Rozdział II

PRZECIWIEŃSTWA I ICH RÓWNOWAGA

2.1. „Przeciwieństwo” jako pojęcie pierwotne

W poprzednim rozdziale zdefiniowałem byt jako istniejącą realnie całość, której istotę stanowi para przeciwieństw pozostających w stanie równowagi względnej i nadających tej całości egzystencję. Pojęcia „przeciwieństwa” i „nieantagonizm przeciwieństw” należą do kategorii wyznaczających zasadniczy zrąb Teorii Nieantagonistycznego Rozwoju i nowego sposobu pojmowania świata.

Teza Spinozy: „Każde określenie zawiera w sobie zaprzeczenie”, oraz twierdzenie Hegla: „Jedno z najważniejszych poznań polega na tym, by dostrzec i utrwalić tę naturę rozważanych określeń, refleksji, że ich prawda polega tylko na ich wzajemnym do siebie odniesieniu, a więc na tym, iż każde z nich w samym swoim pojęciu zawiera inne; bez tego poznania niepodobna właściwie uczynić ani jednego kroku w filozofii”[18] znajduje tutaj swoje odzwierciedlenie i pełne potwierdzenie.

Arystoteles też nie raz pisał w tym sensie, np.: „Nie może bowiem istnieć ciało, które by było wolne od przeciwieństwa dostrzegalnego zmysłami, gdyż owo nieokreślone, które niektórzy nazywają zasadą, musi być albo lekkie, albo ciężkie, albo zimne, albo gorące”[19] tłumacz i komentator Leopold Regner pisze: „Termin przeciwieństwo oznacza u Arystotelesa albo relację przeciwieństwa, albo własność, które jest członem relacji przeciwieństwa, a więc np. nie tylko relację: gorące-zimne, lecz również samą jakość: gorące (…)”[20].

W filozofii sądy przeciwne tezom, antytezy, są przeciwieństwami.

 Proste zdanie oparte na słowie, którego prawdziwość jest oczywista ze względu na samo znaczenie tego słowa, któremu nie można zaprzeczyć, bez naruszenia reguł określających w danym języku znaczenia użytego słowa, jest zdaniem analitycznym. Wg. TNR takim zdaniem jest:

„przeciwieństwo jest przeciwieństwem przeciwieństwa”. Przeciwieństwo musi mieć przeciwieństwo, gdyż w przeciwnym wypadku nie jest przeciwieństwem. Przeciwieństwo musi istnieć ze względu na samo znaczenie tego słowa, musi istnieć z natury rzeczy. A więc jako pojęcie pierwotne, pojęcie „przeciwieństwo” wskazuje na obiektywne istnienie swego desygnatu.

Dodatkowo TNR potwierdza obiektywność tej kategorii wartością logiczną i doświadczeniami empirycznymi, czyli syntetycznie (prawo ciążenia, każdej akcji towarzyszy reakcja, pierwsza i trzecia zasada Newtona). Prawdziwość i wartość logiczna zdania: przeciwieństwa istnieją obiektywnie, wynika nie tylko z oczywistości znaczenia określenia słowa „przeciwieństwo”, ale też dwuwartościowej logiki formalnej: „przeciwieństwo musi istnieć wobec przeciwieństwa”. Zdaniem sprzecznym z logiką i fałszywym byłoby zdanie: „przeciwieństwo może istnieć bez przeciwieństwa”. A więc „przeciwieństwo” nie jest bytem pomyślanym i wymyślonym, lecz obiektywnym. Prawdziwość jest oczywista, narzuca się intelektowi.

Analityczne twierdzenie a priori, czyli twierdzenie wydedukowane czystym rozumem, a również potwierdzone a posteriori, o obiektywnym istnieniu przeciwieństw, jest jednocześnie dowodem na OBIEKTYWNE ISTNIENIE GRANIC między nimi, albowiem gdyby nie było granicy między przeciwieństwami, nie byłoby przeciwieństw. Przeciwieństwa nigdy nie mogą być równe, bo gdyby były równe, nie byłoby granicy, byłaby symetria, zrównoważenie i zniesienie siły. Gdyby dialektyczna teoria Hegla o trójfazowym rozwoju myśli i rzeczywistości etapami tezy, antytezy i syntezy, oraz teoria marksistowska o jedności przeciwieństw, były słuszne, nie byłoby przeciwieństw, byłaby jedność, byłby tylko bezruch i niebyt.

Przeciwieństwa są wzajemnym ograniczeniem.

Jak widać, aby znaczenie terminu „przeciwieństwo” było pełne należy je rozumieć w taki sposób, że przeciwieństwa nie tylko nie wykluczają się wzajemnie, ale się nawzajem konstytuują. Np. pojęcie „przyjaciel” konstytuuje pojęcie „nieprzyjaciel”.

Reguła ta dotyczy nie tylko znaczenia pojęcia „przeciwieństwo”. Wg TNR stosuje się ona również do całości rzeczywistości. Wszystko co jest, jest zakorzenione w przeciwieństwach, wszystko co jest musi mieć przeciwieństwo, jest to również oczywistością i wynika również z dwuwartościowej logiki formalnej i doświadczeń empirycznych (prawa Newtona). To co jest, jest prawdziwe i oczywiste tylko wobec przeciwieństwa. A więc zdanie: „wszystko co należy do rzeczywistości ma swoje przeciwieństwo” jest prawdziwe – dowiedzione analitycznie i syntetycznie.

Według klasycznego sposobu pojmowania tego terminu „przeciwieństwem” dowolnej rzeczy jest jakakolwiek rzecz różna od niej. Przeciwieństwem danego bytu jest dowolny inny byt. Oczywiście takie rozumienie kłóci się ze sposobem w jaki używamy na co dzień terminu „przeciwieństwo”. W potocznym rozumieniu przeciwieństwem dla danego bytu nie może być dowolny inny byt, lecz tylko jakiś byt szczególny. Np. przeciwieństwem ognia jest woda, bo posiada ona „przeciwne” – skrajnie odmienne – kontrastowe własności.

TNR przyjmuje potoczne rozumienie terminu „przeciwieństwo”. Przeciwieństwo to opozycja, kontrast i przeciwstawienie, to rzecz, zjawisko lub określenie różniące się całkowicie od innej rzeczy, zjawiska czy określenia. Nie zawsze jest łatwo określić co właściwie jest przeciwieństwem konkretnego bytu jako przeciwieństwa, np. co jest przeciwieństwem słowika? Klasyczne rozumienie jest w tym względzie mniej problematyczne, bo wg niego przeciwieństwem słowika może być np. osioł, czy nawet inny słowik. Z klasycznego rozumienia przeciwieństw, które na dodatek zgodnie z tą antagonistyczną logiką znoszą się wzajemnie, wynika, że świat jest ogarnięty totalną wojną wszystkich ze wszystkimi i wszystkiego ze wszystkim. TNR kontestuje ten aspekt logiki klasycznej swoją teorią nieantagonistycznego sposobu bycia przeciwieństw. Wg TNR przeciwieństwami są dla siebie byty z jakichś względów szczególne, nie dowolne. Stąd też jeden człon relacji przeciwieństw musi szukać „swego” przeciwieństwa by utworzyć względnie zrównoważoną istotę bytu. Nie znaczy to jednak, że przeciwieństwo, czy inna materia niezrównoważona nie może wchodzić w relację z jakimkolwiek innym bytem, niebytem, czy cząstką niezrównoważoną. Może, ale pozostaje nadal przeciwieństwem, czyli jestestwem niezrównoważonym (układem asymetrycznym).

Wprawdzie wszystko co jest musi mieć swoje przeciwieństwo, ale nie znaczy to, że kategorie „byt” i „przeciwieństwo” mają tożsame znaczenia. Przeciwieństwo NIE jest bytem, jest elementem treści bytu. Przeciwieństwo nie jest bytem gdy jest przeciwieństwem w istocie bytu, co nie znaczy, że byt nie może być przeciwieństwem, a przeciwieństwo samodzielnym bytem. Wszystko zależy od tego, czy rzecz rozpatrywana jest jako samoistna całość – wówczas jest bytem, czy jako element treści innego bytu – wówczas jest przeciwieństwem. Pamiętajmy o różnych poziomach bytów, czyli o tym, że byty, to pudełka w pudełkach. W bycie „archipelag”, wyspy i otaczający je ocean są przeciwieństwami, ale te same wyspy i ten sam ocean traktowane na niższym poziomie są oddzielnymi bytami – wyspa jest bytem, ocean jest bytem. Atom złota jest bytem, ale ten sam atom złota w bycie pod nazwą pierścionek, jest elementem treści bytu, czyli jakąś siłą w układzie przeciwieństw istotnych cech tego bytu. A więc przeciwieństwa w zależności od sytuacji mogą być również samodzielnymi bytami.


2.2. Równowaga względna przeciwieństw.

RÓWNOWAGA względna, aby zaistnieć musi składać się z co najmniej dwóch elementów, które są przeciwstawne, różne, określone jakimiś granicami, gdyż jeśli nie będą przeciwstawne, będzie to jedność bez granic. Jedność bez granic nie może istnieć realnie, bo byłaby nieskończoną i nieodróżnialną równowagą. Jedność bez granic nie może istnieć realnie, bo aby zaistnieć realnie, musi koniecznie się odróżniać od drugiego jestestwa, czyli musi wykreować swe granice i drugi element realności. Realność istnienia obiektywnego, niezależnego od poznającej świadomości, a nie pozornego, jedynie wyobrażonego, wymaga jakiejś nierównowagi i różnorodności. A więc rzeczywistość (obiektywna realność) może istnieć tylko w jakiejś nierównowadze, czyli musi być podzielona na nierówne przeciwieństwa, czyli na byt i niebyt. Zasada niesprzeczności nie wymaga, by rzeczywistość nie była podzielona na byt i niebyt, a tylko, że byt nie był niebytem, a niebyt nie był bytem.

Naczelną zasadą istnienia świata jest jakaś równowaga względna różnych przeciwieństw. Struktura bytu i rzeczywistości musi z konieczności być dwoista.

