w bloku wschodnim i dlatego będzie miała duży wpływ również dla całego świata.

"Trzeba dokonać radykalnego przełomu w myśli społeczno­politycznej. Również tutaj powinniśmy się uczyć od Lenina. Miał on rzadki dar wyczuwania we właściwym czasie dojrzewających gdzieś w głębi przemian, przewartościowywania wartości, rewidowania koncepcji teoretycznych i haseł politycznych".(str. 58 j.w.)

"Bardzo trudno bywało również samemu Leninowi. Pewnego razu z goryczą pisał w liście: „Taki już jest mój los. Jedna kampania bojowa po drugiej - przeciw głupstwom politycznym, kołtunerii, oportunizmowi itd. I tak od 1893 roku. I stąd nienawiść kołtunów do mnie. A jednak nie zamieniłbym tego losu na "pokój" z kołtunami."" (str. 53 j.w.) "PRZEBUDOWA to wieloznaczne i niezwykle pojemne słowo. Jeśli jednak z jego wielu możliwych synonimów wybrać kluczowy, najdokładniej wyrażający samą jego istotę, to można powiedzieć tak: przebudowa to rewolucja". (str. 60 j.w.)

Mamy więc cel i mamy drogę. Celem jest rzeczywiste umocnienie socjalizmu, umocnienie władzy "dyktatury proletariatu" poprzez "rewolucję odgórną" prowadzoną przez siebie i przeciw sobie, poprzez walkę z kołtunami wszelkiego autoramentu, poprzez wykorzystywanie możliwości politycznych, czyli różnego rodzaju manipulacji, "przewartościowywania wartości", rewidowania koncepcji i haseł zmienianych stosownie do okoliczności.

Wszystko to było już wiele razy powtarzane i dlaczego nic się nie zmieniło? Dlaczego nic nie pomogło?

Bo rewolucję kontrolowaną prowadzi się po to, aby nic nie zmieniać! "Jest to lekarstwo psychologiczne, psychiatryczne, ma na celu wstrząśnięcie całym społeczeństwem, a w tym wypadku i światem, odświeżenie całego systemu szokiem i emocją, przewietrzenie cuchnącej zgnilizny, przemieszanie towarzystwa, zniszczenie wielu niewygodnych oficerów tajnej armii, ale przede wszystkim rewolucja kontrolowana ma na celu oszukanie wszystkich, bo sam system musi zostać niezmieniony" - tak napisałem w 1982 roku w swojej książce-dokumencie pt. "Akt oskarżenia".

Polska rewolucja kontrolowana sprzed ośmiu laty przy­niosła stan wojenny i jak dotąd nic na lepsze się nie zmieniło, ale ..... mamy oto rewolucję w samym centrum systemu. A rewolucja w rewolucji to przecież kontrrewolucja.

CO BĘDZIE DALEJ ? Gorbaczow wzywa do PRZEBUDOWY całego świata, całemu światu wg niego potrzebne jest NOWE MYŚLENIE, czyli ... nowa rewolucja. Pisze bardzo wiele pięknych słów, pięknych myśli, pisze bardzo rozsądnie, bardzo rzeczowo i ... wszystko to nazywa rewolucją, czyli niszczeniem i ... potrząsa bez przerwy możliwością katastrofy nuklearnej.

"Nie zdradzę żadnej tajemnicy, gdy powiem, że Związek Radziecki podejmuje wszystkie niezbędne środki dla utrzymania swej obrony na nowoczesnym i niezbędnym poziomie. Jest to nasz obowiązek wobec własnego narodu, wobec naszych sojuszników. Jednocześnie chcę z całą stanowczością podkreślić, że to nie nasz wybór. Został on nam narzucony". (str. 300 j.w.)

Amerykanie mówią to samo.

