Rozdział VII

ŚMIERĆ JAKO NIEBYT ABSOLUTNY W FILOZOFII MARTINA HEIDEGGERA

Śmierć jest końcem życia. A więc w momencie śmierci szczególny rodzaj bytu – istota żywa osiąga swój kres. Staje się niebytem. Śmierć jest końcem bytu. Czy śmierć jest niebytem?

Gdy mówimy o śmierci, pojmujemy ją jako kres życia. Byty skończone, to byty mające swój początek i kres. Granica i kres są tym, dzięki czemu, byt zaczyna być. (…) Coś, co ustanawia się w swoich granicach, zakreślając je, i takim pozostaje, ma postać formy – morphe[70]. Mieć własne granice, to mieć tożsamość. Filozofia od czasów Arystotelesa przywykła tożsamość określać jako „istotę” bytu. Byt prócz istoty posiada również akcydensy (zmienne, zależne, lub przypadkowe cechy rzeczy). Zmieniając akcydensy byt wprawdzie przestaje być taki sam, jednak wciąż jest ten sam. Zmiana istoty to zmiana bytu. Utraciwszy swą istotę byt traci swe istnienie. Traci tożsamość i granice. Staje się niebytem.

Byt podlega zmianom. To konstatacja znana od czasów Heraklita. Jak widać możliwe są dwa rodzaje zmiany: akcydentalna i istotowa. Akcydentalne zmiany bytu nie naruszają jego tożsamości, zmiana istotowa natomiast to kres tożsamości bytu. A więc kres bytu.

Śmierć jest kresem życia. Teza ta oznacza: byt, którego istotą jest życie, przestaje istnieć, staje się niebytem. Śmierć to zmiana istoty. Nie idzie więc o kres bytu w ogóle, lecz kres tego bytu konkretnego. Byt konkretny, posiadający własną tożsamość przestaje żyć. Śmierć jest w takim razie przede wszystkim kresem tożsamości żywego bytu.

Pojawia się problem: jak możliwa jest tożsamość w świecie nieustannej zmiany? Konsekwencją twierdzenia o istotowej zmienności bytu w ogóle, stać się musi twierdzenie o pozomości tożsamości bytów szczegółowych. Byty owe okazują się arbitralnymi konstrukcjami, których źródłem jest rozum, dążący do statycznego odwzorowania rzeczywistości. Do odkrycia jej pozaczasowej, niezmiennej i w ten sposób stanowiącej prawdę uniwersalną, formy. Parmenides wskazywał, iż pomyśleć (…) i być jest toż samo, zaś to, co jest, jest całym i nieruchomym[71]. Prawa myślenia narzucają rzeczywistości strukturę zgodną z zasadą sprzeczności. Tożsamość rzeczy możliwa jest tylko jako oparta o zasadę sprzeczności. A więc wszelka tożsamość jest względna – ustanowiona przez rozum – zależna od przyjętej przezeń perspektywy. Byt to jedynie moment ruchu, który ograniczonemu i dążącemu do ograniczenia rozumowi zdaje się być tego ruchu zamarciem. W rzeczywistości zaś, jak zauważa Heraklit: (…) nie można (…) uchwycić żadnej śmiertelnej substancji w stałej kondycji, gdyż każda się rozprasza i skupia, kształtuje i rozpływa, zbliża i oddala[72].

Jeśli tożsamość jest arbitralną konstrukcją rozumu, narzucającą procesowi nieustannej zmiany trwałą formę indywiduum, śmierć stanowi jedynie kres złudzenia trwałości. Niepowstrzymana siła wiecznej przemiany unicestwia sztuczny konstrukt rozumu.

Śmierć jest kresem. Jednak w świecie wiecznej zmiany nie istnieją żadne granice, a tożsamość jest złudzeniem. Tam, gdzie nie ma kresu, nie ma i śmierci. Albo inaczej: tam, gdzie wszystko nieustannie się zmienia, wszystko jest kresem i początkiem jednocześnie, wszystko zarazem jest narodzinami i śmiercią. Rzecze Heraklit: Jest w nas jednocześnie życie i śmierć, jawa i sen, młodość i starość – wzajemnie się zmieniają. (Zdania 8.07).