Równowaga WZGLĘDNA (przeciwieństw) – jest to sposób istnienia bytu, zachowujący tożsamość, zachowujący ESENCJĘ i EGZYSTENCJĘ (bycie) tego bytu. Równowaga względna jest NIERÓWNOWAGĄ do granicy egzystencji bytu, nierównowagą jeszcze nie powodującą takiej zmiany, że ROZPADU istotnych CECH i bytu. Równowaga względna to właśnie nieantagonizm, ruch sprzecznej ze sobą treści bytu nie przekraczający granicy egzystencji tego bytu. W świecie bytu wszystko jest niezrównoważone, ale gdy ta nieproporcjonalność mieści się w koniecznych i określonych przez esencję granicach, byt nabywa egzystencję. W celu zaznaczenia tej granicy pomiędzy rozwojem i rozpadem i rozróżnieniem bytu, przeciwieństw i materii w możności, TNR wprowadził w swój system to pojęcie „równowagi względnej”. Pojęcie to jest bliskie SPRZECZNOŚCI, bo niby jest to „RÓWNOWAGA”, ale jest „względna”, czyli w zasadzie jest nierównowagą.

Pojęcie SPRZECZNOŚCI w metafizyce, jako znoszenie podmiotu, w którym miałaby istnieć, jest dla TNR nie do przyjęcia. TNR twierdzi, że przeciwstawne podmioty i przeciwstawne elementy w podmiotach, istnieją i nie tylko nie znoszą się wzajemnie, ale sposobem ich bycia jest nieantagonistyczna przeciwstawność.

I nie tylko w metafizyce, ale i również w logice kwestia sprzeczności jest bardziej skomplikowana, niż się to często wydaje i bywa też błędnie interpretowana. Człowiek jako taki dąży uparcie i twardo do racjonalności i logiczności. Wydaje mu się, że z racjonalności i logiczności wprost wynika „prawdziwość”. Gdybyśmy akceptowali dwa sprzeczne zdania, to następnie moglibyśmy udowadniać każdą dowolność. Na to nikt nie może się zgodzić i musi dążyć do racjonalności. Ale wola i dążenie, to nie jest to samo co fakty. Człowiek nie jest maszyną, a jego myślenie ciągle popada w sprzeczności, tak z myśleniem innych ludzi, jak i w sprzeczności wewnętrzne. Mówimy i tak i nie, reprezentujemy często sprzeczne z systemami logiki klasycznej zdania, czyli wypowiadamy sprzeczne zdania. NIE PROWADZI TO NAS JEDNAK DO DOWOLNOSCI. Człowiek błądzi i stara się te błędy naprawiać. Jego nawet najlepsze produkty zawierają błędy, maszyny też błądzą (komputery np. zawieszają się). Nawet najwięksi myśliciele i również matematycy, mylili się i produkowali sprzeczności. Człowiek nie jest maszyną, a jeśli nawet, to może i jest maszyną sprzeczną.

Sprzeczności są często pozorne, wynikają często po prostu z mieszania poziomów, lub czasu, często odnoszą się do naszego sposobu wyrażania się, a nie do sedna rzeczy. Czyli bywają kwestią semantyczną. Teoria jest na pewno do niczego, jeśli zawiera sprzeczności, ale niejawne sprzeczności mogą być różnej wartości, w zależności od kryteriów takiej czy innej logiki. Czyli mogą nie czynić szkody w funkcjonowaniu tej teorii.

Człowiek na pewno nie jest maszyną, ale czy nie jest sprzeczny sam w sobie, za to chyba nikt głowy nie da. Samoświadomość człowieka nigdy nie jest pełna, a ten fakt usprawiedliwia wszelkie sprzeczności jakie się w nim i w jego dziełach pojawiają.

Na pierwszy rzut oka TNR wygląda na teorię pełną sprzeczności. Ale tak nie jest. Równowaga względna przeciwieństw ewentualnie pojawiające się sprzeczności niweluje.

Równowaga jako taka to stan układu charakteryzujący się tożsamością swoich elementów i identycznością pod względem ilości i jakości sił wzajemnie się znoszących, mającą równej wartości znaczenie pod każdym względem. Idealne, doskonałe zrównoważenie jest przyczyną zaniku sił i wszelkiego ruchu. A więc tylko gdy przeciwieństwa różnych sił pozostają w jakiejś nierównowadze, gdy jedna z sił jest  „silniejsza”, powstaje ruch i zmiana, gdyż drugie przeciwieństwo aby ratować się przed zniesieniem i zanikiem, musi kreować przyrost swej siły, tak by równowaga względna została zachowana. W ten sposób aktualizuje się byt, ale nie tylko, bo również tym sposobem rozwija się cała rzeczywistość. I zgodnie z takim schematem formują się wszelkie prawidłowości przyrody – PRAWA NATURY.

Równowaga względna (matematyczna asymetria) esencji bytu polega na tym, że przeciwieństwa to siły prawie równe, ale nigdy nie równe. Zawsze są między nimi jakieś różnice. Te różnice to stopnie stanowiące o hierarchii tak przeciwieństw, jak i następnie bytów. Wszystko co jest, tzn. wszystko co się staje, jest nie tylko zróżnicowane, ale przejawia się w jakiejś hierarchii, jest zhierarchizowane. Różnice tworzą klasyfikację ważności siły – hierarchię. Nie znaczy to jednak, że ta hierarchia jest jakimś stałym układem. Tak jak przeciwstawne siły i tak jak równowaga względna tych sił, czyli jak esencja bytu, tak i hierarchia ulega ciągłej zmianie i ciągle się staje.

Bytowa nierówność tworzy łańcuch stawania się, z którego następnie wynika zasada pełni i racji dostatecznej. Droga stawania się bytu ex nihilo, z niczego, prowadzi od niewyczerpywalnego źródła, a wobec tego należy wyciągać wniosek, że wykorzystuje wszystkie prawdopodobieństwa możliwe do aktualizacji możności i formy, a więc prowadzi do pełni. Nasz Wszechświat jest najlepszy z możliwych. Wszystko co może stawać się, to się staje. Wszystko co może być, jest. Racją dostateczną łańcucha stawania się i złożoności (hierarchii)

bytu jest natura rzeczy, czyli równowaga (względna), czyli esencja, która organizuje treść bytu od wewnątrz i idealny wzór, forma dążąca zawsze za FUNKCJĄ, która wyznacza byt od zewnątrz. Dana rzecz jest tym, czym jest, dzięki wyznaczonej idealnej formie, realizującej się nie w pełni, nie idealnie, ale jedynie w równowadze względnej. Zasady niesprzeczności i tożsamości są zachowane, bo byt nie jest niebytem, ale każdy byt jest tym, czym jest. Podstawą jednoznaczności orzekania o bycie, czyli tożsamością bytową jest zależność, ale i analogia funkcji elementów byt konstytuujących, a mianowicie istoty, czyli układu cech konstytutywnych i istnienia, czyli esencji i egzystencji.

Esencją bytu jest RÓWNOWAGA WZGLĘDNA zbioru przeciwieństw wchodzącego w skład danego bytu. Mówię o zbiorze przeciwieństw ponieważ każde z dwóch przeciwieństw wchodzących w skład równowagi względnej, samo może być bytem, którego istotne własności tworzą, kolejne dwa przeciwieństwa itd. W ten sposób mamy do czynienia z piramidą hierarchii przeciwieństw, czyli po prostu z ich zbiorem (wielością w jedności).

Równowaga względna jest zasadą i celem ruchu nieantagonistycznych przeciwieństw. Równowaga względna dlatego, że jest tylko względna, umożliwia ZMIANY bytu tak w procesie emergencji czyli w rozwoju złożoności, jak i w procesie rozkładu, entropii (wzrostu nieuporządkowania). Zmiany bytu umożliwiają równowagę względną. Zmiany tworzą równowagę względną, równowaga względna tworzy zmiany. Zmiany złożoności w zbiorze wszystkich nieantagonistycznych przeciwieństw danego bytu tworzą nowe równowagi względne, czyli nowe esencje, czyli nowe, inne byty. Byty i bycie ulegają ciągłym zmianom mającym na celu dostosowywanie się przeciwieństw i tworzenie RÓWNOWAGI względnej.


2.3. Przeciwieństwo jako siła.

TNR definiuje przeciwieństwo jako siłę przeciwstawną do innej siły, do swego przeciwieństwa. Czyli przeciwieństwa są siłami reakcji. Te siły są dynamicznie obecne w strukturze istoty bytu, uzależnione w swym istnieniu od obecności drugiego przeciwieństwa. Jedno konstytuuje drugie przeciwieństwo i poprzez akcję i reakcję, czyli ścieranie się, współzawodnictwo, współpracę, dążenie do dopełnienia, szukanie, wymianę elementów, lub nawet danych „całości” sił, wymuszanie RÓWNOWAGI WZGLĘDNEJ (symetrii złamanej), tworzą esencję, istotę BYTU. Na bazie tej definicji jest zbudowana metoda wyróżniania przeciwieństw – tylko i wyłącznie w oparciu o jej cechy, a właściwie o jedyną cechę: przeciwieństwo istnieje tylko wobec przeciwieństwa, czyli nie ma tu nic innego do wyróżniania poza „przeciwieństwem”.

Naturą, czyli treścią przedmiotową, przeciwieństw, czyli przeciwstawnych sił, jest ich nierówność co do wartości potencjałów. Albowiem, gdyby przeciwstawne siły były sobie równe w swej treści, nie byłyby przeciwstawnymi i nie byłyby siłami. Równe treści nie są różnymi treściami, a tylko różne treści mogą być i są przeciwstawnymi treściami. Równe treści nie są przeciwstawnymi treściami, czyli nie są przeciwieństwami. Równe siły nie są przeciwstawnymi siłami, przestają być siłami, albowiem siła jest tylko wtedy siłą, gdy zmaga się z drugą inną, czyli różną siłą. Gdy siły są równe, przestają być realne i zanikają, bo nie wynika z nich żadna zmiana, nie powodują żadnego ruchu w strukturze rzeczywistości.

Jeśli definiuję przeciwieństwa jako przeciwstawne SIŁY, powinienem naturalnie powiedzieć czytelnikowi co to jest ta siła jako taka. No i niestety, z próbą zdefiniowania tego podstawowego pojęcia, jego specyfikacją i opisem znaczenia mam wielkie trudności. Mianowicie hasło „siła” w słowniku fizyki jest określone jako „działanie”. Dokładnie brzmi to tak: siła: oznaczenie F. Działanie powodujące zmianę pędu ciała obdarzonego masą, na podstawie definicji proporcjonalne do prędkości pędu.