"Co więcej, obecnie wytworzyła się zgoła paradoksalna sytuacja. Jeżeli nawet jeden kraj będzie się stale zbroił, nasilając zbrojenia, a drugi nie będzie robił nic, to strona, która się zbroi, i tak na tym nie wygra. Słabsza strona może po prostu wysadzić w powietrze wszystkie swe ładunki jądrowe, nawet na własnym terytorium, i będzie to oznaczało samobójstwo dla niej, a powolna zagłada dla przeciwnika. Oto dlaczego dążenie do przewagi militarnej jest jedynie pogonią za mitem, w realnej polityce nie można jej wykorzystywać." (str.301).

Ależ przecież wszelkie chorobliwe mity i również realne możliwości kroków samobójczych wykorzystuje się w polityce światowej bez przerwy i wnosi się stale nowe roszczenia do nowego podziału świata! "Powiało Jałtą" czytałem ostatnio taki tytuł w Paryżu, po podpisaniu przez Gorbaczowa i Reagana umowy o oddaniu rakiet na złom.

"Na XXVII Zjeździe KPZR wszechstronnie uzasadniliśmy KONCEPCJĘ STWORZENIA POWSZECHNEGO SYSTEMU BEZPIECZEŃSTWA MIĘDZYNARODOWEGO. Zaadresowaliśmy ją do całego świata, rządów, partii, organizacji społecznych, i ruchów, rzeczywiście zaniepokojonych losami pokoju na Ziemi. Pryncypialne podstawy takiego systemu przedstawiają się następująco:

1. W sferze militarnej ....... (5 punktów)

2. W sferze politycznej bezwarunkowe poszanowanie w praktyce międzynarodowej prawa każdego narodu do suwerennego wyboru drogi i form swego rozwoju;­ sprawiedliwe polityczne uregulowanie kryzysów międzynarodowych i konfliktów regionalnych;-.... (jeszcze dwa punkty)

3. W sferze ekonomicznej - ustanowienie nowego światowego ładu gospodarczego, gwarantującego wszystkim państwom jednakowe bezpieczeństwo ekonomiczne;

-wypracowanie zasad wykorzystywania dla dobra całej wspólnoty światowej, zwłaszcza krajów rozwijających się, części środków, które zostaną wygospodarowane w wyniku redukcji budżetów wojskowych;- .... ( i jeszcze 3 punkty)

4. W sferze humanitarnej-wykorzenienie ludobójstwa, apartheidu, propagowania faszyzmu i wszelkich innych form wyższości rasowej, narodowościowej, lub religijnej, a także dyskryminacji ludzi na tej podstawie;...-...( i jeszcze 4 punkty).

Z żadnej propozycji zawartej w programie naszego Zjazdu nie rezygnujemy i dziś, sami gotowi jesteśmy jak najskrupulatniej rozważyć każdą koncepcję, która służyłaby umacnianiu pokojowego współistnienia jako nadrzędnej, uniwersalnej zasady stosunków międzypaństwowych."

A więc system bezpieczeństwa wg "nowego myślenia" to nie tylko sfera militarna, ale również warunki polityczne, ekonomiczne, i humanitarne. W warunkach humanitarnych Gorbaczow domaga się likwidacji wszystkich innych podziałów oprócz tego swojego, najważniejszego i dziś najbardziej aktualnego, a mianowicie podziału na wyzyskiwanych i wyzyskujących. W warunkach ekonomicznych Gorbaczow programuje za Fidelem Castro ustanowienie "nowego światowego ładu ekonomicznego", czyli żąda zadekretowania światowego życia gospodarczego, czyli zlikwidowania ekonomii. A przecież jednocześnie skarży się, "że w sferze gospodarczej funkcjonuje u nas (tzn. w Zw.Radz.) około 30 tys. ogólnokrajowych aktów norma­tywnych." (str. 142 j.w.) i jako jeden z celów pierestrojki stawia PEŁNY ROZRACHUNEK GOSPODARCZY. "Istotą tego, co zamierza się powszechnie wcielić w życie, polega, jak już wspomniałem, na zastąpieniu systemu, w którym przeważają metody administracyjne, systemem z przewagą metod ekonomicznych. Kierownictwo radzieckie nie ma wątpliwości, czy trzeba przejść na pełny rozrachunek gospodarczy, czy też nie." (str. 112) A więc jak to jest faktycznie? U siebie programuje się nawrót do metod ekonomicznych, a na rynku światowym wymaga się przejścia na metody administracyjne, które na rynku wewnętrznym zawiodły?