Martin Heidegger wśród wszystkich bytów wyróżnia byt szczególny – jestestwo (Dasein). „Szczególność jestestwa tkwi w tym, iż temu bytowi w jego byciu chodzi o samo to bycie, jestestwo w swoim byciu odnosi się, do tego bycia. (…)A więc celem bycia jestestwa jest samo to bycie. Odnosić się do bycia to: rozumieć bycie”[73]. „Bycie jestestwa zostaje ukonstytuowane jako bycie w świecie”[74]. „W ten sposób własne bycie jestestwa pojawia się jako nieprzerwanie odniesione do bycia bytów nie będących jestestwem. Bycie jestestwa przyjmuje postać „obchodu” (Umgang)”). „Obchód to: (…) manipulatywno – użytkowe zatroskanie któremu przysługuje własne „poznanie” [75] Napotykany „w świecie” byt jest czymś używanym, wytwarzanym. W ten sposób rozumienie przez jestestwo własnego bycia jest z istoty relacyjne, bycie zostaje określone na podstawie całości „świata”. Nie tyle idzie tu o jakiś statyczny fakt istnienia, co o dynamiczną całość ulegających ciągłej zmianie odniesień, pośród których jestestwo przejawia swą nakierowaną na własne bycie aktywność.

Pytanie, które stawia Heidegger jest pytaniem o bycie. Nie daje jednak żadnej powszechnie zrozumiałej, jednoznacznej i wszystkich satysfakcjonującej odpowiedzi. Wskazuje, że bycie jest przedmiotem aktywności jestestwa. Jestestwu idzie o jego własne bycie. Jestestwu idzie o to bycie w świecie (odniesienie się jestestwa do bycia ma miejsce w świecie). Obchodzenie się z bytami, ich używanie i wytwarzanie, to sposób w jaki jestestwu idzie o jego bycie. Zapytywanie Heideggera jest więc inną formą istotowej aktywności jestestwa. Cóż problematycznego jest w tym pytaniu, że odpowiedź na nie jest tak trudna?

Heidegger pyta, bo nie rozumie czym jest bycie. W przeciwieństwie doń, jestestwo, egzystując rozumie bycie. „Rozumienie bycia samo jest określeniem bycia jestestwa”[76] Rozumienie jestestwa jest obchodem z wewnątrz-światowym bytem. Jestestwo posługuje się tym bytem (tymi bytami) w trosce o własne bycie. Idzie więc tutaj o praktykę życia. Życie to proces nakierowany na podtrzymanie samego siebie. Podtrzymanie życia możliwe jest dzięki opanowaniu bytu, dzięki jego użytkowaniu. Życie czyni z wewnątrz-światowych bytów narzędzia podtrzymania samego siebie.

Rozumienie bycia jest opanowywaniem bytów. Czy rzeczywiście? Czy brak zrozumienia bycia przez Heideggera jest niemożliwością opanowania bytów? Czego nie rozumie Heidegger?

Szczególność jestestwa zasadza się nie tylko na jego aktywności. Jak widać celem wszelkiego żywego bytu jest podtrzymanie własnego życia. Czy szczególność jestestwa jest tym samym co szczególność życia? Gdyby tak było, zrozumienie bycia nie przedstawiałoby większego problemu. Zrozumienie to, byłoby po prostu opanowaniem bytów. Zrozumienie byłoby zachowaniem życia.

Jednak życie kończy się. Końcem życia jest śmierć. Śmierć jest dowodem na niemożliwość opanowania wewnątrz-światowych bytów. Śmierć jest dowodem na niemożliwość zrozumienia bycia. Śmierć odsłania absurd bycia. (Zdaniem TNR niemożliwość zrozumienia bycia NIE JEST jeszcze absurdem czyli bezsensem bycia).

Życie, dopóki trwa, panuje nad bytami. Wówczas byty jawią się jako zrozumiałe, pozbawione wszelkiej problematyczności. Panowanie jest likwidacją problematyczności bytu. Panuje ten, kto umie rozwiązywać problemy.

Stąd wniosek, że pytając o sens bycia Heidegger wykracza poza rozumienie bycia,w którym jest ono samą tylko zmierzającą do podtrzymania życia aktywnością. Nie idzie mu o opanowanie bytów. Mało tego, nie w zdolności do panowania nad bytami widzi Heidegger istotę jestestwa.