A zatem w uproszczeniu, siła jest to działanie powodujące zmianę. Teraz z kolei, chcę się dowiedzieć co oznacza słowo „działanie” i niestety takiego hasła nie znajduję. Znajduję natomiast hasło „działanie na odległość”, ale nie wyjaśnia ono co to jest działanie, lecz wyjaśnia „na odległość”, a mianowicie „oddziaływanie ciał, które się nie stykają”. Za hasłem „siła” jest wymienionych jeszcze dwadzieścia kilka haseł zaczynających się na słowo „siła” ale określających już te różne siły (jak siła jądrowa, magnetyczna, nośna, Lorentza, REAKCJI, itd.) jako działające, przeciwdziałające, przyciągające, odpychające itd., ale hasła nadal nie wyjaśniające nam CO TO JEST SIŁA jako taka. Pobliskie tematycznie hasła, jak na przykład: „oddziaływania fundamentalne” („cztery różne rodzaje oddziaływań, które występują między ciałami.”), czy hasło: „energia – miara zdolności układów do wykonania pracy” i następnie dwadzieścia kilka haseł rozpoczynających się słowem „energia”. Nadal nie przybliża nas to do sprecyzowania znaczenia słowa „siła”, czyli tego czegoś co jest przyczyną działania, zdolnością układów do wykonania pracy. Wiele haseł określających „energię” nie wyjaśnia jej jako „miary”, lecz utożsamia z siłą lub działaniem, np.: „energia elektryczna – postać energii związana z miejscem ładunku elektrycznego w polu elektrycznym.”

Również słowniki filozoficzne nie wyjaśniają znaczenia tych pojęć. Haseł „siła”  i „energia” nie ma tam wcale, a „działanie” określone jest jako: „to co podmiot robi, w odróżnieniu od tego, co się z nim dzieje, albo co się dzieje w jego głowie(…)”[21] Ale działanie to przecież nie to samo, co siła, która właśnie jest przyczyną powodującą działanie i zmianę, czyli ciąg zdarzeń.

Arystoteles pisał wiele na temat „działania” i „przyczyn”, jako o jednej z kategorii, a mianowicie przypadłości bytu, wyróżnianej ze względu na coś, co nie jest substancją, lecz jej aktualną przyczyną. Zawiłymi drogami dowodzenia Arystoteles dochodzi do PIERWSZEJ PRZYCZYNY i „nieporuszonego poruszyciela”, ale w ostatecznym rezultacie, moim zdaniem, nie wyjaśnia sprawy i nie daje definicji, ani opisu zjawiska siły, co to jest siła? I taki stan poznania pozostaje, według mnie, do dzisiaj. Możemy określać jeszcze siłę, jako zdolność do działania, zdolność do wykonania pracy, możliwość, nie wiele nam to jednak pomaga do zrozumienia sprawy, bo wtedy musimy spytać, co to jest ta zdolność, czy ta możliwość ?

Ażeby sprecyzować znaczenie pojęcia „siły” TNR wprowadza rozróżnienie na siły materialne (aktywne, fizyczne, fizykalistyczne) i siły idealne (bierne), doskonale zrównoważone. Moim zdaniem, siły materialne, są to siły wynikające z „bytu”, a siły idealne (np. potencjalność, możność, forma), są to wirtualne bezsiły „niebytu”. Siły materialne i siły idealne egzystują i przeplatają się w obszarze całej rzeczywistości. Np. weźmy zdanie: „Młody człowiek pełen sił witalnych, fizycznych i siły woli i charakteru potrafi wejść na wszystkie na świecie najwyższe szczyty gór, ale stary człowiek często z wielkim wysiłkiem wchodzi na pierwsze piętro.” W zdaniu tym odzwierciedla się olbrzymia różnica potencjałów i również rozróżnienie sił fizycznych i idealnych.

Reasumując, musimy narazie skapitulować przed próbą zdefiniowania tego co to są te przeciwstawne „siły”, czyli „przeciwieństwa” – nie jestem w stanie, tego bardzo ogólnego pojęcia (powszechnika) wyraźnie odróżnić i określić innym terminem. Po prostu nie znam realnej i dokładnej definicji, czym jest „siła”? Wiem, że coś takiego jest, ale nie wiem co to jest. Dowcipnie i praktycznie odzwierciedla tę kłopotliwą sytuację w Słowniku Fizyki hasło „siła reakcji”: „(…)Siła równa co do wielkości lecz skierowana przeciwnie do jakiejś innej siły, zgodnie z trzecią zasadą dynamiki Newtona. Jeśli ciało A działa pewną siłą na ciało B, to B oddziałuje na A taką samą, lecz przeciwnie skierowaną siłą. Tak więc każdą siłę można opisać jako siłę reakcji i w związku z tym lepiej unikać tego określenia.”[22]

No tak, ale w mojej teorii nieantagonizmu przeciwieństw „siła reakcji” jest zasadniczym elementem opisu, jest podstawą koncepcji, nie mogę więc zastosować się do tej dowcipnej rady i unikać tego określenia. Przeciwieństwa TNR, czyli przeciwstawne siły w istocie bytu, są to właśnie „siły reakcji”, ale wcale nie „takie same, lecz przeciwnie skierowane”, bo wcale nie równe co do wielkości.

Właściwie pojęcie „siły” można zdefiniować i opisywać tylko za pomocą drugiej siły, bo siła aby istnieć musi napotykać na opór, czyli na drugą siłę. „Działanie” jest „ścieraniem” się z inną współzależną i przeciwstawną siłą.

Przeciwieństwa są współzależnymi siłami reakcji, ale nigdy nie równymi co do wielkości. Siły te są różne pod względem stopnia swej intensywności (wielkości). Różnice intensywności wynikają z potencjałów (wielkości, jakości) przeciwieństw i funkcji (procedury działania). Stopnie ważności siły to stopnie, różnice potencjałów, napięcie. Z siły jako takiej powstają odmienności i nietożsamości, powstaje różnorodność sił i ich hierarchia. A więc już na samym początku powstawania bytu obowiązuje jakaś HIERARCHIA i utrzymuje się wszędzie i zawsze. A więc z tych rozważań wynika zakwestionowanie w TNR trzeciej zasady dynamiki Newtona, wedle której siła reakcji to, siła „równa co do wielkości, lecz skierowana przeciwnie do jakiejś innej siły”. Moim zdaniem „siła reakcji” nigdy nie jest równa co do wielkości, zawsze jest (powstaje) jakaś różnica tych sił i dlatego powstaje REAKCJA, ruch, zmiana. Gdyby te siły były równe co do wielkości, nie byłoby ZMIANY, powstawałaby idealna równowaga, nie byłoby reakcji.

Pozwolę sobie na prosty i jaskrawy przykład: wieje wichura na drzewo, drzewo się ugina, ugina i wreszcie pęka. Siła wiatru jest większa od oporu drzewa i następuje zmiana. Ten sam wiatr wieje na mur, który odbija wiatr i w tym wypadku wiatr zostaje pokonany, siła muru jest ważniejsza, wiatr musi ustąpić, wiać w innym kierunku. Gdyby siły reakcji były równe co do wielkości nie byłoby zmiany, byłaby równowaga, drzewo by się nie uginało i nie złamało, wiatr nie odbijał by się od muru.


2.4. Opis i definicja „siły” materialnej.

Różnica potencjałów przeciwieństw pozostających w stanie równowagi względnej i stanowiących istotę bytu JEST aktywną SIŁĄ (energią) materialną, źródłem i przyczyną RUCHU (zmiany) tego bytu. Symetria naruszona, złamana, jest istotą aktywnej siły, a co za tym idzie ruchu i zmiany. TNR odkrywa w ten sposób, według mnie, podstawowe prawo ruchu materii, z tego co wiem, nie znane jeszcze nauce.

Istotą zmiany jest dążenie symetrii złamanej do symetrii idealnej (czyli dążenie treści bytu do jego idealnej formy). Natomiast mechanizm zmiany polega na kreacji siły przez siłę. Wszystko dąży do „lepszego”, wszystko szuka IDEAŁU, każda asymetria dąży do symetrii. Siła kreowana ma osiągnąć symetrię (ideał, dobro, piękno, prawdę), albo chociaż zmniejszyć asymetrię układu w skład którego wchodzi siła kreująca. Bezpośrednią siłą kreującą jest RÓŻNICA układu przeciwstawnych sił. Ale ta różnica nie jest jakąś oddzielną (trzecią) siłą, lecz stanowi wypadkową tych sił, czyli jest tożsama ze zbiorem dwóch przeciwstawnych sił.

Idealne zrównoważenie jest SYMETRIĄ, ideałem, jestestwem nie posiadającym struktury, bo jego elementy osiągają JEDNOŚĆ, stają się „jednym”, są absolutne i zwrotne. SYMETRIA jest materialną BEZSIŁĄ, czyli siłą idealnie zrównoważoną, a więc idealną, bierną, wzorcową, chociaż jak najbardziej realną. TNR odróżnia siłę idealną, niematerialną (w znaczeniu „nie zawierająca materii, substancji”) niebytu, od aktywnej siły materialnej bytu. Siła idealna to bezsiła materialna, która jest bierna, ale jak najbardziej realna. Siła materialna to siła aktywna i realna.

Siła jako taka jest siłą aktywną, materialną (wynikającą z materii). Siła idealna, idealnie zrównoważona, jest bezsiłą.

Symetria to harmonia, proporcjonalność, wewnętrzna natura doskonałości, zgodność kształtów, dźwięków, lub liczb, idea kultywowana od Pitagorasa po Leibniza i Newtona. Fizyka współczesna często powołuje się na symetrię i ją kultywuje, nie zauważając wcale, że to asymetria jest przyczyną sprawczą materialnej, aktywnej siły i powinna być właściwym przedmiotem jej badań.

Zdaniem TNR pojęcie symetrii jest pojęciem rodzajowym dla pojęcia asymetrii, albowiem jest ono najbliższym, ale wyższym i bardziej ogólnym pojęciem o jednostkowych konkretach. Oznacza to, że asymetria jest jedną z odmian symetrii, mianowicie symetrią złamaną. Brak symetrii, naruszenie symetrii jest asymetrią i na tej podstawie TNR wnosi, że symetria jest rodzajem, a asymetria gatunkiem.

TNR stwierdza, iż wnowaga względna jest symetrią naruszoną, złamaną, czyli ASYMETRIĄ. Siła aby była siłą aktywną, aby istniała, musi mieć opór, czyli wyszukuje sobie lub tworzy drugą siłę. W obszarze bytu materialnego jest zawsze PLUS i MINUS. Ale te dwie siły nigdy nie są równe, bo gdyby były równe, zniosły by się wzajemnie w zrównoważeniu i przestały by być siłami aktywnymi, dlatego zawsze istnieje między nimi SYMETRIA ZŁAMANA. Ta asymetria, ta różnica potencjałów przeciwstawnych sił jest przyczyną sprawczą powstawania nowej siły.