"... obecnie narody świata, o czym już mówiłem, przypominają zespół alpinistów na stoku górskim. Mogą albo razem wspinać się wyżej, albo razem spaść w przepaść. ... Jutro może być za późno. A pojutrze może w ogóle nie nadejść." (str. 187)

Czy to znaczy, że tych słabych alpinistów muszą dźwigać silniejsi? Czy Ci silniejsi bardzo szybko również nie osłabną i co wtedy będzie? Czy nie lepiej nie włazić na góry, lub czy nie lepiej uczyć tych słabszych, aby realistycznie podchodzili do rzeczy i sami dla siebie pracowali nad powiększeniem swych bochenków? Bo to nie prawda, że jest tylko jeden bochenek i że ci co biorą z niego więcej, biorą kosztem tych, co dostają mniej. Prawda jest taka, że bochenków może być dużo i mogą być większe, trzeba tylko chcieć i umieć je wypiekać. Trzeba pozwalać, dawać ludziom możliwości więcej bochenków wypiekać i nie poprzez protekcjonizm wewnętrzny, nie poprzez dekretowanie, lecz poprzez wolność negatywną i utylitaryzm dążyć do samowystarczalności. Od 70 lat programuje się i realizuje w Zw. Radz. rozbudowę środków produkcji ze znaczną przewagą nad inwestycjami środków konsumpcji. Dlaczego te ciągle rozbudowywane środki produkcji nie produkują dostateczni ilość bochenków chleba, czyli środków konsumpcji? Bo produkują rakiety i bomby, czyli środki destrukcji, pomimo że i tak jest ich już wystarczająca ilość do wielokrotnego zniszczenia świata Trzeba więc się przestawić i zamiast armatami pokazywać swą wyższość KULTURĄ, WOLNOŚCIĄ i DEMOKRACJĄ.

"Na razie bogaci się bogacą, a biedni stają się coraz biedniejsi". (str. 181 ) Nie jestem pewien czy jest to prawda. Amerykanie mają już podobno więcej długów niż wierzytelności. Japończycy byli bardzo biedni, a dzisiaj są najbogatsi. Kraje Pacyfiku startowały jeszcze niedawno z niczego, a dziś bardzo się liczą. Ja bym powiedział, że "pracą ludy się bogacą", no i sprawny system jest jeszcze ważniejszy Ci biedni, wywłaszczeni z jakiejkolwiek własności, muszą być biedni, bo bogacić im się przecież nie wolno. Mimo PRZEBUDOWY. Pierwszym zasadniczym celem Pierestrojki powinno być maksymalne uwłaszczenie wydziedziczonych ludów, uspołecznienie partii i władzy, przywrócenie naturalnych praw i mechanizmów tworzących stosunki własności. Zamiast się skarżyć na biedę, trzeba pozwolić ludziom się bogacić, ustanawiać prawa dające możliwość bogacenia się. Zabraniając i potępiając bogacenie się marksizm uniemożliwia ujawnianie się bogactwa i korzystne dla całego społeczeństwa jego inwestowanie. I cieszyć się należy z tego, że chociaż gdzie indziej żyją bogaci ludzie, a nie oskarżając ich propagować postawę roszczeniową i wyprowadzać wszystkich w emocjonalne manowce.