Jestestwo jest czymś więcej niż bytem ożywionym. Jestestwo nie tyle „jest”, co „egzystuje”; jestestwa „jestem” to „egzystuję”. Egzystencja to coś, co odróżnia jestestwo od bytów ożywionych. „Jedynie człowiek egzystuje. Skała jest lecz nie egzystuje. Drzewo jest, lecz nie egzystuje. Koń jest, lecz nie egzystuje. Anioł jest lecz nie egzystuje. Bóg jest, lecz nie egzystuje.”[77] Cóż znaczy egzystować?

„Tym, co stawia byt egzystujący ponad bytem żyjącym jest fakt, iż troszczy się on o własne bycie. Rozumie własne bycie. Jednak rozumieć siebie to poznać siebie jako siebie, poznać własną odrębność od tego co Inne, poznać własną niepowtarzalność. Rozumieć siebie, to znać swą. tożsamość. I odwrotnie: znać swą tożsamość, to rozumieć siebie. Rozumieć to być. A więc rozumieć siebie, to siebie – byt – ujmować w jego byciu. Rozumieć to egzystować, transcendować byt ku byciu”.[78]

„Rozumienie siebie jako bytu, to ujrzenie swego „prawdziwego całokształtu”. Całokształt to całość posiadająca swe granice – początek i kres – to indywiduum odrębne i tożsame. Rozumieć siebie jako byt, to umieć wskazać swe granice. Jednak granicą bytu ludzkiego jest śmierć. Doświadczenie kresu, to przejście w nicość. Osiągnięcie pełni jestestwa w śmierci to zarazem utrata bycia tu oto. Przejście do niebycia już tu oto pozbawia właśnie jestestwo możliwości doświadczenia tego przejścia i zrozumienia go jako doświadczonego”[79].

Rozumienie siebie jest niemożliwe? Jednak konsekwencją tego jest – że nie wiem kim jestem, i nie dowiem się nigdy. Albowiem wiedzę potrzebną do określenia mnie, jako mnie, uzyskam dopiero wraz z przejściem w niebyt.

Ale ja wiem kim jestem. Ja to ja. Jestem tożsamością, mimo, że kres nie nastąpił. „Jestestwo nie jest wtedy dopiero zabrane, gdy wypełniło się jego „jeszcze nie”, ono właśnie wtedy już nie jest. Jestestwo jest całością, oznacza to, że dopóki jest (…) zawsze już jest ono swoim kresem. Domniemywane w śmierci kończenie się nie oznacza bycie-u-kresu jestestwa, lecz bycie ku kresowi tego bytu”[80].

Rozumienie siebie możliwe jest jako egzystencja. Egzystencja zaś, to bycie ku śmierci. (…) winniśmy jako pełną istotę egzystencji myśleć zarazem i stanie wewnątrz otwartości bycia, i wytrwanie w nim (troskę), i niezłomność wobec ostateczności (bycie ku śmierci)[81]. Bycie jestestwa odsłania się jako troska w fenomenie trwogi: „Trwoga jako możliwość bycia jestestwa wraz z. otwartym w niej samym jestestwem daje fenomenalną, podstawę do wyraźnego ujęcia prawdziwego całokształtu jestestwa”[82].

„Okazuje się tym samym, że jestestwo „jest” tylko wówczas, gdy jest w obliczu śmierci. Bycie sobą to bycie wobec śmierci. Wraz ze śmiercią samo jestestwo zbliża się do swej najbardziej własnej możności bycia. Śmierć odsłania się, jako możliwość najbardziej własna, bezwzględna, nieprześcigniona. Stąd wyróżniona rola, jaką Heidegger przyznaje fenomenowi trwogi. To właśnie w trwodze odsłania się jestestwu własna jego tożsamość. Wówczas jestestwo rozumie kim jest. Trwoga przed śmiercią, jest trwogą „przed” najbardziej własną bezwzględną, i nieprześcignioną, możliwością bycia” [83]

Czym więc jest śmierć?

Po pierwsze – momentem zaniku fizjologicznych procesów konstytuujących istotę żywą.

Po drugie – elementem współkonstytuującym tożsamość jestestwa.