Owa różnica sił, jest siłą i musi kreować siłę przeciwstawną by dążyć do doskonałości. Ale świat materialny nie jest doskonały a kreowana siła nigdy nie wyrównuje idealnie dysproporcji potencjałów i układ sił wciąż pozostaje w asymetrii (symetrii złamanej), co skutkuje powstaniem nowej różnicy, która z kolei jest przyczyną sprawczą, następnej siły i jej następnej asymetrii. W ten sposób SIŁA TWORZY SIŁĘ, materia tworzy materię. Przyczyną sprawczą siły i również przyczyną celową jest ASYMETRIA układu. Platon, Arystoteles, Leibniz i wielu innych filozofów, wręcz utożsamiali przyczynę z tym, co przyczyna stwarza. My wskazując przyczynę „siły” nie dokonujemy jej utożsamienia ze skutkiem, gdyż tak skutek jak i przyczyna może być różna i zmienna, my pokazujemy tylko źródło siły, jej pochodzenie. Gdyby zastosować rozumienie przyczyny sprawczej i terminologię Platona, trzeba by powiedzieć: Aktywną, materialną siłą jest RÓŻNICA w równowadze względnej UKŁADU.

Fizyka definiuje siłę jako wielkość działania na ciało ze strony innych ciał, a jako przyczynę tego działania wskazuje siłę i w ten sposób jesteśmy w błędnym kole: siła = działanie, działanie (praca) = siła. Twierdzenie fizyki, że „Siła F jest jednoznacznie określona, gdy podana jest jej wartość bezwzględna, kierunek w przestrzeni, zwrot oraz punkt przyłożenia”[23] nie jest uprawnione, bo wszystkie wyżej podane dane nie docierają do źródła tego pojęcia, czyli do przyczyny sprawczej tej siły. Mimo określenia tych wielkości, wartości, kierunków, zwrotów, punktów, czyli mimo prób rozbicia pojęcia na elementy rzekomo prostsze, nadal nie wiemy co to jest siła, bo nie znamy logicznej struktury pojęcia, nie znamy ani rodzaju i różnicy gatunkowej, ani przyczyny sprawczej ani celowej.

Wynika stąd, że fizyka jak dotąd nie ustaliła klasycznej, ani zadowalającej definicji siły. Tymczasem definicja TNR wyraźnie odróżnia wyrażenie definiowane od definiującego i ustala przyczynę sprawczą aktywnej, realnej siły, a mianowicie ASYMETRIĘ. Dla TNR aktywną siłą jest asymetria układu zmuszająca go do pokonywania oporu o jakiejś wartości bezwzględnej. Definicja TNR podaje najbliższy rodzaj, czyli pojęcie rodzajowe (szersze), SYMETRIĘ, bezsiłę idealną, bierną – (zakres pojęcia symetrii obejmuje nieskończoną ilość różnych symetrii złamanych – sił aktywnych) i różnicę gatunkową – złamanie symetrii, pojęcie wyróżniające (od symetrii), ASYMETRIĘ, tworzącą niezrównoważoną i dlatego aktywną siłę (pojęcie gatunkowe). Pojęcie gatunkowe siły, jej istota, czyli aktywność, wynika z RÓŻNICY w jej złożonej strukturze składającej się zawsze z nierównych przeciwieństw. A więc definicja klasyczna siły TNR brzmi: aktywna siła to symetria (rodzaj) złamana (różnica gatunkowa).

Jest to normalna i klasyczna definicja metodologiczna i filozoficzna: definicję klasyczną tworzy się przez wskazanie najbliższego rodzaju i różnicy gatunkowej. Pod ten sam schematpodpada definicja kwadratu jako prostokąta (rodzaj najbliższy) równobocznego (różnica gatunkowa). Symetria jest rodzajem dla asymetrii, asymetria jest symetrią szczególną, tak jak kwadrat jest szczególnym prostokątem. Każda asymetria (aktywna siła) jest konkretna i różna od siebie. Symetria jest rodzajem najbliższym asymetrii, bo jest idealnym zrównoważeniem sił i idealnym zanikiem realnej aktywnej siły (wartości bezwzględnej), czyli charakteryzuje się bezsiłą i biernością układu. Złamanie symetrii (powstanie różnicy) jest przyczyną sprawczą realnej (aktywnej) siły. Wszędzie gdzie jest siła musi być asymetria, wszędzie gdzie jest asymetria jest siła. Wektory i skalary, czyli wielkości sił powstają dopiero wtedy gdy istnieją siły, a siły powstają dopiero wtedy gdy jest asymetria (pracy i oporu). Gdy jest symetria ani sił, ani ich wektorów nie ma.

Asymetria ta, aby układ trwał i się rozwijał, aby postępowała zmiana (praca, proces) może i musi być tylko nie wielka, ale musi być. Asymetria zbyt duża również znosi układ – udowadniam to w następnym rozdziale. A więc jeszcze raz: równowaga złamana, asymetria jest przyczyną sprawczą aktywnej siły, a definicja praktyczna materialnej siły brzmi: „aktywna siła jest asymetrią układu (symetrią złamaną) zmuszającą do pokonywania oporu o jakiejś wartości bezwzględnej”.

A więc znalazłem jednak, moim zdaniem, definicję siły materialnej: „aktywną siłą jest asymetria układu”, „ASYMETRIA JEST SIŁĄ” czyli różnicą potencjałów przeciwstawnych sił biorących w nim udział. Siła reakcji nigdy nie jest równa sile akcji, dlatego jest reakcja, a ta reakcja wynikająca z różnicy potencjałów jest przyczyną RUCHU, zmiany, ciągów zdarzeń, zdolności do pracy – tworzy nową siłę, jest przyczyną sprawczą i celową siły.


2.5. Przyczyna i skutek

Na wstępie analizy przyczyny i skutku trzeba zwrócić uwagę na fakt zasadniczy: „przyczyna-jako-taka” zawsze tylko „była”, a więc nie „jest”, nie egzystuje, jest w przeszłości, już jej nie ma, jest nicością, PRZYCZYNA JEST NIEBYTEM. Skutek jest, przyczyny nie ma. Ten, przez nikogo chyba nie zauważany fakt,  pociąga za sobą, moim zdaniem, olbrzymie konsekwencje, ale niech się nad nimi zastanawiają już kontynuatorzy TNR.

Każda akcja jest przyczyną reakcji, ale i skutkiem wcześniejszej akcji. Czyli każda akcja była wcześniej reakcją. Każda siła jest siłą reakcji, a więc każda siła jest i przyczyną i skutkiem, ale oczywiście nie jednocześnie, lecz w łańcuchu przyczyn i skutków, które są przerywane odstępem czasowo-przestrzennym, czyli interwałem niebytu. TNR w żadnym razie nie utożsamia, ani nie zrównuje, przyczyn i skutków.

Od czasów Platona i Arystotelesa po dziś dzień, poprzez całą historię filozofii i fizyki, aż do Newtona, Einsteina i dzisiejszej ortodoksji filozoficznej, równość przyczyn i skutków interpretowana była BŁĘDNIE jako synonim prawidłowości przyrody. Słuszna zasada starożytnych Greków „wszystko ma swoją przyczynę” i niesłuszne utożsamienie przez Arystotelesa przyczyny i skutku wynikało z jego utożsamienia logiki i ontologii. TNR też utożsamia logikę z ontologią, ale nie zgadza się z utożsamieniem przyczyny i skutku, gdyż biorąc pod uwagę arystotelesowską teorię możności i materii prima, nasze wywody logiczne nierówności przeciwieństw oraz nowoczesną kwantową teorię prawdopodobieństwa, kategorie te nie mogą być tożsame ze sobą. Czyli „zasada zachowania” jest nieuprawniona.

Arystoteles pisał: „Powiadamy, iż posiadamy rzetelną naukową wiedzę o rzeczy (…) wówczas, kiedy sądzimy, że znamy przyczynę, od której fakt zależy, jako przyczynę tego właśnie faktu, a nie innego, i, dalej, kiedy wiemy, że fakt nie może być inny, niż jest.” Otóż tu jest, moim zdaniem, błąd i sprzeczność Arystotelesa z własną teorią potencjalności i możności, bo wg TNR fakt, czyli skutek zawsze może być inny. Również arystotelesowska definicja siły jako przyczyny ruchu ustalała niezmienny stosunek między przyczyną (siłą) i skutkiem (prędkością).

Kartezjusz z kolei pisał: „(…) jest rzeczą oczywistą, że przynajmniej tyle rzeczywistości musi być w przyczynie, ile jej jest w skutku.”[24]

Leibniz powtórzył tę zasadę: „Zakładam jako rzecz pewną, że przyroda nigdy nie podstawia w miejsce sił czegoś, co byłoby im nie równe, lecz że całkowity skutek równy jest zawsze całkowitej przyczynie.”[25]

Mario Bunge twierdzi: „Wszyscy zaś pozostali filozofowie mechanistyczni zgadzali się, przynajmniej w odniesieniu do zjawisk przyrody, z tezą o dokładnej równoważności przyczyny i skutku” [26].

Z kolei W. Hamilton uważa, że: „Wszystko co ukazuje się w nowym wyglądzie, istniało już w jakiejś wcześniejszej formie (…) Mamy więc całkowitą tożsamość przyczyny i skutku (…) Przyczyna zawiera wszystko, co zawarte jest w skutku, skutek nie zawiera niczego, co nie byłoby zawarte w przyczynie” [27].

W końcu, utożsamienie przyczyny i skutku przybrało w trzeciej zasadzie mechaniki Newtona postać „siły reakcji”. Trwa w tej postaci nadal. I chociaż Newtonowski obraz świata już dawno został obalony przez teorie kwantowe, jednak wciąż panuje w szkołach i jest kultywowany przez „naukę’, mimo że jest tylko przybliżeniem prawdy. Ale przybliżenie prawdy to też wielkie osiągnięcie.

Klasyczna koncepcja „przyczynowości” nie wystarcza już do zrozumienia świata, a utożsamianie skutku z przyczyną i racją, jak robili to wszyscy klasycy, jest niesłuszne bo niezgodne z istotną rolą potencjalności (możliwości i sposobności, gęstością rozkładu prawdopodobieństwa), czyli nie koresponduje z faktami.