Gorbaczow nawołuje o "uczciwą i otwartą politykę" i pisze "Pragniemy przywrócić w kontaktach międzynarodowych słowom ich prawdziwe pierwotne znaczenie. Głosząc nasze przywiązanie do uczciwej i otwartej polityki, mamy na uwadze uczciwość, przyzwoitość, szczerość, kierujemy się tymi zasadami w praktyce. Same te zasady nie są nowe - przekazał nam je w dziedzictwie Lenin. Novum polega na tym, że staramy się je uwolnić od dwuznaczności, które są tak rozpowszechnione we współczesnym świecie."(str. 213)

A więc czy główne narzędzie myśli SŁOWO ma być znów miarodajne ? Czy dotychczasowe niszczenie jego funkcji poprzez manipulacje i dewaluacje utrudniającą komunikację między ludźmi powinno być zaniechane. A więc wiarygodność jest jednak absolutnie niezbędna, czyli potęga militarna nie wystarcza i nie może być jedyną podstawą pozycji mocarstwowej ZSRR i jego roszczeń nowego podziału świata. Piękna to teza, ale czy faktycznie prawdziwa? Czy jest jednoznaczna, jasna, zdecydowana, jeśli celem jest nie uczciwość, ale wygrana? Czy tak wiele pięknych idei ogłoszonych przez Gorbaczowa zostanie wprowadzonych w życie i będzie obowiązywało również w polityce wewnętrznej? Przyszłość pokaże, bo jak na razie, obowiązuje w dalszym ciągu "interes klasowy".

"Uważam, że szczera, otwarta, bezpośrednia rozmowa, nawet budząca wątpliwości - jest mile widziana! Jeśli jednak ktoś zaczyna przedstawiać nas nieprawdziwie - co to, to nie ... Jawność ma umacniać nasze społeczeństwo." --- A więc szczerość, otwartość, jawność, jest jednak ograniczona osądem słuchającego o "prawdziwości", czy "nieprawdziwości"? Jawność nie ma na celu jawności, lecz umacnianie! Umacnianie społeczeństwa, czy umacnianie władzy? Czy władza, tzn. państwo, tzn. zorganizowany w klasę panującą proletariat, tzn. partia, jest wg Gorbaczowa już z całym społeczeństwem jednomyślna co do oceny "prawdziwości" lub "nieprawdziwości" krytycznych wypowiedzi? Szczerość, uczciwość, jawność powinna być szczerością, uczciwością, jawnością, bez jakichkolwiek warunków wstępnych i dopiero wtedy będą te kategorie faktycznie jednoznaczne i faktycznie będą umacniać społeczeństwo. Jawność mająca na celu umacnianie władzy nigdy nie będzie jawnością, będzie umacnianiem władzy.

"Brak obiektywizmu w podejściu, koniunkturalne ustępstwa gwoli osiągnięcia przejściowych celów, odstępstwa od naukowej ścisłości w analizie sytuacji, drogo nas kosztowały." (str.l94) - Słuszna samokrytyka, za wszystko zawsze trzeba płacić, ale czy aby uniknąć w przyszłości podobnych błędów nie należałoby nawrócić do optymalnego realizmu, materializmu i pragmatyzmu, czyli do rzeczywistego podziału świata na najmniejsze podmioty, czyli do rozwiązań maksymalnie cząstkowych, uniemożliwiających wielkie błędy.

 "W XX wieku, pod koniec tego dramatycznego stulecia, ludzkość powinna uznać priorytet tego, co ogólnoludzkie, za główny imperatyw epoki."

"Istotą nowego myślenia jest uznanie priorytetu wartości ogólnoludzkich, a mówiąc jeszcze ściślej - priorytetu przetrwania ludzkości". (str. 195)

"Lenin potrafił sięgać wzrokiem dalej, wykraczać poza klasowe granice tych zadań. I niejednokrotnie formułował myśl o priorytecie interesów ogólnoludzkich przed klasowymi. Całą głębię i doniosłość tych myśli zrozumieliśmy dopiero teraz". (str.194)

