Rozdział VIII

DOŚWIADCZENIE NIEBYTU WEDŁUG PROCEDURY KANTA

Na wstępie, aby zapobiec ewentualnym nieporozumieniom, kilka słów wyjaśnienia. Nie jest to tekst o Kancie i jego filozofii, a tylko próba doświadczenia metafizycznego przeprowadzona procedurą zalecaną przez Kanta. Niewiele znam Kanta i nie wypowiadam się na temat jego filozofii, natomiast poprzez Heideggerowski wykład pt. „Pytanie o rzecz” i „Kantowski sposób pytania o rzecz” poznałem metodologie kantowskiego „doświadczenia” i postanowiłem ją wykorzystać w zakresie potrzeb TNR.

Ponieważ celem tego doświadczenia jest uchwycenie funkcjonowania NIEBYTU, lub chociaż przybliżenia się do ujawnienia się niebytu i tym samym przybliżenie się do prawdy o rzeczywistości przekraczającej (transcendującej) bycie bytu, dlatego przypisuję temu doświadczeniu wymiar metafizyczny.

Kant jest uważany za filozofa poznania, a poznanie ogranicza do przedmiotów możliwego doświadczenia i zleca je naukom szczegółowym, jeśli tak, to właściwie w filozofii nie miałby co robić, tymczasem uważany jest za wielkiego filozofa. Skąd ta jego sława? Czy dlatego, że stwierdza niską „wartość” filozofii i nierozwiązywalność jej problemów? Przecież, już Sokrates mówił : „wiem, że nic nie wiem”. Twierdzi się również, że zdyskwalifikował metafizykę, gdy tymczasem cała jego teoria poznania jest jednym wielkim BADANIEM RZECZY, „zjawisk”, „rzeczy w sobie”, „faktów”, „podmiotów”, „przedmiotów”, czasu, przestrzeni, doświadczeń, „pojęć”, skończoności i nieskończoności itd., itp, czyli BYTU i jego obrzeży (nienazwanego niebytu). Filozofia Kanta była wg mnie jedną wielką METAFIZYKĄ. TNR podziela wiele poglądów Kanta i nie zgadza się z interpretacją jego twierdzenia o niepoznawalności „rzeczy w sobie”, jako niemożliwości metafizyki. TNR absolutnie nie ma aspiracji uznawania bytu za coś poznawalnego, twierdzi przecież, że „byt jest, ale go nie ma”, że człowiek posiada świadomość wypływającą z jego ciała i wobec tego od tego różnego ciała zależną, a więc nigdy nie pełną i nie mamy pojęcia „ile” tej „świadomości” jest, że „modele” teoretyczne wykreowane przez ludzki umysł i wyrywane z procesu rzeczywistości to tylko przybliżenia, jeśli nawet nie karykatury bytu. TNR wypowiada się o bycie i nawet o niebycie i również krytykuje tradycyjną filozofię, ale zgadza się jak najbardziej z zasadniczą tezą Kanta, że byt w sobie jest niepoznawalny, z tym że mamy ambicje pogłębiać wiedzę o nim. Stanowisko TNR w kwestii granic poznania nie jest inne niż kantowskie, z tym, że TNR ma nadzieję te granice poszerzyć. Niepoznawalność „rzeczy w sobie”, czyli bytu i niebytu, wynika zapewne w dużej mierze z faktu, że rzeczywistość jest procesem i A nigdy nie pozostaje A, wszystko ulega zmianie, A nigdy nie jest A, ale mimo to TNR chciałaby poszerzyć wiedzę o „rzeczy w sobie” i ją przekroczyć aż do niebytu, filozoficznie, metafizycznie, a nie tylko za pomocą mechaniki i matematyki. „Nauka” też moim zdaniem nie jest bezsilna wobec niebytu jeśli go odkrywa, jeśli pokazuje swoją niemoc wobec niego, jeśli ujawnia pola swojej bezradności. Np. fizyka teoretyczna zna pojęcie „próżni” idealnej utożsamianej przez TNR z niebytem. Lub np. czym jest drugie prawo termodynamiki Newtona o entropii, jeśli nie prawem przechodzenia bytu w niebyt, czyli stwierdzaniem niebytu? Jeśli konsekwentnie, „do końca”, zastosujemy prawo o entropii, to musi się ono zakończyć rozkładem bytu w NIEBYT. A czym są tzw. „osobliwości” odkrywane w fizyce, np. „Wielki Wybuch”, czy „czarne dziury”, które stwierdza nowoczesna fizyka i wobec których w tej nauce szczegółowej „załamują” się wszelkie prawa i zasady, jeśli nie ujawnianiem się swej niemocy, granicy poznawczej i istnienia siły NIEBYTU? Twierdzenie kantyzmu o niemożliwości metafizyki i możliwości nauk powszechnych „załamują” się wobec tych faktów. Bezsilność nauk wobec niebytu nie jest do końca uprawniona. Przecież dochodząc do tej granicy nauki, to prawa rozwoju bytu chociaż nie przekraczając jego granicy, ale ujawniając tę granicę ujawniają NIEBYT i istnienie całkowicie nieznanych jego praw i siły.

Przedmiotem doświadczenia jest KATASTROFA samochodowa.

Moje doświadczenie inspirowane metodologią (procedurą) Kanta ma na celu, poprzez naoczne przedstawienie, dotarcie do tego, co niewidoczne i nie poddające się badaniom, do filozoficznego i metafizycznego ujęcia niebytu. Mechanika i matematyka spełniały swoje zadania w czasie „katastrofy” do samej granicy bytu i z chwilą osiągnięcia tej granicy, w chwili skoku doświadczanych bytów w niebyt, nauki kończą swą działalność stwierdzeniem z całą swoją powagą: człowiek, pies i samochód przeszły w niebyt, przestały istnieć, przeszły w pojęcie ogólne nie poddające się prawom naukowym.

Wobec problemu ustalenia obecności NIEBYTU i domagania się jego „namacalnego” doświadczenia, spróbujemy poddać aprioryczne i antycypujące ustalenie TNR procedurze opartej na kantowskiej teorii poznania zawartej w jego książce „Krytyka czystego rozumu”. Racjonalne przeprowadzenie doświadczenia da nam pogląd o tym jaka jest rzeczywistość, czyli da nam sukces instrumentalny.

Według Kanta ludzkie poznanie ma dwoisty charakter i poprzez:

1. naoczne doświadczenie dociera do

2. przedstawienia pojęciowego.