Heidegger wyraźnie odróżnia owe dwa znaczenia. Pierwszy przypadek określa nie jako śmierć, lecz jako „ginięcie”. Jako właściwy sens pojęcia śmierci wskazuje drugie znaczenie: „(…) jestestwo nie ginie nigdy”[84]. Jestestwo nie ginie, ponieważ nie sprowadza się do fizjologicznego fenomenu życia. Jestestwo jest rozumiejąc. Śmierć pojawia się dla jestestwa nie jako fenomen fizjologiczny, ale jako moment konstytuujący właściwy jestestwu sposób rozumienia, siebie.

Dla Heideggera, śmierć nie jest kresem życia. Śmierć jest podstawą, na której wspiera się tożsamość jestestwa. „(…) bezwględność śmierci indywidualizuje jestestwo w samo siebie”[85]. Dzięki śmierci jestestwo jest bytem. Być jestestwem, to rozumieć, że można nie być. Możliwość śmierci, możliwość śmierci w każdej chwili, niemożliwa do opanowania i nieodstępująca możliwość śmierci, jest tym, co jestestwu najbardziej własne i najbardziej pewne. Być jestestwem, to stać wobec nieuchronnej, bezwarunkowej i pewnej możliwości NICOŚCI. I nie idzie tutaj o powszedni strach przed śmiercią. „Nie należy mieszać trwogi przed śmiercią z lękiem przed utratą życia”[86] O cóż więc idzie, jeśli nie o możliwość utraty życia? Przed czym trwoży się jestestwo? „Przed czym” trwogi jest zupełnie nieokreślone (…) W „przed czym” trwogi staje się jawne owo „jest niczym i nigdzie”[87]. „W niej (w trwodze) jestestwo znajduje się wobec nicości możliwej niemożliwości swej egzystencji”[88].

„W trwodze jestestwo doświadcza nieokreśloności zagrożenia”. Czy nie oznacza to, że zagrożeniem jest nieokreśloność? W trwodze Świat ma charakter czegoś zupełnie nieoznaczonego Trwoga trwoży się o bycie-w-świecie jako takie”[89]. Co zagraża byciu w świecie? Czy nie to, że jego określoność wspiera się na nicości? Przecież bycie w świecie to podstawowy sposób ukonstytuowania jestestwa. To system relacji wyznaczający jego tożsamość, określający jestestwo jako byt.

„Być jestestwem, to być ku nicości. Nicość jest czymś najbardziej pewnym i bezwzględnym. Jestestwo jest byciem ku, bo jest byciem niedokończonym, niezamkniętym”[90]. Być to wykraczać ku przyszłym możliwościom bycia. Owa nieokreśloność jestestwa ulega ujęciu w określoną całość dzięki śmierci – dzięki możliwości nicości. Paradoksalnie, jedyną pewną i określoną możliwością jest możliwość nicości. Jestestwo określa się jako całość na podstawie tej jedynej pewnej możliwości. Pewność nicości określa tożsamość jestestwa. Jestestwo jest dzięki nicości. Jestestwo jest, kiedy wie, że mogłoby nie być. Czym jest nieokreśloność trwogi? Czy nie jest to przerażenie istnieniem, które tożsamość swą wspiera na nicości?

Bycie ku śmierci, bycie ku nicości, to bycie bytu, który „jest” nicością. „Być” to być określanym przez nicość. Określoność bytu wspiera się na nieokreśloności nicości. W fenomenie trwogi idzie więc o nicość. Nie o utratę życia, ale o fakt, iż tożsamość bytu wspiera się na nicości, że być bytem, to być wobec nicości.

Trwoga jest fenomenem rzadkim. W oczywisty sposób nikt na co dzień nie bierze na serio nieuchronnej i nieodstępującej możliwości śmierci. „Umieranie zostaje zniwelowane do pewnego przypadku, który co prawda przydarza się jestestwu, ale nie jest właściwy nikomu”[91]. Ów stan rzeczy nie jest przypadkowy. Jest to konsekwencja istotowej własności samego bycia. „Powszednie bycie ku śmierci jest jako upadające ciągłą ucieczką przed nią”[92].

