Rozdział IX

PRAKTYKA NIEANTAGONISTYCZNEGO ROZWOJU

Teoria Nieantagonistycznego Rozwoju (TNR) stanowi próbę nowego opisu rzeczywistości. W sposób oczywisty jednak, wartość tego opisu leżeć musi nie w nim samym lecz w skutkach jakie niesie dla praktyki ludzkiego życia. W rozdziale tym zamierzamy więc przedstawić niektóre cechy nowego nieantagonistycznego sposobu bytowania w świecie oraz wskażemy te odkrycia TNR, które muszą zmienić z czasem dotychczasowy sposób pojmowania rzeczywistości.


9.1. Prawda bytu jako fundament aksjologii.

TNR nie narzuca i nie proponuje żadnego „ideału egzystencji”, żadnego wzorca życia. Stwierdza jedynie istnienie konkretnej rzeczywistości składającej się z nieantagonistycznych przeciwieństw, rządzącej się ujawnianymi przez TNR konkretnymi, obiektywnymi prawami logiki, etyki i misji (które są tożsame ze sobą). W tej rzeczywistości TNR znajduje ludzkość (ale nie traktuje jej jak bożka) i człowieka we mgle. Człowiek próbuje „coś” zrozumieć, aby jego „bycie” było byciem autentycznym i jak najpełniejszym, ale jego możliwości są bardzo ograniczone, bo sam siebie nie zna i nie jest w stanie poznać. Jego świadomość i samoświadomość (również podświadomość) nigdy nie jest pełna, bo całkowicie zależy od pośrednictwa własnego ciała. Dopiero ZROZUMIENIE egzystencjalno – ontologicznych fundamentów otaczającej go rzeczywistości daje możność odnalezienia własnej DROGI, bo ukazuje mu pierwotne źródła PRAWDY. Ale człowiek jest za słaby i nigdy nie osiąga pełnego zrozumienia ani prawdy obiektywnej, więc szuka swej drogi po omacku.

W poznaniu bytu i jego bycia tkwi prawda. Byt i jego ROZUMIENIE wyznaczają wartości o niepodważalnym autorytecie. Nie człowiek lecz przyroda weryfikuje odkrywane prawa natury. Etyka i Logika są tylko narzędziami i dodatkami do ontologii. Tylko gdy wartości, które uobecniają się w przypadku bezpośredniego poznania i rozumienia bytu i jego przeciwieństwa NIEBYTU, są autorytatywne, obowiązują bezwarunkowo. Wartości wykreowane przez człowieka jedynie na podstawie jego wolności i zmieniających się okoliczności, nie zaś jako skutek poznania i zrozumienia bytu, są zmienne i tym samym nie mogą być obligatoryjne. Natomiast powinności bytu, wynikające z nich wartości i zbudowana z nich droga człowieka wynikają z Prawdy, a prawda ujawnia się wraz z ujawnianiem się bytu i niebytu.

PRAWDA OBIEKTYWNA to jest prawda ustanowiona przez byt i niebyt. Prawda SUBIEKTYWNA ustanawiana jest przez człowieka na własny użytek i rachunek. Prawda obiektywna jest jedna. Prawda subiektywna jest wypadkową mniemania, osądu i interpretacji konglomeratu wiadomości płynących z prawdy obiektywnej, prawdy konwencjonalnej, sytuacji środowiska i sytuacji osobistej podmiotu. Tylko wartości wynikające z prawdy obiektywnej, czyli z bytu, są prawdziwymi wartościami, posiadają moc obowiązującą, bo wartości, to po prostu sposoby bycia. Wszystkie inne wartości są bezsilne, czyli etyka oparta na wolności jest pozorna, jest pseudo etyką.


9.2. Akceptacja granic bytu jako nieantagonizm bycia.

TNR nie wymaga wprowadzania kategorii SYNTEZY. Tzw. „synteza” to przekraczanie granic, zaś TNR szanuje TO, CO JEST i nie widzi potrzeby przekraczania granic. Dla TNR naturą rzeczywistości nie jest „jedność”, lecz pluralizm i nie jest jedność przeciwieństw, lecz ich rozgraniczenie, niezniszczalna granica pomiędzy przeciwieństwami, nieantagonistyczny sposób bycia przeciwieństw i ich równowaga względna.

Na każdym swoim i również „najwyższym” poziomie TNR dotrzymuje wierności swej tezie o nieantagonistycznym sposobie bycia jestestw i równowadze względnej przeciwieństw i w ten sposób nie przekracza granicy bytu (i niebytu), nie musi sięgać do „ognia” czy do „dialektyki” (pojęcia o tyle wygodnego, co niejasnego) – czy innej niezbyt zrozumiałej „drogi” dojścia do JEDNOŚCI np. poprzez ABSOLUT czy BOGA. TNR nie dochodzi do koncepcji jedności i nie potrzebuje do niej dojść, bo jest opisem dwoistej natury rzeczywistości, nieskończonego niebytu i skończonego bytu, czyli wskazuje nieprzekraczalne GRANICE, przed którymi należy się zatrzymać. Stąd rzeczywistość jest dwoista, czyli składa się z bytu i niebytu w równowadze względnej. A więc ontologia TNR jest teorią bytu i NIEBYTU.