Naoczne doświadczenie dotyczy tego „to oto”, czyli zawsze tego co jednostkowe – a przedstawienie pojęciowe dotyczy tego co ogólne – pierwsze dokonywane jest za pomocą zmysłów, a drugie angażuje rozum praktyczny i rozum teoretyczny. W naocznym doświadczeniu nigdy nie ma potrzeby bezpośredniego przedstawienia, jest to możliwe do dokonania w wyobraźni lub fantazji, przedmiot jest wtedy „postrzegany”  jako wyobrażony, bo oglądanie jest naocznością, czyli oglądaniem można powiedzieć post factum, oglądaniem zdanym na coś, co już zostało dane. Ponieważ to ludzkie oglądanie wynika z tego, co jest już dane, co już się stało, w tej sytuacji to co dające musiało się pokazywać  i musi mieć możność unaocznionego ujawnienia się. To co się pokazuje zostaje zarejestrowane przez nasze zmysły, poruszone tym widokiem, pobudzone faktami, a to uruchamia myślenie i rozumowanie – z tego co przedstawione naocznie zostają utworzone pojęcia tego, co ogólne. Najpierw pojawiają się pojęcia szczegółowe, a dopiero potem, coraz bardziej abstrakcyjne.  To co ogólne, np. przyroda – fauna złożona ze zwierząt – flora złożona z roślin – las z drzew, musi być dane zgodnie ze swoją treścią. Sformułowanie pojęcia ogólnego jest funkcją rozumu teoretycznego i tego co dane, ale to co dane jest również funkcją – funkcja zostaje przekazana funkcji.

To jest „maszyneria” doświadczenia Kanta, maksymalnie oczywiście zawężona do tego co nam potrzeba, bo całość jego „Krytyki czystego rozumu” i innych jego krytyk, to grube tomy dzieł słynnego filozofa.

Poddajmy teraz tej procedurze poznawczej Kanta nasz przedmiot poznania pt. NIEBYT i zastosujmy do oglądu najczęściej na naszych oczach spotykany drastyczny fakt niebytu absolutnego, a mianowicie śmierć człowieka i jego psa w katastrofie samochodowej. Ginie człowiek i pies, zniszczony zostaje samochód. Przed chwilą żyli, przed chwilą były jeszcze pełnoprawne pod każdym względem byty, żywy człowiek i pies, istota żywa, i przedmiot, pełnosprawny samochód – spotkała ich na drodze katastrofa i po niej pozostały tylko kupa złomu i martwe resztki ciał, poprzednio istniejące byty przestały istnieć. Mieliśmy 3 byty, przedmioty naszego doświadczenia – byty te gwałtownie przestały istnieć, przeszły w niebyt. Zmysły nasze zarejestrowały te fakty i intelekt otrzymał naoczne doświadczenie, przejaw NIEBYTU, który zaprezentował się zgodnie ze swoją treścią, dał się poznać w nagłej zmianie istoty i egzystencji tych bytów, żyjącego człowieka i jego psa w martwe ciała, samochodu w kupę złomu. Jednostkowy byt – „ten o-to” człowiek, przestał istnieć, przeszedł w niebyt, zmienił się w ogólne pojęcie – w NIEBYT. Śmierć człowieka jest jaskrawym dowodem empirycznym i namacalnym przeciwieństwa bytu i niebytu. Dlaczego nauka i filozofia wcale się nią nie zajmują, czy dlatego, aby gołosłownie zaprzeczać obecności niebytu i nicości?

Jeżeli byt funkcjonuje to niebyt musi też funkcjonować – ponieważ istnieje byt, dlatego pojawia się niebyt – jest to związek konieczny, obiektywny, niezależny od naoczności i postrzegania. Zależność ta obowiązuje zawsze, wszystko i wszędzie. Nie jest to sąd subiektywny, bo dotyczy obiektu – przedmiotu jako takiego – bo jest pomyślany i przedstawiany ogólnie jako „przyczyna i skutek”. To co dane jest naocznie – byt podporządkowany jest ogólności pojęć „przyczyny i skutku” – zdaniem TNR, konieczności  sposobu bycia bytu, czyli równowagi przeciwieństw.

Hipoteza, że niebyt funkcjonuje, potwierdzona została bezpośrednio w poznaniu zmysłowym poprzez fakt przeistoczenia się poprzednio żywego i świadomego bytu w martwe ciało, czyli utratę egzystencji poprzedniej esencji. Przez swoiście poprzedzające to co dane (do niebytu dochodzimy poprzez poprzedzający dany nam byt) dochodzimy do naocznego przedstawienia niebytu, który przed tym doświadczeniem był tylko pojęciem, abstrakcją, opartego o przyczynę i skutek: gwałtowną utratę równowagi względnej istoty bytu i z konieczności utratę egzystencji bytu. Przyczyną jest katastrofa bytów (totalne załamanie się równowagi esencji i egzystencji bytów), skutkiem, ich przeskok w niebyt, czyli ujawnienie się niebytu.

Zdanie określające: „niebyt istnieje” jest sądem, a „sąd to nic innego jak tylko sposób doprowadzenia danych poznania do obiektywnej jedności apercepcji.” (Kant) W tej definicji mówi się o „danych” poznania, czyli o wynikach naocznego oglądu oraz o doprowadzeniu ich do jedności z podmiotem poznającym (JA), czyli o odniesieniu do JA , bo o apercepcji. „Logiczna forma wszelkich sądów polega na przedmiotowej jedności apercepcji zawartych w nich pojęć.” (Kant) Wydając jakikolwiek sąd człowiek posiada już pewną wiedzę o przedmiocie poznania tzn. musi znać jego pojęcie. My je znamy, rozchodzi się o pojęcie  „NIEBYT”, pod którym kryje się realny stan NICOŚCI i wiemy już dużo o tym przedmiocie i pojęciu, a przede wszystkim, że nie jest to ciało i nie jest to przedmiot rozciągły. Wiemy, że pojęcie to jest proste i NIEPODZIELNE, a więc nie składa się z dwóch czy wielu pojęć i określeń. Wiemy, że słowo to nie jest pojęciem złożonym. Jest to jedno słowo, całościowe określenie niepodzielnego przedmiotu myśli i realnej rzeczywistości. Tak więc w samym znaczeniu nie zawiera się nic podzielnego, rozbiór tego pojęcia jest niemożliwy ze względu na jego treść, TREŚĆ jest niepodzielna, pojęcie nie zawiera żadnych składników, nie zawiera struktury, znaczenie pojęcia jest  wbrew pozorom JEDNOŚCIĄ. W tej sytuacji wydawanie sądu o tym pojęciu poprzez dodawanie mu orzeczenia „nie ma” (niebytu nie ma) bez jakichkolwiek innych dalszych danych jest nadużyciem semantycznym, językowym, albowiem orzeczenie nie ma prawa zaprzeczać podmiotowi, a tutaj orzeczenie nie tylko zaprzecza, ale podmiot kasuje. Rozbieranie pojęcia dokonuje się przy wydawaniu sądów analitycznych, ale tylko wtedy, gdy rozbiór takiego pojęcia jako takiego (w treści), jest możliwy, nie przeczy treści – słowo „niebyt” sugeruje łatwy podział, a jest to pojęcie NIEPODZIELNE.