Newton ustalając swoją trzecią zasadę, w której określił „siły reakcji” jako siły równe co do wielkości, kontynuował tylko tradycję od Platona i Arystotelesa, którzy właśnie utożsamiali skutek z przyczyną sprawczą (i racją).  I na tym właśnie utożsamieniu jest zbudowana błędna zasada zachowania – katastrofalna, moim zdaniem, dla bardzo wielu teorii naukowych i filozoficznych. Obowiązujące założenie fizyki klasycznej, że jeśli dany jest stan układu materialnego w teraźniejszości, to tym samym dane są stany tego układu w przeszłości i w przyszłości, czyli zasada zachowania, jest moim zdaniem błędnym utożsamieniem przyczyny i skutku.

TNR sprzeciwia się twierdzeniu Arystotelesa, że  „Wszystko co jest w ruchu, jest poruszane przez coś innego” i wysuwa hipotezę, że każdy konkretny byt sam „zarabia” na siebie, bo wytwarza własną energię i ruch wynikający z asymetrii sił swoich wewnętrznych przeciwieństw. Nie znaczy to, aby TNR zaprzeczał zasadzie przyczynowości, bo również w TNR wszystko ma swoją przyczynę. Nawet jeśli mówię o przypadku, to rozumiem go jako przyczynę. Przypadek też może być przyczyną. Ale wszystko jest jakąś nowością, bo wszystko ciągle się staje.

W każdej akcji zawarta jest bardzo różna potencjalność, a istotą każdej potencjalności jest zdolność do szerokiej gamy różnorodnych aktualizacji. Potencjalność odgrywa wielką rolę nie tylko w trakcie tworzenia się bytu, ale i po jego utworzeniu, w tworzeniu jego różnorodnych złożoności. A zatem potencjalność to nie tylko odcinek drogi do bytu, ale i stan bytu. Ta sama potencjalność przyczyny może aktualizować bardzo rozmaite (sposoby, właściwości, ilości, jakości) reakcje, skutki. A więc utożsamianie przyczyny i skutku, twierdzenie Newtona o równości sił akcji i reakcji jest sprzeczne ze stanem faktycznym, nie koresponduje ani z teorią, ani z faktami. Opierająca się na trzecim prawie mechaniki Newtona zasada zachowania jest fikcją. Wszechświat jest w ustawicznym rozwoju ilościowym i jakościowym.

Na chwilę wrócę do wyżej wymienionego, uproszczonego przykładu, gdyż ujawnia on skomplikowanie bytu. Wiatr złamał drzewo, a mur odbił ten sam wiatr. Wniosek, że przeciwieństwa są tutaj antagonistyczne obowiązuje tylko w odniesieniu do przeciwieństw wchodzących w skład bytu, który uległ destrukcji – do drzewa. Jednak zarówno wiatr, jak drzewo, oraz mur, wchodzą w skład szerszej całości – bytu na wyższym poziomie. O jaki byt może w tym wypadku chodzić? W istocie jakiego bytu mogą znajdować się takie elementy? Chodzi tu chyba tylko o jakiś układ atmosferyczno ekologiczny, o jakiś obszar, teren, na którym stoją drzewa i mury, po którym hula wichura. Wiatr, drzewo i mur były tylko elementami, być może bardzo drobnymi, tego układu przeciwieństw w istocie tego bytu. A korzenie drzewa mogły być dodatkowo podgryzane przez jakieś owady, albo drzewo było spróchniałe ze starości. Wiatr, element przeciwieństw atmosfery, okazał się za słaby wobec muru, a za silny wobec drzewa. Przykład ten ujawnia „części składowe”, elementy ZBIORU przeciwieństw, poziomy przeciwieństw. Z tego wynika wniosek, że nie tylko byty i ich złożoność, ale również elementy układów przeciwieństw w zależności od swej siły tworzą jakąś hierarchię.


2.6. NIEANTAGONISTYCZNY sposób bycia przeciwieństw.

Jednym z fundamentalnych twierdzeń TNR jest to, iż przeciwstawne siły, przeciwieństwa jako elementy esencji bytu są w zasadzie NIEANTAGONISTYCZNE. Rozważmy: czym jest „antagonizm” a czym „nieantagonizm”??? Aby określenia te jeszcze bardziej przybliżyć czytelnikowi porównam je do SPORTU – bokserzy wychodzą na ring żeby walczyć i pokazać swoją siłę i przewagę, ale NIE mają prawa zabić przeciwnika. Sport jest ideą nieantagonistyczną, nie ma na celu totalnego wyeliminowania przeciwnika. To samo tkwi w treści istoty bytu i w treści rzeczywistości. Przeciwstawne siły mają na celu zmagać się ze sobą, ale nigdy nie zniszczyć, nie zanegować totalnie, bo oba przeciwieństwa ulegną unicestwieniu, zaniknie równowaga względna i dany byt straci możliwość egzystencji.

Wg TNR klasyczny i BŁĘDNY sposób rozumienia świata, zakładający wzajemne znoszenie się przeciwieństw, leży u podstaw sytuacji totalnej wojny wszystkich ze wszystkimi i wszystkiego ze wszystkim. TNR kontestuje ten aspekt logiki klasycznej swoją teorią nieantagonistycznego sposobu bycia przeciwieństw.

Na Wschodzie, w Chinach czy Korei jest piękna legenda o dwóch smokach walczących ze sobą, wiecznie walczących i nigdy się nie zwyciężających. W filozofii i kosmologii chińskiej istnieje od tysięcy lat teoria głosząca obecność w naturze rzeczywistości dwóch nieantagonistycznych sił „YIN/YANG” będących przeciwstawnymi, ale nieantagonistycznymi i uzupełniającymi się elementami kosmicznymi. Tworzą one grę naturalnych praw tworzących harmonię świata „QI” (siła, ożywczy duch) i „LI” (dobry obyczaj, „wyższe prawo” ) i pod pewnymi względami są odpowiednikami greckiego LOGOSU i FORMY. Koncepcja przeciwstawnych, ale uzupełniających się przeciwieństw jest wspólna dla konfucjanizmu i taoizmu a przesłanie tej tradycji jest w dużym stopniu zgodne z podstawowymi tezami TNR, z tym że różnica kulturowego kontekstu i wynikająca stąd różnica w akcentowaniu roli przeciwieństw jest olbrzymia: yin/yang jest symbolem CAŁOŚCI, przeciwieństwa TNR uwypuklają dwoistość rzeczywistości.

Z przyjemnością pozwolę sobie zacytować Państwu piękny werset z poezji Lao Tsy z „Księgi Drogi i Cnoty”:


„Gdy cały świat uznał piękno za piękno, wtedy (pojawiła się) szpetota.

Gdy wszyscy uznali dobro za dobro, wtedy (powstało) zło.

W ten sam sposób:

Byt i Niebyt wzajemnie się rodzą.

Trudne i łatwe wzajemnie się dopełniają.

Długie i krótkie są sobie wzajemną miarą.

Wysokie i niskie są względem siebie zależne.

Dźwięki i tony wzajemnie tworzą harmonię.

A wcześniejsze i późniejsze nawzajem, po sobie następują.

Dlatego mędrzec dokonuje czynów nie działając, i prowadzi nauczanie bez uciekania się do słów.

(Wtedy) tysiące rzeczy oddziałuje na niego, a on się przed tym nie wzbrania.

Stwarza (wiele rzeczy) ale ich sobie nie przywłaszcza.

Przyczynia się (do ich rozwoju), ale się od nich nie uzależnia.

Osiąga sukcesy, ale się nimi nie szczyci.

I właśnie dlatego, że się nimi nie szczyci (żadnej z tych rzeczy) nie jest pozbawiony”[28]


Zdaniem TNR wszystko co należy do rzeczywistości ma swoje NATURALNE PRZECIWIEŃSTWO. Przeciwieństwo jest egzystencjalnie związane ze swoim przeciwieństwem i jedno nie może się obejść bez drugiego, istnienie jednego jest zależne od drugiego, więc na skutek charakteru swej egzystencji nie mogą być antagonistyczne, a więc nie mogą dążyć do zniszczenia, pokonania drugiego. Przeciwieństwo niszcząc swoje przeciwieństwo zniszczyło by siebie, albowiem przeciwieństwo jest tym czym jest, dzięki posiadaniu przeciwstawnego odpowiednika. Gdy jedno zniszczy drugie,  cały ten naturalny układ przeciwieństw przestaje istnieć.

Przeciwieństwa naturalne mają jak wszystko, co istnieje swój „INTERES” (cel, misję), oparty na logice i powinnościach swego bytu. Byt zawiera wewnętrzną logikę i jest określony swoimi powinnościami (sposobem bycia). Cel, logika bytu i jego powinności są sobie tożsame. Logika, etyka i interes są jednością. Wszystko co jest ma swoją powinność bytu, czyli swoją „etykę”. Interes (cel) nie jest interesem, jeśli nie jest logiczny i „etyczny”. Logika nie jest logiczna, nie jest logiką, jeśli nie jest „interesem” i jeśli nie jest „etyczna”. Powinności bytu (etyka), nie są powinnościami bytu, jeśli nie są logiczne i nie są „interesem”. INTERES (cel, misja), LOGIKA (racjonalność) i ETYKA (powinności bytu), są tożsame. Logika i etyka są tylko NARZĘDZIAMI MISJI, interesu. Jest tutaj oczywiście mowa o rzeczywistym, obiektywnym celu, interesie, a nie np. o wyimaginowanym, wymyślonym sobie przez żądnego np. władzy, czy chociażby dominacji, człowieka.

Nie dotyczy to przeciwieństw NIENATURALNYCH, wymyślonych przez ułomnego w swej zawsze niepełnej samoświadomości człowieka, który często tworzy w swych myślach sztuczne układy przeciwieństw nie odpowiadające tożsamości interesu, logiki i etyki, czyli nie będące faktycznymi przeciwieństwami. Bieguny Północny i Południowy oraz np. dobro i zło, są przeciwieństwami naturalnymi i dlatego bezwzględnymi. Zawsze jest i musi być jakiś biegun północny i jakiś biegun południowy (w układach materii), jakieś dobro i jakieś zło, natomiast przeciwieństwa wróg i przyjaciel, czy „wyzyskiwany” i „wyzyskujący” (w pierwszym tomie TNR dowodzę, że w naturze ożywionej wszystko co żyje, wyzyskuje i wszystko jest wyzyskiwane, a więc „wyzysk” znosi się wzajemnie) czy też „wierzący” i „niewierzący” są tworami myśli człowieka (są względne, są wynikiem subiektywnej logiki, czyli logiki nie mającej potwierdzenia w logice bytu), który dzieli innych wg domniemanego, własnego interesu, wg swojej, błędnej logiki i etyki i dlatego rzeczywistymi przeciwieństwami nie są. Dwie wrogie armie utworzone przez człowieka w celu wzajemnego zniszczenia, lub np. dwa wrogie wyznania religijne, ponieważ powstały na skutek błędnego ustalenia własnego interesu, nie charakteryzują się immanentnymi cechami, logiką i etyką, nie są naturalnym układem przeciwieństw, lecz sztucznym tworem ograniczonej myśli człowieka, który bardzo często nie rozumie swego interesu, ponieważ nie poznał natury rzeczywistości i po prostu nie wie CO JEST CO.