„Upadek” to Heideggerowski termin oznaczający „podstawowy sposób bycia powszedniości”[93]. Jest to powszedni, najczęstszy sposób bycia jestestwa, w którym jestestwo nie wybiera swej najbardziej własnej – „właściwej” możliwości bycia. Odwracając się od swej istoty, zwraca się ono ku światu. „Upadłość w świat” oznacza zatracenie się we wspólnym byciu (…). Upadłe w świat jestestwo dąży do opanowania wewnątrz-światowych bytów. Upadek jest ucieczką jestestwa przed sobą samym. Tą najbardziej własną możliwością jestestwa jest bycie-ku-śmierci. A upadek jest konsekwencją trwogi. Ucieczka ku wewnątrz-światowemu bytowi jest ucieczką przed trwogą. Opanowanie wewnątrz-światowych bytów jawi się upadłemu jestestwu jako oddalające, czy też wręcz unicestwiające nieuchronność śmierci.

Jak widać, przed jestestwem otwierają się dwie perspektywy: pierwsza – dostępna w pełni dopiero w fenomenie trwogi to bycie ku śmierci, druga – to upadek w wewnątrz-światowy byt, to „pozbawione wszelkich hamulców działanie”[94] nakierowane na opanowywanie innych bytów. Pierwsza stawia przed jestestwem kruchość jego egzystencji. Ukazuje mu, że fundamentem jego tożsamości jest nicość, że zostaje ono określone jako całość autentyczna i własna dopiero w obliczu nieuchronnej i pewnej możliwości nicości. Druga, daje mu możliwość spokoju, zagłusza trwogę, przesłania otchłań nicości mnogością wewnątrz-światowych bytów.

Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku, byt jest przeciwieństwem nicości.

W pierwszym byt zostaje określony jako różny od nicości, ale przez nią konstytuowany; byt z konieczności odsyła tutaj do nicości, „być” to „być ku nicości”, byt dany jest łącznie z nicością. Byt i nicość są przeciwieństwami, ale przeciwieństwami nieantagonistycznymi. Nicość nie wyklucza bytu. Nicość kreuje byt.

W przypadku drugim, byt będąc czymś przeciwnym do nicości zakrywa ją i przesłania; tutaj byt wyklucza nicość. Niebyt staje się czymś, co wydaje się być możliwe do pokonania w procesie przyrostu bytu. Wewnątrz-światowa aktywność jestestwa polega przecież na produkcji bytów. Ich mnogość zdaje się obiecywać możliwość unicestwienia nicości, z całą pewnością zaś usuwa sprzed oczu jestestwa nieuchronność i pewność możliwości niebytu. Oczywiście, w drugim przypadku śmierć zostaje pojęta jako moment czasowy, w którym przestaje funkcjonować fizjologia jestestwa. Stąd nieuchronność i bliskość śmierci jawi się jako możliwa do opanowania wraz z rosnącą techniczną sprawnością jestestwa. W istocie, jestestwo nie stoi już tutaj w obliczu śmierci. Zagraża mu co najwyżej możliwość „zginięcia”. Jednak, jako że możliwość ta w odniesieniu do jestestwa nie ma szans realizacji, więc też, de facto, śmierci nie ma. „(…) umieranie innych uważa się za rzecz towarzysko przykrą (jeśli nie wręcz za brak taktu), której życie publiczne winno się wystrzegać”[95] W ten  sposób przepełnione wiarą we własne możliwości jestestwo orzeka: nie ma niebytu.

Naturalnie dla Heideggera sytuacja taka oznacza, co najwyżej że nie ma jestestwa. Pozbawione najbardziej własnej możliwości bycia, jestestwo traci swą indywidualność, traci tożsamość. Jest „Się” zamiast być „Sobą”: „Kto” jest czymś bezosobowym – „Się”. Się przy pomocy którego odpowiadamy na pytanie o „kto” powszedniego jestestwa, to Nikt, któremu wszelkie jestestwo w byciu-pośród-siebie-nawzajem zawsze już jest oddane.”[96]

Niebyt, zapomniany, zakryty, bierze w posiadanie byt, któremu idzie o jego własne bycie. Utrata tożsamości, to utrata własnego bycia. Tracąc własne granice, przestając być indywidualnością, jestestwo jawi się jako powielenie wzorca, powszechnie uznanego i irracjonalnie przypadkowego; tracąc indywidualność, staje się ono amorficzną cząstką nieokreślonego ruchu wiecznej przemiany.