Z tego co wyżej napisałem wynika, że sąd „niebytu nie ma” nie jest sądem analitycznym (w rozumieniu Kanta) , ale i nie jest również sądem syntetycznym ponieważ struktura sądu syntetycznego jest taka, że orzeczenie wnosi nową informację do znaczenia podmiotu zdania. Sąd: „niebytu nie ma” jest błędem ontologicznym. Podmiot i orzeczenie nie dają się sobie przypisać, a więc sąd taki zawiera sprzeczność wewnętrzną, czyli jest fałszywy, lub bezpodstawny. Formuła zasady sprzeczności Kanta głosi: „Żadnej rzeczy nie przysługuje cecha, która by jej przeczyła”. „Żadnemu podmiotowi NIE PRZYSŁUGUJE PRZECIWSTAWNY MU ORZECZNIK.” Tożsamość pojęcia czyli treść decyduje o charakterze przyznawanym mu orzeczników. Powiązanie orzeczenia z podmiotem powinno być utożsamieniem obu określeń, a nie wzajemnym przeciwstawieniem, bo wypowiedź, sąd musi być poprawny pod względem logicznym, tzn nie może wybiegać poza sam podmiot zdania ani jego istotę. „Niebyt” jest określeniem treści, której orzecznik „nie ma” jest jej zaprzeczeniem. Czyli sąd „niebytu nie ma” jest sądem syntetycznym i fałszywym. Kryterium poprawności sądu nie jest spełnione, co powoduje, że sąd ten nie jest zdaniem logicznym, tak jak sąd „ja nie istnieję” nie może być logicznym sądem. Kant potwierdza moje wcześniej wypowiadane obiekcje co do twierdzenia Parmenidesa.

Doświadczanie daje możliwość poznania bytu i co za tym idzie, również niebytu. Poznanie jest zawsze dwoiste, intelektem i zmysłami, ale jest poznaniem tylko łącznie w jedności intelektu i zmysłów. Zasadniczym jest oczywiście pytanie o zdolność człowieka do osiągnięcia tej jedności – SYNTEZY? W jedności tego co doświadczamy naocznym oglądem i namysłu nad danymi postrzeżenia, docieramy do istoty badanego przedmiotu. Istotę danego przedmiotu konstytuuje „PRZED” (to co było, przeszłość) i stan bieżący: „TERAZ” (teraźniejszość). Przed chwilą był człowiek i był pies, jechali samochodem i na skutek zderzenia dwóch czy kilku niezależnych od siebie CIĄGÓW przyczyn, samochód wpadł na przykład w poślizg i nastąpiło czołowe zderzenie samochodu ze stojącym drzewem, a w rezultacie zniszczenie samochodu i śmierć człowieka i psa. I tu otwiera się przed nami sfera niebytu („widzimy”, czujemy i myślimy istotę niebytu). Ogląd naoczności (zmysły), namysł (intelekt), przeszłość i teraźniejszość, wszystkie te czynniki w JEDNOŚCI dają nam istotę badanego przedmiotu nazwanego przez nas „niebytem”. Istota przedmiotu owego PRZED, istota przedmiotu owego PO, ich wewnętrzna możliwość i podstawa, w końcu i przede wszystkim źródłowa jedność przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, „przedniości i postawieniości”, dała nam możliwość naocznego stwierdzenia wirtualnej (rozpoznawalnej tylko po efektach) siły: NIEBYTU.

NIEBYT uobecnia się (funkcjonuje) – oto rezultat przeprowadzanego przez nas doświadczenia zgodnie ze schematem procedury wyznaczonej przez Kanta. Obowiązują tu zasady wynikłe z czystego intelektu wg. których wszystko podlega koniecznościom i prawidłom i bez których poznanie przedmiotu nie mogłoby stać się możliwe.

Na naszych oczach byt zakończył bycie, zmienił się w niebyt w sposób gwałtowny i dlatego bardziej dla nas wyrazisty – normalnie takie zdarzenie odbywa się w tempie czasowym znacznie wolniejszym i dlatego mniej rzucającym się w oczy, lub w ogóle niewidocznym. Obecność niebytu jest ukryta, ale dzieje się ciągle i bez przerwy. Ponadto, ludzki intelekt nie potrafi wyobrazić sobie niebytu, nie potrafi go pojąć – po to, aby się z nim pogodzić i zaakceptować. I dlatego zmysły niebytu nie „widzą”, bo człowiek nie chce go widzieć. Jest to „ucieczka, która zawsze dowodzi, że sprawa rozumu jest beznadziejna” (Kant). A „musimy zrozumieć aby uwierzyć, ale musimy uwierzyć, aby zrozumieć” (niewątpliwie błędnie twierdzi za Kantem Paul Ricoeur ).

Ale wszystko zależy od podmiotu poznającego, od jego zdolności poznawczych, zmysłowych i rozumowych – czyli w gruncie rzeczy od zasięgu i rodzaju mojej wolności, na mocy której ja decyduję o prawidłach czystego intelektu. Ja myślę i przedstawiam sobie to wszystko skupione naprzeciw mnie i wyistoczone w jedności zmysłów i rozumu i mój czysty intelekt wyznacza prawidła i jest ich źródłem, czyli źródłem mojej wszelkiej prawdy. (Wyistoczenie, to wyodrębnienie tego czegoś, tej kategorii, tego „niebytu”, ze środowiska, nadanie mu (zrozumienie) jego istoty. Odróżniamy myśli od rozumu, wymieniamy obie te władze poznawcze, bo nie są ze sobą tożsame. Myśl jest, można powiedzieć, „drogą” do rozumu, który zawiera znacznie więcej od myśli (wiedzę, pamięć, inteligencję, zdolność do abstrakcji, instynkt)  i w którym myśli przybierają postać MĄDROŚCI.