Byt przekształca się bez przerwy w trybie ewolucyjnym, naturalnym. Zasadą jest nieantagonizm przeciwieństw, ale gdy równowaga względna przeciwieństw w procesie entropii (rozkładu) bytu załamuje się ostatecznie, byt wraca do niebytu. A więc gdy byt przestaje istnieć, przeciwieństwa wchodzące wcześniej w stan jego równowagi względnej, szukają lub tworzą inną równowagę i nadal nie przestają być nieantagonistyczne. W fazie rozkładu (entropii) byt ten oto przestaje być tym bytem na skutek antagonizmu (negacji) przeciwieństw, nawet jeśli następuje to dzięki ewolucyjnej, naturalnej ZMIANIE. Antagonizm przeciwieństw w fazie entropii, tak jak nieantagonizm w fazie rozwoju, ujawnia się tylko z perspektywy konkretnego, danego bytu, jest wbudowany w jego sposób bycia. Byt powstaje w niebycie z „niczego” i po spełnieniu swej misji, wraca do niebytu.

TNR uważa, że zbiór wszystkich przeciwieństw danego bytu (wielość jako jedność) dotyczy tylko faktu istnienia tego bytu. A więc zbiór wszystkich przeciwieństw danego bytu i NIEBYTU z konieczności musi być nieantagonistyczny. Gdyby był antagonistyczny, nie byłby zbiorem wszystkich przeciwieństw danego bytu, bo dany byt nie miałby szans ani istnieć, ani zaistnieć. Gdy zbiór przeciwieństw staje się antagonistyczny byt przestaje istnieć.

ZASADĄ ROZWOJU (powstawania i wzrostu złożoności bytu) JEST NIEANTAGONIZM, zasadą rozkładu (nieuporządkowania) jest antagonizm, czyli zniesienie danego jestestwa. TNR twierdzi przecież, że wszystko ma swoje przeciwieństwo, a więc nieantagonistyczny sposób bycia bytu ma swoje przeciwieństwo w postaci antagonistycznego sposobu bycia.

Antagonizm i nieantagonizm NIE są samoistnymi bytami i nie są samoistnymi siłami – są integralnymi sposobami bycia bytu, absolutnymi, ale indywidualnymi koniecznościami danego bytu (przeciwieństwa, jestestwa) i należy o tym zawsze pamiętać gdy te terminy (skróty myślowe) ukazują się w moim opisie.

Gdy mówię o antagonizmie i nieantagonizmie, mówię zawsze o sposobach bycia i w zasadzie powinienem używać trzech (a nie jednego) słów: „nieantagonistyczny sposób bycia”, czy też „antagonistyczny sposób bycia”. Nieantagonizm i antagonizm są stanami przedmiotów fizycznych, zespołami własności, a nie czynnikami działającymi, nie posiadają żadnej mocy sprawczej. Są wynikiem działających sił układu.

Bardzo rzadko w stosunku do całości świata materialnego zdarzają się jednak wypadki antagonizmu konkretnego bytu również w fazie ROZWOJU. W sytuacji antagonizmu równowaga względna zostaje zniszczona zewnętrznym, lub wewnętrznym ciągiem zdarzeń, jakąś rzekomą „nowością”, (np. śmierć „pana” zabitego przez „niewolnika”, lub śmierć w katastrofie, czy rozbicie atomu w laboratorium człowieka).

Na czym więc polega różnica pomiędzy przeciwstawnymi sposobami bycia? Głównie polega ona na różnicy intensywności sił tworzących równowagę względną. A więc ani czas (nagłość – rewolucja czy powolność – ewolucja), ani źródło pochodzenia zdarzenia (przyczyny zewnętrzne czy wewnętrzne wobec danego bytu) nie stanowią głównej różnicy, o którą mi chodzi – chociaż też, moim zdaniem, mogą odgrywać rolę. Istotową różnicę sposobów bycia ustanawia wielkość asymetrii pomiędzy siłami przeciwieństw.

Jeśli jeden zbiór przeciwieństw pozyskał jakiś nowy czynnik o wielkiej sile oddziaływania, a drugi zbiór przeciwieństw nie jest w stanie uzupełnić brakującego mu potencjału, powstaje wielka różnica pomiędzy tymi przeciwstawnymi siłami. Ta wielka różnica sił neguje słabsze przeciwieństwo, niszczy równowagę względną (istotne cechy) i pozbawia byt egzystencji. Antagonistyczny i nieantagonistyczny sposób bycia różnią się różnicą wielkości sił przeciwieństw, w które te sposoby bycia są wbudowane. Różnica potencjałów przeciwieństw stanowi o jednym lub drugim sposobie bycia zbioru przeciwieństw. W olbrzymiej większości układów różnica ta jest niewielka i powoduje dostosowywanie się, ewolucję i nazywamy to nieantagonizmem przeciwieństw, ale powstają też wypadki różnic wielkich pomiędzy tymi przeciwstawnymi siłami i wtedy występuje antagonizm (negacja) przeciwieństw.

Dwa przeciwieństwa (dwa zbiory przeciwieństw) w danym momencie składają się na równowagę i tworzą esencję danego bytu. Gdy różnica siły przeciwieństw jest niewielka i równowaga kształtuje się nieantagonistyczną ewolucją, zmiana jaka następuje jest dostosowywaniem się bytu do „środowiska”. Natomiast gdy na skutek jakiejś, wewnętrznej lub zewnętrznej „nowości” zaistniałej w zbiorze przeciwieństw powstaje gwałtowna i wielka różnica pomiędzy przeciwieństwami (np. do zbioru przeciwieństw „mur ↔ wichura” włącza się piorun), co powoduje drastyczne załamanie równowagi względnej, następuje skok jakościowy, rewolucja w układzie przeciwieństw, rozkład bytu staje się znacznie silniejszy, zmiana całego środowiska znacznie głębsza (piorun „pomaga” wichurze i rozbija mur, lub człowiek powoduje wybuch bomby wodorowej). I taką sytuację TNR określa jako antagonizm. Czyli mniejsza lub większa różnica sił decyduje o ich zachowaniu i nieantagonizmie bądź antagonizmie przeciwieństw.

W obu wypadkach cały zbiór przeciwieństw w danym momencie, (a więc i rzekome „nowości”), bierze udział w zmianie i czas trwania zmiany nie ma znaczenia. Genetyczne następstwo zdarzeń, zmiana jest pierwotna, a upływ czasu tylko miarą tempa generowania. To co dla jednego bytu jest „wiecznością” dla innego jest mgnieniem oka. Ciąg zdarzeń bez względu na pochodzenie z zewnątrz, czy z wnętrza bytu, oraz bez względu na ich powolny, ewolucyjny, czy szybki, rewolucyjny bieg, skutkuje zmianą złożoności bytu i zmianą hierarchii. Ale nie jest to taka sama zmiana.

W skład struktury cechującej się równowagą względną wchodzą wszystkie przeciwieństwa wchodzące w skład danego bytu w danym momencie (również niebyt), a więc także wszelkie NAGLE pojawiające się NOWOŚCI pochodzenia zewnętrznego, czy również wewnętrznego. Ale z chwilą gdy te nowości wejdą w skład układu przeciwieństw stosunek ich sił zmienia się gwałtownie. Tworzy się między nimi wielka różnica i powstaje antagonizm.

W zasadzie równowaga względna kształtuje się w oparciu o zmiany ilościowe, czyli ewolucyjnie. Ale różnica pomiędzy ewolucyjną zmianą a rewolucyjnym skokiem, to nie tylko różnica gwałtowności zmiany, skutkiem której staje się proces rozpadu równowagi względnej, ale również zakłócenie HIERARCHII całego środowiska. Każda gwałtowna „nowość” ma wymiar holistyczny, bo wiemy, że wszystko działa na wszystko. Nawet w procesie zmian ewolucyjnych zachodzi zjawisko zwane efektem motyla, a cóż dopiero przy gwałtownie pojawiającej się „silnej”, rzekomej nowości.

„Nowości” określam jako „rzekome”, albowiem wszystko na tym świecie jest inne, wszystko jest różnorodne, a więc każde jestestwo jest nowością. Każdy ruch i zmiana powoduje nowość. Poza tym pamiętajmy również, że „zbiór przeciwieństw” danego bytu, dotyczy tylko danego konkretnego bytu, ustanawia granice, czyli nie zawiera zbioru przeciwieństw innych bytów. Czyli „efekt motyla”, „holizm”, „wszystko działa na wszystko”, obowiązują, ale te zasady nie likwidują ujednostkowienia (samodzielności) bytów i ich granic.

Dlatego, że są granice – bomba wodorowa nie rozsadza całego świata, a tylko jego mały wycinek. A więc schemat ewolucji i rewolucyjnego skoku nie jest ten sam, bo różnicę wyznacza jednostkowa perspektywa konkretnego bytu, który podlega zmianie. Ważny jest faktyczny stan rzeczywistości, który wynika z obiektywnej różnicy sił i kreuje obiektywne zmiany. Ewolucyjna zmiana i rewolucyjny skok NIE są tylko rozpadem równowagi względnej danego bytu, ale wywołują odmienne skutki, mają różne znaczenia, w hierarchii i równowadze względnej bytów wyższego i oczywiście niższego, poziomu.

Antagonizm i nieantagonizm są sposobami bycia bytu (materii), są ewolucyjną lub rewolucyjną siłą danego bytu. Siły występują zawsze parami, ale wbrew twierdzeniu trzeciego prawa dynamiki Newtona nigdy nie są równe i dlatego świat jest w ruchu, dlatego jest zmiana, dlatego trwa proces, dlatego świat „żyje” zdarzeniami, jest realny. Przeciwieństwa, czyli przeciwstawne siły, jednocześnie występujące w esencji bytu nigdy nie są równe. W zależności od wielkości RÓŻNICY pomiędzy tymi siłami, sposób bycia danego bytu (jego ruchu i procesu) jest nieantagonistyczny lub antagonistyczny. ZMIANA jest ewolucyjna lub skokowa, rewolucyjna. Antagonizm i nieantagonizm są biegunami sposobu bycia, czyli szybkości i intensywności zmian.