Pytaliśmy: jak możliwa jest indywidualność w świecie wiecznej przemiany? Otóż możliwa jest ona tylko jako samo-rozumienie jestestwa, jako ruch bytu przytomnego, jako akt bytu przytomnego, który porażony nieuchronnością możliwej śmierci rozpoznaje: ja jestem tym, który może przestać być. I jestem, tylko wówczas, gdy staję wobec nieogarnionej pustki, bo przeciwieństwem mojego samookreślenia jest właśnie owa nieokreśloność. Jestem, tylko, kiedy jestem różny od owej nieokreśloności. Pewność i absolutność niebytu rodzi pewność mojego ja. Ale, tak jak absolutny i konieczny jest niebyt, tak owo ja jest kruche i przypadkowe.

Czym jest śmierć? Z pewnością nie chwilą, w której ustaje fizjologia. Jako taka, jest przecież jedynie fazą wiecznej przemiany i trudno właściwe określić, co się tu kończy a co zaczyna. Problematyczność materialnie uchwytnego, wymiernego kryterium śmierci organizmu znana jest medycynie aż nadto dobrze.

W świecie wiecznej przemiany, śmierć jako absolutny kres, możliwa jest tylko gdy pojmiemy ją jako kres bytu. Byt zaś możliwy jest tylko jako rozumiejące własną tożsamość, przytomne jestestwo. Względność owego przypadkowego bytu jawi się jako oczywista. Jest on, o tyle tylko, o ile rozumie sam siebie jako istniejący. Rozumienie własnego istnienia natomiast możliwe jest tylko jako jego odróżnienie od nieokreślonej pustki niebytu. Byt przytomny pojawia się w chwili odróżnienia siebie od nicości, pojawia się wówczas, gdy strwożony absolutnością konieczności niebytu, podejmuje walkę o ocalenie własnej, kruchej indywidualności.

Czymże więc jest śmierć ?

Wedle Martina Heideggera, jest ona absolutnym niebytem, kresem jestestwa, granicą, poza którą jestestwo przestaje istnieć, ale też granicą, ku której trwa niepowtarzalność jego własnej egzystencji.

Śmierć, niebyt absolutny, jest warunkiem możliwości bytu. Określenie tożsamości bytu możliwe jest tylko jako oparte o doświadczenie nicości. Śmierć jest przeciwieństwem życia, jednakże idzie tu o przeciwieństwo współobecne, współdane ze swym zaprzeczeniem. Konieczne dla jego zaistnienia. W owej współobecności przeciwieństw byt jawi się jako niekonieczny i względny, odniesiony do niebytu i dopiero w tym odniesieniu określony jako byt.

Śmierć stanowiąca koniec bycia bytu, okazuje się być tego bycia warunkiem koniecznym.



[70] Heidegger, Martin (2000) Wprowadzenie do metafizyki, Wydawnictwo KR, Warszawa, s. 60.

[71] Parmenides z Elei (1992) ‘O prawdzie i mniemaniu,’ w: Wit Jaworski W kręgu przedsokratyków, Wydawnictwo. Miniatura, Kraków, s.5-7

[72] Heraklit z Efezu, (1992) ‘Zdania’,w: Wit Jaworski (red.) W Kręgu przedsokratyków, Wydawnictwo. Miniatura, Kraków, s.6-8

[73] Heidegger, Martin (1994) Bycie i Czas, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa s.17-18,

[74] tamże, s. 74

[75] tamże, s. 94 - 95

[76] tamże, s. 18

[77] Heidegger, Martin (1994) Czym jest metafizyka?, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, s.67., przeł. K. Wolicki, w: tenże, „Budować, mieszkać, myśleć. Eseje wybrane”.

[78] Michalski, Krzysztof (1998) Heidegger i filozofia współczesna, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, s. 38.

[79] Heidegger, Martin (1994) Bycie i Czas, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, s. 334.

[80]Tamże,42–45

[81]Heidegger, Martin (1994) Czym jest metafizyka?, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, s.67

[82] Heidegger, Martin (1994) Bycie i Czas, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, s.259.

[83] tamże, s. 252 - 253.

[84] tamże, s. 347

[85] tamże, s. 370

[86] tamże,s. 353

[87] tamże, s. 264

[88] tamże, s. 373

[89] tamże, s-264 - 265

[90] tamże, s. 333

[91] tamże, s.264

[92] tamże, s.357

[93] tamże, s.248 - 249

[94] tamże, s. 252

[95] tamże, s. 357

[96] tamże, s. 182