Przedmiot ujawnia się poprzez skutki zdarzenia stając się dla podmiotu poznającego przedmiotem poznania, przedstawiając się jednak nie subiektywnemu mnie, lecz czystemu intelektowi, którego funkcją jest kreacja zasad. Tylko podmiot poznający może stwierdzać prawdziwość bądź fałszywość zdań dotyczących przedmiotu poznania w sferze świata zjawiskowego. Przedmiot poznania ujawnia się prawotwórcy pozwalającemu wypływać z siebie prawidłom, a co za tym idzie decydować, czy przyjąć i zaakceptować prawdę, czy odrzucić, czy zachować stałość zgodności przedmiotu z naporem tego wszystkiego co się dzieje, co z góry, już nadchodzi przed nas, czy przymknąć oczy, do czystego intelektu nie dopuścić i jednocześnie nie dopuścić przed siebie możliwości zgodności z przedmiotem, nie dopuścić obiektu przed czysty intelekt. Wtedy okaże się, że w gruncie rzeczy trupa nie było, niebytu żadnego nie ma – NICOŚĆ  nie istnieje. Brak odwagi i lęk przed nicością może spowodować że intelekt zrezygnuje ze swych funkcji poznawczych. Intelekt zostaje ogarnięty przez tchórzliwą NIERACJONALNOŚĆ.

Istnienie przedmiotu – jego konieczność – możemy jedynie wywnioskować na podstawie stosunku jednego przedmiotu do jakiegoś innego, nie możemy zaś uzyskać tego bezpośrednio. O istnieniu przedmiotu możemy sądzić na bazie skutków jego obecności, danych nam w bezpośrednim doświadczeniu, którego wyniki „przetwarzane’ są następnie przez rozum praktyczny, a potem rozum teoretyczny.

Sprawa jest trudna, dramatyczna, a w naszym doświadczeniu nawet tragiczna.

Sprawa jest trudna i tym trudniejsza, bo dotyczy jak dotąd całkiem nie zbadanej sfery rzeczywistości występującej pod nazwą „niebyt”, a będącej przeciwieństwem bytu. Wszystkie dotychczasowe badania i doświadczenia dokonywane przez przeróżnych myślicieli racjonalistycznych j. np. Arystotelesa, Leibniza, czy Kanta, że wymienię tylko tych trzech z najistotniejszych, wszystkie ich badania dotyczyły bytu. Zakładając nieistnienie niebytu, pod pretekstem, że „jest nie możliwe żeby coś jednocześnie było i nie było” – obiektu pod tytułem NIEBYT w ogóle nie badano, lub pomijano wzgardliwym milczeniem, przymykając oczy na fakt, że to-oto-coś jest przeciwieństwem tamtego oto coś.

W przypadku refleksji nad BYTEM to myślicielom było wiele łatwiej uzgadniać reguły czystego rozumu, źródła i zasady utworzone apriorycznie i aposteriorycznie, jak również sądy analityczne i syntetyczne, bo byt (rzekomo dobrze już rozpoznany) jawił im się w sposób bezpośredni i stawiał im się na każde żądanie jak na talerzu. Stwierdzili przy tym, że rzecz to ciało, rzecz naturalna, rozciągła , wymierna liczbowo poruszająca się lub spoczywająca w przestrzeni i czasie, że jest to obiekt dynamiczny zajmuje lub wypełnia jakąś przestrzeń, rozpościera się i utwierdza, stawia opór, czyli jest siłą. Ale jednocześnie pomijali, lub zapominali trzecią zasadę dynamiki Newtona, że do każdej siły przypisana jest z natury rzeczy siła przeciwstawnie skierowana, czyli siła reakcji.

Stosownie do tych i podobnych WŁAŚCIWOŚCI ciał, Kant doprowadził do przedstawienia i ugruntowania ich wewnętrznej jedności w SYSTEM  zasad czystego intelektu odpowiadającym im (rzeczom, ciałom) „z góry”, czyli a priori, zgodnie z formami jedności dokonanymi przez intelekt. Zgodnie z podziałem na kategorie bytów, podział ten jest zgodny z podziałem zasad na dynamiczne i matematyczne, a cały system Kant podzielił na następujące grupy:

1. aksjomaty naoczności,

2. antycypacje postrzeżenia,

3. analogie doświadczenia,

4. postulaty empirycznego myślenia w ogóle.

Zasady te dotyczą ilości, jakości, stosunku i modalności. Zasady te są pryncypiami ekspozycji zjawisk bytu, są podstawami, które umożliwiają przedmiotowi ujawnienie swojej przedmiotowości. Zrozumienie tych zasad  dotyczących bytu pozwoli nam zastosować je dla zrozumienia NIEBYTU.

I znów stajemy w obliczu KATEGORII, tym razem nie według Arystotelesa, a według Emanuela Kanta. Czyste pojęcia intelektu, pojęcia jedności sądów o powiązaniu podmiotu z orzeczeniem, Kant nazywa kategoriami. Kategorie te dzieli na 4 rodzaje: ilości, jakości, stosunku i modalności. Tablica tych kategorii podzielona jest również na odpowiedniki zasad matematycznych i dynamicznych, a cały system dodatkowo na:

1. aksjomaty naoczności,

2. antycypacje postrzeżenia,

3. analogie doświadczenia,

4. postulaty empirycznego myślenia.

Jak widać sprecyzowanie kategorii jest u Kanta chyba nie mniej skomplikowane niż u Arystotelesa, a dodatkowego zamieszania dodaje fakt, że Kant w dwóch różnych wydaniach swoich dzieł inaczej formułował i (przerabiał) określenia tych zasad kategorii, czy kategorii zasad. Mimo tych komplikacji spróbujemy zrozumieć te zasady i nawet może zastosować je do naszego doświadczenia NIEBYTU, poprzez ogląd „śmierci” człowieka i psa oraz zniszczenia samochodu w katastrofie.

Pierwsze zasady zwane aksjomatami naoczności brzmią nastepująco: A – „Zasada czystego intelektu: wszystkie zjawiska są co do swej naoczności wielkościami ekstensywnymi” i B: „Wszystkie dane naoczne są wielkościami ekstensywnymi”. Rozchodzi się o „części składowe” i określenie istotnych cech przedmiotu. „Fenomeny” (zjawiska) jako dane naoczne są wielkościami ekstensywnymi, bo część do części posuwa się do całości i poprzez stopniowe dołączanie części do całości, poprzez zestawianie całości z elementów, powstaje wielkość ekstensywna. Zjawiska jako dane naoczne są wielkościami ekstensywnymi poprzez swoją istotę tzn. rozciągłość, przestrzeń i czas, które są wielkościami nieskończonymi, a jednak w doświadczeniu są czystymi danymi naocznymi, a czysta naoczność jest transcendentalna. Dowodem tego wszystkiego wyżej opisanego jest fakt, że wszystkie zasady ugruntowane są w najwyższej zasadzie wszystkich sądów syntetycznych, czyli w jedności syntezy jako ilości. Przedmiotowość w ogóle jest jednością tego co różnorodne, to co różnorodne zaś spotykane jest w przestrzeni i czasie, zatem musi przedstawiać się w jedności ilości jako wielkości ekstensywnej. Wynika z tego, że zjawiska muszą być zjawiskami ekstensywnymi. Jest to sąd rozszerzający i dlatego syntetyczny (sąd, w którym orzeczenie wykracza poza znaczenie podmiotu, czyli sąd syntetyczny). A priori przypisuje się przedmiotowi ilość (ukonstytuowanie rozciągłości), czyste pojęcie intelektu. Czyli na mocy zjednoczenia naoczności i zasad myślenia konstytuuje się przedmiot.