Bardzo pięknie, ale trzeba wyciągnąć z tego wnioski, a mianowicie, że to nie minimalnie wąska grupa ludzi, to nie dyktatorska władza powinna ustalać, co jest interesem ogólnoludzkim, lecz każda jednostka z osobna, bo ludzkość z jednostek się składa. Groźba dla przetrwania ludzkości wypływa z interesów klasowych, a więc trzeba przestać je kultywować, na rzecz interesów indywidualnych. O bezpośrednim związku interesów jednostkowych z ogólnoludzkimi Gorbaczow zapomina i podtrzymuje starą prawdę o walce klas pisząc: "W ostatecznym jednak rachunku, i to nie tylko w przekonaniu marksistów, ale także wielu innych trzeźwo myślących ludzi, o polityce każdego państwa decydują interesy dominujących w nim sił społecznych i politycznych." (str.l9j) "Czy jednak wynika z tego, że zrezygnowaliśmy z klasowej analizy przyczyn zagrożenia nuklearnego i niektórych innych problemów ? Odpowiem wprost: nie zrezygnowaliśmy. Nie wolno nie brać pod uwagę klasowej różnorodności sił działających na arenie świata, nie można przeoczyć oddziaływania antagonizmu klasowego na stosunki międzynarodowe, na sposoby podchodzenia do rozwiązywania wszystkich pozostałych zadań ludzkości." (str.199) A więc "klasowy" podział ludzkości i społeczeństwa, a więc "klasowe" decyzje władzy i "klasowe"' rozumienie mechanizmów rozwoju stosunków społecznych będą nadal obowiązujące, SŁOWO nie będzie jednoznaczne, bo po klasowemu, a nie po ludzku, będzie analizowane i przedstawiane,

IDEALIZM i NIERÓWNOWAGA, a nie materializm i równowaga, panować będą w dalszym ciągu, a więc święta wojna religijna pomiędzy NIE ISTNIEJĄCYMI W RZECZYWISTOŚCI tzw. kapitalizmem i tzw. socjalizmem trwać będzie nadal.

Taka "rewolucja" nic nie zmieniająca ideologicznego układu sił jest jak najbardziej na ręki najciemniejszej reakcji światowej tzn. przede wszystkim różnym mafiom i kompleksom zbrojeniowym, żerującym na chorobach ludzkości jakimi są strach, idealizm, religie, nierównowaga, bezprawie, wojna. Nasuwa się wobec tego również podejrzenie, że tak ta "święta wojna" jak i towarzyszące jej najprzeróżniejsze rewolucje kontrolowane, że wszystko to jest pozorne, bo mające na celu stabilizację układu sił.

A chodzi przecież o coś innego, o środki lecznicze i zapobiegające.

Biednym trzeba oczywiście pomagać, ale żadna pomoc ich od biedy nie uratuje. Biedni tylko sami rozsądkiem i pracą (a nie walką) od biedy wyzwolić się mogą. Pomaganie biednym wzbogaca i wzmacnia bogatych, bo daje im pracę i rozszerza ich produkcję, a nie produkcję biednych. Konsument nawet biedny, nawet nic nie płacący, a tylko konsumujący, jest bardzo wartościowym faktorem życia gospodarczego i politycznego. Jednakże nierównowagi społeczno gospodarczej, a więc i religijnej, czy ideologicznej, żadna pomoc z zewnątrz nie zmieni. Aby odzyskać równowagę, aby osiągnąć satysfakcję i SPEŁNIENIE, aby wyzwolić się wewnętrznie duchowo i materialnie, aby zaspokoić swoje roszczenia do prawdziwości i godności, aby zaspokoić swoje potrzeby fizjologiczne i duchowe, przede wszystkim trzeba nawrócić do realizmu, pragmatyzmu i optymalnego materializmu, a więc trzeba poprzez ZROZUMIENIE KONIECZNOŚCI osiągnąć wyzwolenie duchowe i materialne. Trzeba zaprzestać wyzwalania innych, bo to jest utopia niemożliwa do spełnienia i starać się wyzwolić siebie. Tylko poprzez wyzwolenie siebie można działać na innych. Od siebie trzeba zawsze zaczynać. Siebie trzeba uczynić odpowiedzialnym za swoje czyny i za swoje szczęście. Trzeba zaniechać chorobliwej postawy roszczeniowej. Według marksistów utworzone przez ludzi społeczne stosunki produkcji tworzą klasy, a więc klasy są dziełem ludzi, a więc sprzeczności klasowe nie są nie do rozwiązania. Ludzie tworzą klasy i ludzie mogą je likwidować, mało tego, muszą je znieść jeśli chcą nadal egzystować. Nie ma chyba sprzeczności między ludźmi, których ludzie nie mogliby rozwiązać. Najprostszą i chyba jedyną drogą do przezwyciężenia tych rzekomych antagonizmów klasowych jest przyjęcie do wiadomości przez marksistów mojej teorii