Pozostała do wyjaśnienia jeszcze jedna sprawa podstawowa, a mianowicie pytanie dlaczego TNR twierdzi, że zasadą jest nieantagonizm, a tylko rzadkością w fazie rozwoju (a rozwój trwa ciągle), antagonizm Otóż przeciwstawne siły w układzie przeciwieństw, są siłami współzawodniczącymi ze sobą i wzajemnie się uzupełniającymi i warunkującymi. Aby spełniać te funkcje siła tworzy lub intensyfikuje drugą siłę i jest w ciągłym ruchu, w wiecznym wyścigu. Jeśli nie wypełnia tej roli, musi zejść w nicość. Dlatego RÓŻNICA potencjałów jest niewielka i nie może być wielka. Dlaczego? Bo intensywność jednej siły pobudza natychmiast natężenie drugiej (siła tworzy siłę). Wzmocnienie drugiej siły jest przyczyną wzmożenia napięcia pierwszej. I różnica pozostaje zawsze niewielka. Siła aby istnieć, jak to już niejednokrotnie pisaliśmy, musi kreować inną siłę, a więc jest przyczyną NAPIĘCIA między nimi. Ale w związku z tym różnica potencjałów między nimi nigdy nie może powstawać wielka. Zawsze musi istnieć różnica, ale zawsze tylko niewielka. Taka jest natura i logika siły, a co za tym idzie, natura i logika przeciwstawnych sił, czyli przeciwieństw. Dlatego zasadą bycia istoty bytu jest nieantagonizm ich przeciwieństw i dlatego byt powstaje, istnieje i rozwija się ewolucyjnie. Moim zdaniem, wielka różnica potencjałów przeciwstawnych sił danego bytu (czyli antagonizm będący przyczyną negacji bytu) w normalnych warunkach jest niespotykana. Może zdarzać się to tylko w warunkach radykalnego nieuporządkowania, lub jakichś innych DEWIACJI.

Błędne przekonanie o ROZWOJU wynikającym z antagonizmu i znoszeniu przeciwstawnych sił panuje w obowiązujących standardach naukowych i filozoficznych cywilizacji Zachodu, czyli w iluzjach europejskiego człowieka, co jest przyczyną antagonistycznych (niszczących) jego zachowań. Dlatego to słyszy się wołania o bezsensie świata i jego końcu.

Każdy z rzadkich przypadków antagonistycznego sposobu bycia jestestwa w fazie ROZWOJU, jak również antagonizm w fazie rozkładu bytu, czyli entropii, czyli negacja wynikająca ze wzrastającego nieuporządkowania, JEST ELEMENTEM większej całości. Każde wydarzenie odgrywa swoją rolę w procesie zachowania równowagi wyższego poziomu. Każde ze zdarzeń, a więc nawet lokalne antagonistyczne sposoby bycia służą utrzymaniu RÓWNOWAGI wyższego poziomu bytu i Wszechświata. Lokalna nierównowaga jest fragmentem totalnej równowagi. Realnym obrazem rzeczy jest obraz całości Wszechświata. A z tego rozumowania wynika, że antagonizm ma pozytywne (porządkujące) znaczenie dla rozwoju, ale naturą bytu i Wszechświata jest NIEANTAGONISTYCZNY SPOSÓB BYCIA.


2.7. Komplementarność i korelacja przeciwieństw.

Wzajemne uzupełnianie się, dopełnianie się i współzależność przeciwieństw jest prawem przyrody.

Z fundamentalnego dla TNR zdania: „przeciwieństwo jest przeciwieństwem przeciwieństwa”, wynika komplementarność i korelacja przeciwieństw i dalsze konsekwencje:

przeciwieństwo musi mieć przeciwieństwo;

przeciwieństwa nie mogą być równe, bo równe nie byłyby przeciwieństwami;

nie mogąc być równe, nigdy nie dochodzi między nimi do symetrii (syntezy) i to dlatego treść istoty bytu nigdy nie jest zgodna z formą;

siły przeciwieństw nie mogąc być równe nie są w stanie się unicestwiać poprzez wyczerpanie samych siebie w procesie dojścia do punktu równowagi (symetrii);

a więc są skazane na reprodukcję nowych sił, lub na rozkład istoty bytu, poprzez powstałą między nimi niemożliwą do pokonania różnicę, czyli poprzez załamanie się „równowagi względnej” danego bytu. Żaden byt nigdy nie jest w stanie idealnej równowagi, czyli jego powrót do niebytu odbywa się zawsze poprzez rozkład, a nigdy poprzez symetrię.

Przeciwieństwo jest zawsze związane ze swoim przeciwieństwem relacją przeciwieństwa, bo tylko tym sposobem może powstawać i powstaje prawo zachowania równowagi względnej konieczne do egzystencji rzeczywistości. Jest to elementarna, ogólna i podstawowa zasada, racja bytu rzeczywistości. Jednak relacja przeciwieństwa nie jest relacją czasową ani przestrzenną w tradycyjnym rozumieniu tych pojęć. Ponieważ czas i przestrzeń w TNR są absolutne w pełnym tego słowa znaczeniu, więc też i relacja przeciwieństwa powinna być pojmowana przy zastosowaniu właściwych dla TNR kategorii absolutnego czasu i absolutnej przestrzeni. A więc dla TNR relacja przeciwieństwa jest stosunkiem koniecznym. Człony relacji przeciwieństwa mogą być „oddalone” czasowo i przestrzennie. A więc jedno z przeciwieństw może zaistnieć „na długo przed” zaistnieniem drugiego przeciwieństwa. Istniejące przeciwieństwo, któremu nie towarzyszy równoległe czasowo ani przestrzennie istnienie drugiego przeciwieństwa, mimo to, jest z nim związane relacją przeciwieństwa. Konieczną korelacją przeciwieństwa.

Ponieważ byt i niebyt są związane korelacją przeciwieństwa, znika problem powstania Wszechświata. Otóż problem ten istnieje dopóki przyjmujemy tradycyjną koncepcję czasu jako następstwa momentów. Wówczas to szukamy zdarzenia które poprzedzało pierwszą chwilę istnienia świata. Tymczasem taką przyczyną, (przyczyną, ale nie zdarzeniem, bo absolutna przyczyna nie jest „zdarzeniem”) jest niebyt. Ale, ponieważ niebyt jest absolutny, nie możemy do niego stosować tradycyjnych kategorii czasu i przestrzeni. A więc niebyt nie jest ani przed, ani po, ani nawet równocześnie ze swoim przeciwieństwem. Należałoby raczej powiedzieć, że niebyt jest „i przed i po i równocześnie” ze swoim przeciwieństwem, i, że te trzy możliwości realizują się w jednym i tym samym koniecznym akcie istnienia przeciwieństwa w wiecznym teraz.

Przeciwieństwa są ze sobą skorelowane, wzajemnie powiązane, współzależne, współpracują, ścierają się, przenikają się wzajemnie, „żyją” jak organizmy w symbiozie, czyli karmią się nawzajem, albo żerują na sobie, odnoszą korzyści z obecności drugiego, lub tylko tolerują się, wymieniają między sobą mniejsze lub większe elementy, czy nawet całościowo odwracają swe „pozycje”, ale nigdy nie łączą się w jedno, nigdy nie dochodzi między nimi do całkowitego zespolenia w JEDNOŚĆ, bo muszą być różne, nie równe. Zawsze pozostaje między nimi jakaś GRANICA, nawet, jeśli jedno jest obecne w drugim, czyli zawsze jest między nimi jakaś równowaga i RÓŻNICA. Są nierozdzielne jeśli są już istotą bytu, ale nie są sobie tożsame. Przeciwieństwa mogą egzystować obok siebie, z dala od siebie, lub jedno w drugim, ale nawet w największym „ogniu”, czy w największym przedziale czasowym, czy przestrzennym, nie jest możliwe stopienie się przeciwieństw w jedność – nigdy nie dochodzi do syntezy. Zresztą synteza nie jest jednością (wg Hegla i marksizmu tak), jest łączeniem różnych elementów (tezy i antytezy) w całość, jest łączeniem, ale nie jest zjednoczeniem. Synteza heglowska, w znaczeniu jedności jest wg TNR niemożliwa. Jedność przeciwieństw jest ich śmiercią, jest zanikiem przeciwieństw i co za tym idzie, zanikiem, rozkładem bytu.

Przeciwieństwo, tak w znaczeniu określenia wartości fizycznej, jak i każdej innej, np. mentalnej, musi mieć swoje przeciwieństwo i co za tym idzie pozostaje między nimi zawsze jakaś GRANICA. Najmniejsze zło jest złem, najmniejsze dobro, pozostaje dobrem. Najmniejsza cząstka fizyczna musi mieć przeciwieństwo, bo np. atom nie posiadający „miary” spuchł by w nieskończoność. Ta granica, w zależności od warunków i innych czynników, jest względna, ale musi być, aby przeciwieństwo było przeciwieństwem, bo przeciwieństwo jest ograniczeniem swego przeciwieństwa.

Doktryna Nietzschego „poza dobrem i złem” wypływająca z jego wyniesienia woli i sceptycyzmu co do pojęć prawdy i faktu, jest błędna logicznie, bo nigdy nic nie może być „poza”, wszystko zawsze jest wewnątrz takiego czy innego układu. Układ „dobra i zła” nie dopuszcza wyjścia „poza”, wyjście jest nierealne, a więc idea jest nielogiczna. I nie spełnia celu, misji, (którą niewątpliwie jest eliminacja zła), bo nie wypełnia powinności ani „dobra” ani „zła”, usiłuje niwelować różnicę, granicę, jest więc też nie etyczna. Błąd filozoficzny, ale płodny. To samo można stwierdzić o wcześniejszej heglowskiej i marksistowskiej idei jedności przeciwieństw, z której niewątpliwie wypływa idea „poza dobrej i złej”, a z niej obecne postmodernistyczne prądy. Dialektyka heglowska i następnie marksistowska, oparta o proces rozumowania przezwyciężającego sprzeczność pomiędzy tezą i antytezą i osiągającego syntezę, jest po prostu pozorna, bo okazuje się, że synteza też zostaje zaprzeczona i staje się przeciwieństwem. Proces, w którym synteza „staje się” tezą i powtarza się aż do osiągnięcia doskonałości, nie jest „procesem prawidłowego rozumowania”, bo ta synteza od początku jest tezą (a nie „staje się” tezą) i ten proces toczy się w nieskończoność, czyli osiągnięcie „doskonałości” jest niemożliwe, bo „doskonałość” byłaby zakończeniem procesu, który przecież musi trwać, wyjście „poza” niego jest niemożliwe. Po A musi być B, a do Z , do syntezy doskonałej w materialnym świecie nigdy dojść nie można, bo jest to nieskończoność, symetria idealna, niebyt, który zresztą też ma antytezę: byt, skończoność, asymetrię.