Pamiętajmy, że tej procedury Kanta używamy instrumentalnie do naszego, konkretnego doświadczenia i stąd możliwe są nieporozumienia. Np. wg Kanta przestrzeń (a więc również rozciągłość) i czas nie istnieją obiektywnie, lecz są to czyste formy zmysłowości, czyli funkcje naszych zmysłów. W metodologii tego doświadczenia jednak kategorie te i funkcje odgrywają podstawową rolę.

Druga zasada kategorii: „antycypacje postrzeżenia” powstaje na podstawie wewnętrznej możliwości przedmiotu i jego matematycznego ujęcia PRZED. Treść drugiej zasady jest następująca: „we wszystkich zjawiskach to co realne, a co jest przedmiotem wrażenia, ma pewną wielkość intensywną, to jest pewien stopień”. Podstawą tej zasady są wrażenia, gdyż byty (rzeczy, pojęcia) są wartościami obarczonymi właściwościami, ujawniającymi się skupiskami wrażeń. Rozciągłe i stawiające opór ciało zgodnie z tą zasadą degraduje się do różnorodności wrażeń „realności”. Pozwala to na ustalenie realności świata zewnętrznego i umożliwia odrzucenie twierdzenia o nieistnieniu niczego poza świadomością. Realność pokazuje sposób istnienia tego czegoś, jakość, „jakieś tak a tak”, „to oto to”, „coś”. Pojęciem przeciwnym do realności jest pozór, ułuda. Są to określenia negatywne, stanowiące negację realności. „Realność” nie jest równoznaczna z „rzeczywistością” wg Kanta, gdyż ta ostatnia zawiera również sferę możliwości i konieczności. TNR upraszcza sprawę i oba te pojęcia utożsamia jako określające „coś” lub „świat” istniejący niezależnie od poznającej go świadomości i, co chyba najważniejsze, zalicza do rzeczywistości „siły idealne” realnie istniejące, np. siły niebytu: wieczność, nieskończoność i bezruch.

We wszystkich zjawiskach, to co realne, pozwala ukazywać się jako coś przedmiotowego, czyli ma swoją jakąś wielkość intensywną (w odróżnieniu od poprzednio zaznaczanej wielkości ekstensywnej). Stanowi to coś, co nas dotyczy, coś na nas napierającego, do nas przypisanego. Zjawiska doprowadzają do ukazania się tego coś, co zwie się tym co realne. To co realne jest cechą przedmiotu posiadającą wielkość intensywną czyli stopień intensywności. Wielkość ekstensywna zesztukowanej mnogości pierwszej kategorii, „aksjomatów naoczności”, wskazywała ilość, a wielkość intensywna „antycypacji postrzeżenia” wskazuje jakość. Wniosek z tego taki, że stopień tego czegoś, co realne, powinien dawać się określać liczbowo, czyli to co spotkane i doznane  można zatrzymać w sposób matematyczny.

W ten sposób Kant przedstawia swoje ujęcie w pierwszej zasadzie pt. „aksjomaty naoczności” jako sądzenie (dowodzenie) syntetyczne, a w drugiej zasadzie pt. „antycypacja postrzeżenia” pokazuje główną treść tej zasady: „wrażenia” i przedstawia je jako wielkości intensywne, co prowadzi do osądzania  analitycznego (objaśniającego poprzez rozbiór pojęcia). Połączenie aksjomatów naoczności i antycypacji wrażeń, to jedność naoczności i myślenia. Zasady czystego rozumu świadczą o jego funkcji i służą porządkowaniu danych zmysłowych i badania zasad rozumu praktycznego oraz badaniu czystych form zmysłowości. Jako sama istota naszego doświadczenia jest błędnym kołem, bo zasady czystego intelektu są umożliwione za sprawą tego co same mają umożliwiać – doświadczenie umożliwia zasady czystego intelektu, zasady czystego intelektu umożliwiają doświadczenie. Jest to tzw. kołowy przebieg dowodów, który powtarza się również w pozostałych dwóch zasadach kategorii: w „analogiach doświadczenia” i „postulatach empirycznego myślenia”.

„Analogie doświadczenia”  polegają na zasadzie, że istnienie przedmiotu możemy wywnioskować jedynie na podstawie stosunku jednego przedmiotu do drugiego i tylko w ten sposób po określonych cechach je zidentyfikować. Analogia to stosunek, odpowiedniość, zasada dotycząca stosunków. W analogiach metafizycznych – prowadzimy dyskurs metafizyczny dotyczący niebytu i posługujemy się  analogią doświadczenia, stąd ta kategoria – chodzi o stosunki jakościowe, a nie ilościowe, o stosunki pomiędzy rzeczami jednostkowymi. W analogii możemy określać na podstawie tego co mamy dane, to czego nie mamy dane, ale nie odwrotnie. Są to analogie doświadczenia i ich pryncypium brzmi: „doświadczenie jest możliwe tylko dzięki przedstawieniu koniecznego powiązania postrzeżeń”. „Wszystkie zjawiska podlegają co do swego istnienia a priori prawidłom określenia i wzajemnego stosunku w czasie”. Czas jest wykazany jako czysta naoczność, wszystko co odpowiada przestrzeni dotyczy także czasu. Różne czasy są tylko ograniczeniami jednego jedynego, całego czasu. Cały czas jest nieograniczony, nieskończony, nie jest złożony, jest dany w całości. Czas jest daną naoczną, a priori, jest czystą naocznością, formą naoczności również wewnętrznej, a nie tylko tak jak przestrzeń formą naoczności zewnętrznej. Jedynie w czasie możliwa jest rzeczywistość.  Czas jest niezmienny, natomiast zmienia się to coś w czasie. Czas nie upływa, pozostaje w każdym „teraz”, czas jest zawsze tym samym „teraz”, nie ma przeszłości, ani przyszłości, jest zawsze teraz, ale każde teraz jest czymś jedynym i różnym od każdego innego „teraz”.