nieantagonistycznego rozwoju, której wyrazem jest od dawien dawna istniejąca religijna i filozoficzna teza MIŁOŚCI POWSZECHNEJ. Również wszelkiego rodzaju władze, ideologie, religie, i wszelkie inne ośrodki życia politycznego i społecznego powinny stosować wyżej wymieniony program, tzn. przyjąć służebną postawę wobec indywiduum i poprzez uszczęśliwianie jednostek tworzyć szczęście narodów i ludzkości.

"Pragniemy, by w tym nadchodzącym wieku wolność zapanowała w każdym zakątku Ziemi. Pragniemy, by pokojowe współzawodnictwo, różnych systemów społecznych rozwijało się w sposób nieskrępowany, by zachęcało do wzajemnie korzystnej współpracy, a nie konfrontacji i wyścigu zbrojeń. Pragniemy, by naród każdego kraju korzystał z dobrobytu, pomyślności i szczęścia. Droga do tego prowadzi poprzez dążenie do świata wolnego od broni jądrowej i przemocy. Wkroczyliśmy na tę drogę i wzywamy inne narody i kraje, by też na nią wkroczyły."

Na zakończenie swej NIEANTAGONISTYCZNEJ TEORII ROZWOJU zacytowałem ostatni fragment książki PRZEBUDOWA M.Gorbaczowa, pod którym podpisuje się obiema rękoma, ale też chciałbym zapytać, jaka racja stanu jest dla Związku Radzieckiego ważniejsza, państwowa, czy religijna? Racja równowagi pokoju światowego, i utrzymania spoistości Układu Warszawskiego, czy racja filozoficzna? Co jest ważniejsze, rozwój narodów Związku Radzieckiego i jego sojuszników, czy partykularne interesy tzw. marksistów ­leninistów i biurokracji? Silne państwo trwać może dłuższy czas moim zdaniem, będąc oparte nie na tajnej policji, stosunkach nieformalnych i rakietach, czyli nie na środkach destrukcji, lecz przede wszystkim na zdrowej religii, czy ideologii, czyli na interesie i prawie państwowym, a nie "klasowym".

W historii narodów w interesie ich rozwoju niezliczoną już ilość razy sfery rządzące zmieniały religie i moim zdaniem jedynie zmiana obowiązującej ideologii państwowej, z marksistowskiej na ideologię nieantagonistycznego rozwoju może uratować trwałość i INTERES Związku Radzieckiego.

Przyjmując jako ideologię państwową TEORIĘ NIEANTAGONISTYCZNEGO ROZWOJU Związek Radziecki wkroczy w nowe stadium socjalizmu i w szybkim czasie stanie się pod każdym względem: moralnym, kulturalnym, ekonomicznym, a również wojskowym wielokrotnie silniejszy i zmusi w ten sposób również wszystkie inne ideologie i religie do przyjęcia teorii nieantagonistycznego rozwoju i RÓWNOWAGI, a również zasady tożsamości INTERESU, LOGIKI i ETYKI, jako podstawy stosunków międzynarodowych, co zapewni WIECZNY POKÓJ ŚWIATOWY.