Zafałszowany obraz przeciwieństw zawierają teorie myślicieli reprezentatywnych dla kierunków zarówno materialistycznych jak i idealistycznych, od Heraklita poczynając, poprzez św. Tomasza i Hegla, a na marksizmie i egzystencjalizmie kończąc. Rozwój społeczny np. w marksizmie ujmuje się jako antagonistyczny proces powstawania i negowania przeciwieństw we wzajemnym działaniu człowieka i przyrody, sił wytwórczych i stosunków produkcji, bazy ekonomicznej i nadbudowy instytucjonalno – ideologicznej. Zafałszowany obraz rzeczywistości mają współczesne nauki, badaniem których jest tylko ZDARZENIE, bez badania bytu będącego przedmiotem tego zdarzenia. Dobitnym przykładem jest kwant, stała Plancka, porcja energii, wszechstronnie badana i użytkowana, ale interwał czyli odgraniczenie tych porcji, czyli nieciągłość energii (materii) pozostaje, z tego co wiem, poza zainteresowaniem nauki.

Przeciwieństwa są „siłami”, a siła to energia, RUCH, zmiana, powodujące zdarzenia. Siły bytu, czyli siły materialne (każda materia i każda rzecz, stanowi jakąś siłę), oraz idealne i materialne siły niebytu, muszą mieć przeciwstawne wartości (ładunki, potencjały), bo dlatego są „siłami”, ale dlatego właśnie nie mogą być antagonistyczne, bo gdyby były siłami antagonistycznymi, inne aby się bronić, musiałyby być również antagonistyczne, a gdyby wszystkie były antagonistyczne znosiłyby się wzajemnie natychmiast i nie byłoby bytu, a tylko niebyt. Niestety, zasada ta nie dotyczy ludzi, wśród których zachowania antagonistyczne często się trafiają, moim zdaniem na skutek PYCHY człowieka i niezrozumienia natury rzeczywistości.

Na słynne pytanie filozoficzne: „DLACZEGO JEST COŚ, A NIE NIC?”TNR odpowiada odwołując się do zjawiska trwania świata w istnieniu: świat istnieje dlatego, ponieważ przeciwieństwa konstytuujące wewnętrzną naturę rzeczywistości są NIEANTAGONISTYCZNE. Co do pytania o przyczyny zaistnienia świata (bytu i niebytu) TNR twierdzi, że niebyt jako wieczne teraz, jest wieczny i nieskończony, a więc nie ma początku ani końca, a więc również nie wymaga Aktu Stworzenia, a byt powstaje z niebytu i w niebycie ex nihilo i do niebytu wraca. Zakładamy więc, że jest COŚ i jest NIC. Musi być coś, aby było nic i musi być nic, aby istniało coś.

Tożsamość substratu bytu, która jest przecież przeciwieństwem względności materii i wobec tej względności nigdy nie mogłaby mieć miejsca, jest wirtualnym skutkiem korelacji przeciwieństwa. Byt jest jednocześnie zmienny (bo składa się przecież ze zmiennej równowagi przeciwieństw) oraz niezmienny (bo posiada własną tożsamość substratu pochodzącą od korelacji przeciwieństw). Widać tu wyraźnie, że istotę bytu stanowi równowaga względna przeciwieństw, w której względność bytu spolaryzowana jest z absolutnością niebytu.


2.8. Metoda wyróżniania przeciwieństw.

Zapytał mnie Łukasz, mój korespondent, „CO jest przeciwieństwem kota Mruczka, czy gitary elektrycznej?” – czyli wymagał ode mnie najpierw znalezienia BYTU w strukturze którego znajduje się przeciwieństwo „kot Mruczek” i dalej chciał ode mnie wyszukania BYTU, w strukturze którego obecne jest przeciwieństwo „gitara elektryczna”! Tymczasem bytów takich może być bardzo dużo i wobec tego wielokrotnie więcej, jeśli nie miliony przeciwieństw tamtych przeciwieństw! Para kotków jest bytem, stado jest bytem, familia kotków jest bytem, podwórko czy inne bliskie środowisko Mruczka jest bytem, dalsze środowisko Mruczka jest bytem, gatunek koci jest bytem, cała przyroda jest bytem, w którym Mruczek jakąś tam siłę przedstawia – jest bytem Ziemia, Układ Słoneczny, galaktyka, Kosmos, świat – to wszystko BYTY, w których Mruczek żyje i jest obecny i stanowi jakąś siłę, czyli odgrywa jakąś rolę w każdym z tych bytów – rolę mniejszą lub większą, - w parze z kotką Cisią, Mruczek stanowi „dużą” siłę (ale nie całą) jako przeciwieństwo Cisi – na podwórku jest pies i układ przeciwieństw tego bytu pt. podwórko, będzie już zupełnie inny niż kocia para i o wiele bardziej (tak po stronie psa, jak i Mruczka) skomplikowany, itd. itd. Czyli ktoś, kto pytał o przeciwieństwo nie określając bytu, wymagał ode mnie rzeczy niemożliwych!

Wielokrotnie zaznaczałem, że przeciwieństwa są to SIŁY – oba te określenia, pojęcia, są (odpowiednio do rangi ontologii jako dyscypliny filozoficznej i teorii bytu TNR), bardzo, bardzo OGÓLNE! I przecież nie może być inaczej. W jakim celu  mój respondent pytał i chciał mieć metodę wyróżniania, czyli wyszczególniania przeciwieństw, to jest dla mnie niezrozumiałe? Czy Platon w swojej teorii bytu szukał metody wyszczególniania „całości” bytu? Nie, określił, że bytem jest to co stanowi jakąkolwiek całość! Czy Arystoteles posiadał i potrzebował w swojej teorii bytu metodę wyróżniania i co za tym idzie wyszczególniania tego, co jest określoną treścią jego bytu? No tak, utworzył dziesięć KATEGORII, ale w ostatecznym sensie jego byt to SUBSTANCJA. Czy Augustyn zajmował się wyróżnianiem tego, co niezmiennie trwa? Czy w tomizmie szuka się metody wyróżniania tego, co realnie istnieje? Itd. itd. każdy z myślicieli tworzył swój własny system, ale systemy te – powtarzam – nie wynikały według mnie z uwzględnienia cech przedmiotów klasyfikowanych i były dowolnym pogrupowaniem dokonanym przez twórców systemu. Można je było ułożyć całkiem odmiennie. TNR jest na etapie początkowym i zamiast klasyfikować musi zająć się podstawowymi problemami. Atom jest bytem w którym działają przeciwstawne siły czyli przeciwieństwa – zrównoważone względnie w swoim potencjale i w swoim byciu. Nadal jednak niewiele wiadomo o tych siłach i co za tym idzie, o przeciwieństwach. Kosmos jest też bytem, jest niesłychanie wiele możliwości układania kategorii tych i pozostających między nimi bytów, wobec tego nie skorzystam na razie z żadnej możliwości. Nie będzie mankamentem dla TNR brak metody wyszczególniania i wyróżniania przeciwieństw. Mam jedno wystarczające kryterium: przeciwieństwo jest siłą przeciwstawną do innej siły.

Pytający korespondent twierdził, że przy obecnym stanie TNR łatwo wskazać jedno z przeciwieństw. I słusznie. Nie jest jednak łatwo wskazać, drugie przeciwieństwo, nie znając bytu, w którym te przeciwieństwa tworzą jego istotę. Przeciwieństwem kotka Mruczka będzie niewątpliwie kocica „Mruczkowa”, w bycie pt. „kocia para”. Ale w wielu innych różnych bytach zawierających Mruczka jako przeciwieństwo, trudno określić nie znając tych bytów. Przeciwieństwa są najogólniejszym określeniem działających sił, a tych sił może być „zaangażowana”, obecna, nawet bardzo duża ilość zbiorów ! Proszę, wymienić mi przeciwieństwa układu słonecznego albo kosmosu, czy pomarańczy. Łukasz uważa też, że wystarczy coś nazwać i mamy pierwsze przeciwieństwo - tak, przeciwieństwo będzie, ale w jakim bycie? Jeśli w jakimś bycie w wyszukaniu równowagi względnej bierze udział 100 - 200 sił – (np. instrumentów - w bycie pt. „orkiestra”), to co za korzyść, że będziemy mogli określić jedną gitarę – gdy na równowagę np. w jakiejś symfonii  „pracuje” tam kilkaset sił z orkiestry i z poza orkiestry i gitara jest małą cząstką „przeciwieństw” wypracowujących piękną wspólną HARMONIĘ tej, czy innej symfonii, czyli równowagę !

Przeciwieństwo będąc kategorią filozoficzną, ontologiczną, METAFIZYCZNĄ może być traktowane szczegółowo, albo bardzo ogólnie. Określenie to w innych dyscyplinach i nawet w filozofii raczej rzadko jest spotykane i analizowane – ale czy kategoria Leibniza pt. MONADA występuje gdziekolwiek indziej poza jego systemem?



[18]Georg Hegl „Nauka Logiki” Anmerkung 1-65/66

[19]Arystoteles (1981) O powstawaniu i ginięciu, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, s.53

[20] tamże, przypis, s112

[21] Blackburn, Simon (1998) Oksfordzki Słownik Filozoficzny, Książka i Wiedza, Warszawa

[22] Isaacs Alan (red.) (2000) Słownik Fizyki, Prószyński i S-ka, Warszawa.

[23] Jaworski, Borys Michajlovic, Andrej Antonovic Dietlef (1999) Fizyka, poradnik encyklopedyczny, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, s.32

[24] Kartezjusz, Medytacje, t. I. Warszawa 1958, s.65.

[25] Leibniz – Specimen dynamicum, I c., s 726.

[26] Bunge, Mario (1968) O przyczynowości, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, s.159.

[27] Bunge, Mario (1968) O przyczynowości, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa s. 260

[28] Tsy Lao (1988) ‘Księga Drogi i Cnoty’, w: Tao Te King Taoizm, Biblioteka Pisma Literacko-Artystycznego, Kraków, s.49