Po rewelacyjnym (zgodnym z TNR) wyjaśnieniu co to jest czas i jakie ma cechy Kant przystępuje do określenia związku „analogii doświadczenia” z czasem. Pierwsza analogia to zasada trwałości, druga  analogia dotyczy następstwa czasowego zgodnie z prawem przyczynowości, trzecia to zasada istnienia zgodnie z prawem wzajemnego oddziaływania lub wspólnoty. Pierwsza zasada głosi, że wszystkie zjawiska zawierają trwałą substancję i zmienne własności (cechy) określające sposób istnienia i granice w jakich przedmiot istnieje. Tak trwałość substancji jak i jej nie trwałe własności ujmowane są przez Kanta w wymiarze czasowym, zatem przy ujmowaniu przedmiotu podstawową rolę odgrywa czas (i przestrzeń) doświadczanego zdarzenia, określane naszymi zmysłami. Obiektywnie wg Kanta czas nie istnieje, jest tylko funkcją działania naszych zmysłów. A więc jest ale go nie ma, bo to czas stoi, a wszystko się kręci i jest zawsze tylko teraz.

Druga analogia mówi, że wszystkie procesy przebiegają zgodnie z prawem przyczyny i skutku, wszystko co się dzieje zakłada następstwo wydarzeń – coś po czym następuje coś innego według jakiegoś prawidła. I znów tutaj u Kanta podstawową rolę odgrywają czasowe następstwa. Ale z tego co wiem, Kant nie uświadamia sobie wcale, a w tym momencie powinien, że pomiędzy przyczyną i skutkiem jest przerwa (by po A było B a nie Z) i wcale nie uwzględnia tego, dla TNR niesłychanie ważnego, następstwa wydarzenia.

Trzecia analogia mówi że wszystkie substancje i właściwości oddziałują nieustannie na siebie o ile jednocześnie istnieją w przestrzeni – wszystko znajduje się w nieustannym wszechzwiązku, sieci wzajemnych powiązań.

Obecnie, jeszcze przed omówieniem ostatniej kategorii Kanta pt. „postulaty empirycznego myślenia w ogóle”, którymi zakończymy nasze doświadczenie, wybrany obszar rzeczywistości – NIEBYT – poddaję badaniu poprzez zbudowanie modelu pomagającego mi zrozumieć coś rzekomo zupełnie nieznanego poprzez skonfrontowanie go z tym, co znamy znacznie lepiej – chcemy poznać niebyt poprzez byt. Ujawniając to, co nieznane musimy odwołać się do analogii z czymś, co jest nam znane. Aby tego dokonać, ostatecznym testem będzie działanie, bo tylko w praktycznym działaniu uzyskamy moc wyjaśniającą. W poznaniu empiryczno – racjonalnym dany jest nam świat bytów, jest do naszej dyspozycji w miarę naszych potrzeb i możliwości, możemy go rozkładać na części i składać, rozbijać nawet, zważając by badanie było jak najbardziej proste, a jednak pełne, naturalne, zgodne z poprawnym wnioskowaniem, ale byśmy mogli skorzystać również z naszej intuicji, bo przecież „wiemy zawsze więcej, niż możemy powiedzieć” (wysłowić). Doświadczenie poddamy oczywiście bezpośredniemu testowi empirycznemu, ale w wyobraźni  przecież – NIEBYT ma być przedmiotem naszego eksperymentu – sposób poznania musimy dostosować do tego, czym się zajmujemy. Doświadczenie takie wykonane w praktyce byłoby nieodpowiedzialnością, jeśli nie głupotą. Badamy przecież coś czego rzekomo nie ma,  NIEBYT.

W tym miejscu poddajmy metodologii (maszynerii) Kanta (jako programowi racjonalnego badania bytów) nasze doświadczenie NIEBYTU, pod postacią śmierci w katastrofie samochodowej człowieka i jego psa, czyli zniszczenia, zniesienia, ZAMARCIA trzech bytów: samochodu, człowieka i psa, przejścia ich w NIEBYT. Badanie nasze, jak śmiem twierdzić, tak jak każde inne badanie ważnej tezy, może być spójne i racjonalne, gdy z góry zakłada swoje konkluzje. Każde racjonalne badanie musi wychodzić z jakiegoś początkowego punktu widzenia, musi być prowadzone po przyjęciu określonego punktu widzenia. Zakładamy to, co mamy udowodnić, a mianowicie zdanie „NIEBYT JEST” stanowi przesłankę, którą chcemy udowodnić. Zdaniem Kanta musimy wierzyć w to, co chcemy zrozumieć, bo możemy zrozumieć tylko to, w co wierzymy, co nie znaczy, że nie może to być trop fałszywy, czyli mimo moralnego i intelektualnego ryzyka. My sprawdzamy nasz punkt widzenia świadomi trudności i dopiero dokładność badania, świadomość ogólnego stanu wiedzy, świadomość podnoszonych zarzutów, nie zaś pierwotny zamysł, rozstrzygnie o wyniku badania. Być może potrzebne będą dalsze badania, być może nasza koncepcja załamie się, lub odpowiedź na zadawane pytania zajmie jeszcze wiele czasu, bo wybrana (przypadkowo) procedura Kanta ma zbyt wielkie ograniczenia, a cel programu przekracza obiektywne możliwości. Tym niemniej, musimy być bezkrytyczni wobec naszej koncepcji i badanie musimy wykonać bez względu na ryzyko niepowodzenia. Musimy wierzyć w owocność naszej procedury.

Przeprowadzając doświadczenie i budując w tym celu potrzebny model do przedstawienia przedmiotów i opisu procesów jakie się zdarzą, zaakceptujemy po wszystkim to, co narzuci nam rzeczywistość.

Na wstępie zbadajmy, czy byty te były formalnie bytami, zgodnie z klasycznymi definicjami.

Definicja klasyczna bytu brzmi: bytem nazywamy to co istnieje w jakikolwiek sposób, wg. Platona to, co stanowi jakąkolwiek całość, wg. Arystotelesa to, co jest określoną treścią, wg. św. Tomasza  to, co realnie istnieje – wszystkim tym definicjom SAMOCHÓD (np. piękne Ferrari, albo Porsche, albo Syrenka – byt, dzieło człowieka), CZŁOWIEK i PIES, w pełni odpowiadają: realnie istnieją, stanowią pewne całości, są określonymi treściami.

Wg. Kanta proces poznania polega na ujmowaniu danych zmysłowych (tego co spostrzegamy) w czystych kategoriach rozsądku (rozumu praktycznego), czyli kategorii ilości, jakości, stosunku i modalności, a następnie ujmowaniu tego wg. zasad rozumu teoretycznego, czyli:

1. „aksjomatom naoczności”,

2. „antycypacjom spostrzeżenia”,

3. analogiom doświadczenia”

4. postulatom empirycznego myślenia”.