Niektórzy (jak np. Hegel) przywiązują wielką wagę do faktu walki człowieka o uznanie, o prestiż. Twierdzą, że zdobywając medal czy sztandar i narażając życie dla zwycięstwa, lub płacąc za nie życiem, człowiek dowodzi swojej WOLNOŚCI i autentyczności. Hołdują oni w ten sposób antagonistycznej walce przeciwieństw, sprzecznej, moim zdaniem, z naturą rzeczy. Bój na śmierć i życie jaki ludzie toczą od zarania dziejów, tylko wtedy jest bojem o wolność i autentyczność, jeśli nie przysparza innemu człowiekowi PONIŻENIA, zniewolenia i krzywdy. A to się nigdy nie zdarza. Walka zmusza do walki, do zadawania ran, wzajemnego poniżenia i cierpienia. Chwalcy wolności i godności często nie biorą tego pod uwagę. A szkoda, bo gdybyśmy odrzucili antagonistyczną walkę przeciwieństw, a uznanie i prestiż osiągali poprzez współpracę przeciwieństw (także w obszarze ekonomicznym) to rozpoczęła by się prawdziwa, rzeczywista „Nowa Era” w dziejach człowieka.

Człowiek musi jeść, pić, spać i ma wiele innych różnych potrzeb, których zaspokajanie ostatecznie kulminuje się w walce o uznanie, zamiast w walce o POZNANIE. Nie jest jednak prawdą, że w ten sposób człowiek wykracza ponad świat przyrodniczy i że jego godność jest wyjątkowa. Fauna i flora, a nawet świat nieorganiczny, ma też swoją godność i walkę o uznanie i swoją moralność – śmiem twierdzić, że każdy byt i szczególnie niebyt powinien być objęty respektem moralnym. To, że jak do tej pory, przyroda przegrywa z człowiekiem, wycinającym np. tysiącletnie drzewa, jest dowodem barbarzyństwa antropocentrycznego myślenia.

Innym, niezbitym dowodem małości człowieka, czyli jego pychy i nieracjonalnej postawy jest powszechnie akceptowany rozwój kryminogennych „środków zaradczych” stosowanych w polityce, socjologii, ekonomii i wymiarze sprawiedliwości większości (jeśli nie wszystkich) społeczeństw i państw. Bój o uznanie, kiedyś krwawy i toczący się przede wszystkim na szczytach społeczeństw np. między władcami i arystokracją, dzisiaj w najprzeróżniejszych formach występków, przestępstw i zbrodni toczy się powszechnie na wszystkich szczeblach społecznych. Przyczyną i skutkiem tego jest marksistowska świadomość rewolucyjna, która przeniknęła do wszystkich ideologii, oraz leninowska „rewolucyjna świadomość prawna” (niezależność władzy sądowniczej od prawa, potwierdzana obowiązującym prawem) i „permanentna rewolucja kontrolowana” („kryminologia radykalna”) – oczywiście POZORNIE kontrolowana, zmierzająca do „sytuacji rewolucyjnej”. Ideologie te i podobne, pod wpływem których znajduje się większość ludzkości, NIE uznają ani etyki, ani prawdy obiektywnej, a jeśli nawet ją uznają, to nie biorą jej poważnie pod uwagę. Powszechnie ujawniająca się i wzrastająca przestępczość jest nowoczesnym bojem o uznanie, każdy przestępca chce być mądrzejszy od systemów prawa i bezpieczeństwa i od wszystkich innych obywateli, toczy się walka WSZYSTKICH PRZECIW WSZYSTKIM i jest to, moim zdaniem, przejaw poczucia wyższości i kryminalna walka o prestiż. Jest to nowoczesna, ukryta forma układu: PAN – NIEWOLNIK i walki o uznanie.