Spróbujmy teraz pójść drogą wyznaczoną przez Kanta i pod dane zmyslowe podstawić: człowieka, psa i samochód. Celem tego myślowego eksperymentu nie będzie jednak dotarcie do bytu, ale do tego co się za nim skrywa – doświadczenie zmierza do samoodsłonięcia się przedmiotu badania, ujawnienia się czegoś nowego, NIEBYTU.

Wyjdźmy od AKSJOMATU NAOCZNOŚCI. Część do części przechodzi w całości i powstaje wielkość ekstensywna. Żywy człowiek (byt) prowadzi Ferrari (rzecz – byt) z nadmierną szybkością i wiezie ze sobą psa (trzeci byt). Raptem kierowca gwałtownie hamuje bo widzi przeszkodę, wpada w poślizg, czołowo uderza w drzewo i po uderzeniu z samochodu pozostaje kupa szmelcu, człowiek i pies nie żyją – zamieniają się w martwe ciała. Wszystko to są aksjomaty naoczności, jest tu kilka ciągów przyczyn, czyli etapów zjawiska. Wszystko można dosyć dokładnie obliczyć matematycznie, np. szybkość jazdy, stopień skuteczności człowieka, lub ilość alkoholu w jego krwi, jak również siłę uderzenia w drzewo, samochodu, człowieka, psa, jak siłę oporu drzewa i fakt, że akurat to drzewo w tym miejscu rosło. Te i wiele innych składowych zdarzenia, razem dały skutek (całość) i  UJAWNIENIE SIĘ NIEBYTU, bo przejście bytów w niebyt. Naocznie możemy stwierdzić, że przed zdarzeniem były trzy realne byty: samochód, człowiek i pies, a po zdarzeniu byty te przestały istnieć. Ich istoty gwałtownie zmieniły swoje układy równowagi względnej i byty zamarły, przeszły w niebyt, a pozostałe po zamarciu egzystencji ciała całkowicie zmieniły swoje właściwości i funkcje. Zmieniły się wprawdzie w inne byty, ale poprzednio istniejące byty przestały istnieć. NIEBYT ujawnił się w pełnej naoczności. Fakt, że po zdarzeniu pozostały jakieś szczątki jakichś ciał nic tu nie zmienia i nie ma nic do rzeczy – trzy byty przestały posiadać siły konieczne do istnienia. W chwilę po katastrofie pies jeszcze drgał i walczył resztkami sił o życie, ale za moment drgawki się skończyły – sił zabrakło. Zjednoczenie naoczności i myślenia ujawniło nam realność przedmiotu naszych badań. Zdarzenie pokazało nam w pełni  NIEBYT. Wszystkie dane naoczne były faktycznie wielkościami ekstensywnymi, złożonymi, rozciągłymi, możliwymi do obliczenia matematycznego. Procedura Kanta opisuje dobrze katastrofę z uwzględnieniem biorących w niej udział bytów i ukazuje skutek jaki następuje w przerwie między przyczyną i skutkiem: przeskok dotychczasowo istniejących bytów w niebyt i powstanie bytów całkiem nowych, UJAWNIA NIEBYT.

Kant nie analizuje chyba nigdzie w swoich dziełach „odstępu czasowego” pomiędzy przyczyną i skutkiem, nie jest świadomy wielkiej ważności tego mementu w byciu bytu.

NIEBYT JEST – nastąpiło wstrząsające spotkanie, samoodsłonięcie się przedmiotu badania. Doświadczenie uświadomiło nam poza tym coś więcej, a mianowicie, że aby być, trzeba mieć (siły).

Pryncypium drugiej zasady Kanta pt. „ANTYCYPACJE POSTRZEŻENIA” mówi: „we wszystkich zjawiskach to co realne, a co jest przedmiotem wrażenia, ma pewną wielkość intensywną, to jest pewien stopień” i dane doświadczenia potwierdzają w pełni jego zasadność. Wszystkie elementy naszego modelu mają realne odpowiedniki i mają wielkość intensywną, czyli stopnie. Wewnętrzna możliwość tak bytów, jak i zdarzeń, sytuacji, przed tym zdarzeniem i przed ujawnieniem się niebytu jest bardzo plastyczna. Wrażenia jakie docierają do nas z miejsca wypadku świadczą o realności świata zewnętrznego i narzucają nam dowody bezpodstawności wiary w nieistnienie niczego poza świadomością. PRZED wypadkiem realność ujawniała nam trzy byty i ani „cienia” NIEBYTU, który zaistniał nagle jako „coś”, jako „jakość”, jako „jakieś tak a tak”, „to oto to”, a wszystko to stanowi coś co nas dotyczy, coś na nas napierającego, nam przypisanego z intensywną siłą. Wszystko to, co zdarzyło się w tym doświadczeniu, aż do momentu „skoku w niebyt” można określać liczbowo i wyrazić w sposób fizykalistyczny, również skutek można opisać naukowo.

Trzy realne byty: samochód, kierowca i jego pies, pędzą drogą z wielką szybkością, droga wysadzona jest pięknymi, starymi drzewami, jest chwiejna pogoda, miejscami pada trochę deszczu i droga jest wtedy mokra – cała ta pełna REALNOŚĆ dociera do nas skupiskami wrażeń. Wszystkie wewnętrzne możliwości przedmiotów biorących udział w tej sytuacji PRZED momentem przejścia BYCIA w NIEBYCIE można ująć i wyrazić matematycznie (i policja przy takich zdarzeniach stara się to robić) Zjawiska trwają w czasie i przestrzeni, a wszystkie jakości tych zjawisk pokazują sposoby, stopnie i możliwości zmiany stopni ich istnienia. Cała ta realność i poszczególne jej składowe mają swoją wielkość intensywną dającą się określać liczbowo. Następuje SKOK w niebycie, samochód uderza w drzewo i trzy byty tracą swą egzystencję – nagle wielkość intensywna bytów przestaje istnieć. Realne siły działające „PRZED” pokazują nam również niewidoczną siłę „PO” (zdarzeniu) – intensywną siłę niebytu, która polega na unicestwianiu bytów.

Niebyt JEST REALNY – oto wniosek wynikający z drugiego punktu procedury doświadczenia Kanta.

Trzecia zasada Kantowskiej teorii poznania pt. „ANALOGIE DOŚWIADCZENIA” zawiera dwie tezy: „doświadczenie jest możliwe tylko dzięki przedstawieniu koniecznego powiązania postrzeżeń” i „wszystkie zjawiska podlegają co do swego istnienia a priori prawidłom określenia i wzajemnego stosunku w czasie”. Nasze doświadczenie spełnia oba warunki zawarte w w/w tezach. W naszym modelu, powiązanie postrzeżeń tego co było „PRZED” i tego, co zostało „PO” daje nam wyobrażenie przejścia Bycia Bytów w Niebyt, czyli potwierdza obecność Niebytu. Wzajemny stosunek w czasie jest jasny: był czasowy okres  istnienia bytów, aż do momentu „teraz” nieistnienia tych samych jednostkowych bytów. Z tych dwóch „teraz” jesteśmy zmuszeni wywnioskować „istnienie” „NIEBYTU”. Bycie naszych eksperymentalnych trzech rzeczy w pewnym równoczesnym czasoprzestrzennym punkcie przeistoczyło się w NIEBYCIE. Na podstawie stosunku „PRZED” i „PO” i po cechach tych dwóch stanów (od realnych bytów, po szmelc i trupy) identyfikujemy  NIEBYT. Powiązania analogii doświadczenia z czasem „teraz” spełniają się w pełni w naszym eksperymencie. W pierwszej analogii trwała substancja i nietrwałe sposoby jej istnienia (cechy, granice) pokazały podstawową rolę CZASU, gdy się okazało, że BYCIE  trwało tylko do pewnego „teraz” interwału, w którym to teraz ujawniła się granica ich istnienia, bo w tym „teraz” bycie zarówno substancji jak i ich własności przeistoczyło się w  NIEBYCIE. Druga analogia ujawniła przyczyny i skutki tego co się stało i czasowe następstwa  ZDARZEŃ – jazda, przypadek, poślizg pojazdu, ewentualny błąd kierowcy. Zderzenie się kilku niezależnych ciągów przyczyn, doprowadziło do katastrofy, czyli do „teraz” skoku obserwowanych bytów w NIEBYT. Trzecia analogia została też spełniona, bo wszystkie substancje i właściwości wszystkich trzech bytów i NIEBYT JAKO TAKI  oczywiście nieustannie i jednocześnie działały na siebie – co skończyło się opisywanym przeistoczeniem BYCIA w NIEBYCIE. „Były trzy byty i na naszych oczach przeskoczyły w niebyt, a powstały raptem całkiem nowe byty” – to zdanie jest prawdziwe, fakty je poświadczają, koresponduje z faktami, które ujawniły NIEBYT.

W czasie badania, nie zmieniamy realnego przebiegu sytuacji, oglądamy byty i to co się z nimi dzieje „PRZED” i „PO” kulminacji, widzimy wynik i szukamy ewentualnie wcześniej czegoś niezauważonego. Niebytu nie doświadczyliśmy naocznie, ale ujawnił nam się On w swoich skutkach i funkcji. I tak jak bycie bytu nie jest czymś wcześniejszym przed bytem, lecz akt zjawia się jednocześnie z egzystencją, tak tutaj NIEBYT zjawia się z czasoprzestrzenną jednoczesnością zaniku bycia bytu – egzystencja dotychczasowych bytów ulega zniesieniu w momencie pojawienia się niebytu. Bezpośrednie przedstawienie NIEBYTU nigdy nie jest możliwe, tak samo zresztą jak bezpośrednie przedstawienie bytu. W poznaniu filozoficznym prawda zarówno o BYCIU, jak i o NIEBYCIU zostaje w pełni ujawniona. Żadnego mostu pomiędzy dwoma brzegami bycia i niebycia na pewno tutaj nie ma, domyślamy się, że w tej sytuacji następuje tu SKOK z bycia w niebyt, co wcale nie znaczy, że musi tak to się odbywać w każdej sytuacji. Być może w sytuacjach „normalnych” (np. w ostatecznych przejawach entropii), nie tak tragicznych, nie na skutek przypadku, być może BYCIE przeistacza się w niebyt jakimś mostem w oparciu o zmiany ilościowe. W tym przypadku  następuje skok, czyli zmiana jakościowa. Na pewno jednak zawsze przejście w niebyt jest jednoczesne z zanikiem egzystencji. W naszym doświadczeniu nie ma żadnego POMIĘDZY egzystencją i jej zniesieniem.

Wreszcie „POSTULATY EMPIRYCZNEGO MYŚLENIA W OGÓLE”.

Przypomnę, że system zasad czystego intelektu podzielony jest na cztery grupy:

1. kategorie ilości (aksjomaty naoczności),

2. kategorie jakości (antycypacje postrzeżenia),

3. kategorie czasowe (analogie doświadczenia),

4. kategorie modalności, czyli rzeczywistość, możliwość, istnienie, konieczność.

Cechy te nie należą do rzeczowego określenia przedmiotu, rzeczowej istoty, natomiast określają o istocie doświadczenia dotyczącego tego przedmiotu.

Postulaty myślenia empirycznego mówią to, co jest możliwe, rzeczywiste i konieczne:

możliwe jest to co zgadza się z formalnymi warunkami doświadczenia,

rzeczywiste jest to co się wiąże z materialnymi warunkami doświadczenia,

konieczne jest to, czego związek z tym co rzeczywiste, określany jest warunkami doświadczenia, czyli to co konieczne jest czymś nie dającym się pomyśleć jako nie bytujące.

Trzy te warunki są spełnione przez nasze doświadczenie.

Wszystko razem: możliwość, rzeczywistość, konieczność rozumie się dzięki stosunkowi naszych władz poznania (zmysłów i rozumu), jako określonego myślowo oglądania – do tkwiących w nich (we władzach poznania) warunków możliwości przedmiotu. Czyli modalność nie określa przedmiotu, ale jednak jest jakąś syntezą myśli o danym doświadczeniu danego przedmiotu. W modalności do pojęcia przedmiotu i doświadczenia przedmiotu dołączają pojęcia władz poznania. Wszystkie dowody, zasady, kategorie, pojęcia itp. poruszają się po kole : jedność czystych pojęć intelektu z formą oglądu naocznego w przestrzeni i czasie – jedność myślenia i oglądu naocznego – są istotą doświadczenia. Zasady czystego intelektu są w ten sposób możliwe tylko dzięki temu, co same te zasady umożliwiają. Jest to konieczność i jawne błędne koło. Doświadczenie jest krążącym w sobie dzianiem się –  pomiędzy nami, a rzeczami. I tak to było.

NIEBYT ujawnił się w pełnej krasie w naszym doświadczeniu, tak jak wirtualne cząstki mechaniki kwantowej nie dające się bezpośrednio wykryć, których istnienie jednak prowadzi do mierzalnych EFEKTÓW.

Gdyby niebyt nie istniał realnie, jak można by adekwatnie wyjaśnić unicestwienie trzech wyżej doświadczanych realnych bytów? Że niby co? Że byty były, bytów teraz nie ma i nic się nie stało i niczego to nie dowodzi? Szacunek dla rozumu i zdrowego rozsądku wymaga uznania unicestwienie realnych i konkretnych bytów za przejście do realnego niebytu. NIEBYT jest.