Immanentna sprzeczność układu „pan – niewolnik” czy „walki o prestiż” zostanie rozwiązana dopiero w społeczeństwie, którego powszechnie akceptowaną ZASADĄ BYTU będzie nieantagonizm przeciwieństw – gdy tak pan jak i niewolnik ze zrozumieniem wykonywać będą swoje „role” pana i niewolnika, znać będą wzajemną zależność i rozumieć funkcje i poprzez ZROZUMIENIE KONIECZNOŚCI osiągną wzajemnie powiązaną wolność, równość i moralność. Hegemonia pana i poddaństwo niewolnika automatycznie stają się nieracjonalne przy nieantagonistycznej relacji elementów bytu i dopiero państwo oparte na takich zasadach całkowicie zaspakaja potrzeby moralne człowieka. W systemie antagonistycznego rozwoju, ani pan, ani niewolnik, nie ulegają żadnym zasadniczym zmianom z upływem setek i tysięcy lat. Obaj zostają NIEZASPOKOJENI – pan, właściciel, biurokrata czy arystokrata, rządzi, panuje i usiłuje ugruntować swoją podmiotowość wobec drugiego człowieka – niewolnik uprzedmiotawia siebie pracując dla pana, służąc panu i mimo ciągłej rzekomej zmiany na lepsze, mimo ciągłego „wyzwalania’, niewolnik nadal pozostaje rzeczą. Sprawą zasadniczą w przypadku relacji „pan – niewolnik” jest oczywiście samoświadomość tak pana, jak i niewolnika. Pisaliśmy już wcześniej, że, moim zdaniem, nawet w najbardziej ciężkich czy ekstremalnych warunkach, człowiek może zachować swoje JA, swoją wolność, godność wewnętrzną i podmiotowość. Przezwyciężenie determinizmu antagonistycznego układu nie jest możliwe poprzez żadne „demokratyczne”, „liberalne”, czy religijne ideologie. Bo sednem rzeczy jest zrozumienie natury rzeczywistości, w tym bytu i niebytu. Dopiero otwarcie szeroko oczu i uderzenie się w piersi, rezygnacja z PYCHY, dominacji i wywyższania się ponad naturę i innych – akceptacja i zrozumienie bytu opartego na nieantagonizmie przeciwieństw i afirmującej roli niebytu, oto droga do pokonania sprzeczności w walce o Wolność, Równość i Braterstwo. Ale nawet i wtedy, nawet gdyby cała ludzkość uwierzyła w TNR – na drodze do „raju” stanie TNR’owska teza, że treść nigdy nie odpowiada formie. Bo świat nie jest RAJEM.


9.3. Etyka Nieantagonistycznego Rozwoju.

Jak TNR rozumie etykę? TNR rozumie etykę jako siłę obiektywnego, absolutnego, niezależnego porządku życia. Jest takie słynne dosyć sformułowanie jednego z filozofów, że małpa, która nie spostrzegała realistycznie gałęzi, na którą skacze, w chwilę potem była już martwą małpą, a przeto nie ma jej już wśród naszych praprzodków. Jest to ujęcie bardzo deterministyczne ukazujące jaskrawo siłę powinności bytu (prawo istnienia), do którego trzeba dostosować ograniczoność świadomości i wolnej woli człowieka.”

Jest byt. Z istnienia tego bytu wynikają powinności – powinności bytu. Aby osiągnąć pełnię bycia, byt musi spełniać te powinności i dotyczy to nie tylko człowieka, ale każdego bytu. Jeśli z takich, czy innych względów np. z powodu nierealistycznej percepcji, albo z tysiąca jakichkolwiek  innych względów – byt nie spełnia swoich powinności, to traci swoje bycie, przestaje być obecny, tak jak małpa po nieudanym skoku jest martwa. Ludzie, którzy mordują lub oszukują i uczą innych tego samego, po prostu przestają być ludźmi, degenerują się wewnętrznie i psują innych, stają się BARBARZYŃCAMI. Ludzie zdegenerowani, moim zdaniem, żyją krócej na skutek braku równowagi psycho-fizjologicznej (konflikt rozumu i sumienia, moim zdaniem, wystawia rachunek fizjologiczny).

A więc Etyka TNR wynika z powinności bytu. Ewolucja, selekcja wyznacza sankcje wobec nieetycznych bytów. Każdej akcji towarzyszy reakcja. Nie ma nic za darmo. Za wszystko trzeba zapłacić. Świat jest sprawiedliwy. Ludzie, którzy twierdzą, że świat jest niesprawiedliwy są nielogiczni, bo niesprawiedliwość jest dowodem istnienia sprawiedliwości. Ludzie ci nie zrozumieli natury rzeczywistości. Świat nie jest RAJEM – istnieje taki jaki jest, ale fakt, że istnieje, jest dowodem istnienia Etyki obiektywnej, a co za tym idzie istnienia obiektywnej Prawdy i sprawiedliwości, dobra i piękna i również ZŁA. Etyka obiektywna jest przeciwieństwem etyki subiektywnej, czyli jednostkowej, nacechowanej relatywizmem lub konwencjonalnością. Tak samo jak PRAWDA. Jest prawda obiektywna i w przeciwieństwie do niej każdy ma swoją prawdę wybiórczą.

A więc mamy do czynienia z ogólnymi zasadami postępowania, czyli ETYKĄ obiektywną i bardzo różnorodną i skomplikowaną moralnością autonomicznych poszczególnych podmiotów, czyli etyką subiektywną. Etyka subiektywna to wynik oddziaływania na podmiot wielu czynników m.in. uczuć, sumienia i instynktu, autentyczności, sytuacji np. genetycznej i zdrowotnej, konwencji, prawa i bardzo wielu innych równie ważnych czynników. Jednym z najważniejszych czynników, określającym sposób myślenia i wartościowania współczesnego człowieka jest brak rozpoznania i świadomości niebytu przez naukę i filozofię.


9.4. Tożsamość Etyki, Logiki i Interesu

Naczelna powinność każdego bytu brzmi: rozwijaj się, stawaj się coraz lepszy. Już samo przybliżenie do czegoś lepszego jest spełnieniem misji. Aby byt mógł przetrwać, aby trwał, ażeby w ogóle był, musi sprostać wymogom selekcji. TNR odrzuca pojmowanie natury jako Hobbesowskiej wojny wszystkich ze wszystkimi, gdyż w takim stanie rzeczy istotą bytu musiałby być antagonizm. Byty w żadnym razie nie dążą do wzajemnego zniszczenia, wręcz przeciwnie, rywalizacja pomiędzy bytami wzmaga ich dążenie do doskonałości formy. Doskonałość formy do której dąży byt jest osiągana poprzez rywalizację. Celem rywalizacji nie jest pognębienie przeciwnika, lecz wyłonienie najlepszego spośród rywalizujących.

W ten sposób prawa ewolucji rządzące materią ożywioną i nieożywioną działają również w życiu każdego człowieka. Tyle tylko że w świecie człowieka ewolucja materialna wzbogaca się o dwa nowe wymiary: etyczny i estetyczny. Celem rozwoju ludzkiego jest dążenie do piękna i dobra. Dla TNR jednak ów wymiar etyczny i estetyczny nie jest specyfiką świata człowieczego. Wg TNR cała przyroda ma charakter etyczny i estetyczny. Świadczy o tym przecież to, że piękno formy indywidualnej, osiągane dzięki ewolucji, ma znaczenie nie tyle dla indywiduum ale dla całości Wszechświata. Mało tego, piękno formy indywidualnej staje się odbiciem i przejawem całości bytu, bo w oczywisty sposób jest rezultatem ewolucji całości Wszechświata. To właśnie obecność tego wymiaru ponad jednostkowego świadczy o etycznym i estetycznym charakterze procesu ewolucyjnego. Gdy traktujemy ewolucję antagonistycznie otrzymujemy nieestetyczny i nieetyczny obraz brutalnej walki wszystkich ze wszystkimi, walki której celem jest zniszczenie przeciwnika. Celem takiej antagonistycznej ewolucji (czyli właściwie rewolucji) jest destrukcja, cierpienie i ból. Nagrodą zwycięzcy jest pognębienie przeciwnika, a wiec sytuacja z gruntu nieetyczna i, przyznajmy to, nieestetyczna. Co jednak bardzo istotne: takie pognębienie widoczne jest tylko z perspektywy egoistycznej.

Zupełnie inaczej ma się cała sprawa w przypadku nieantagonistycznej ewolucji. Tutaj nagrodą zwycięzcy jest piękno formy, jaka wyłania się z rywalizacji. Ale przecież piękno owej formy musi być podziwiane także przez pokonanych w rywalizacji. Rzetelna rywalizacja ujawnia wszystkim, że przegrani są warunkiem możliwości wygranego. A więc że formy mniej doskonałe są dopełnieniem formy najdoskonalszej, dopełnieniem bez którego doskonałość zwycięzcy nie istniałaby. W ten sposób piękno objawiające się w zwycięzcy staje się odbiciem piękna całej rywalizacji. A to jest przecież perspektywa nadindywidualna, czyli doświadczenie nieantagonistycznej harmonii całości bytu.

Ponieważ piękno zwycięstwa jest pięknem całości bytu, chwilowy zwycięzca jest tylko jego depozytariuszem. Po nim przyjdą następni, lepsi, będący kolejnymi ogniwami w łańcuchu rozwojowym dążącego do doskonałości bytu. Dla TNR jest jasne, że prawa ewolucji bytu w ogóle określają powinności każdego bytu konkretnego – dążenie do dobra i piękna, do sprawiedliwości, dążenie do mądrości i doskonałości. Te powinności bytu są obiektywnymi prawami etyki.

Drugie pod względem ważności twierdzenie TNR brzmi:

ETYKA, INTERES (cel) i LOGIKA (rozum) są tożsame i wynikają z BYTU.

Oczywiście takie utożsamienie, zdawałoby się, zupełnie obcych sobie kategorii, może być nieoczywiste. Teza o logicznym charakterze bytu, po raz ostatni chyba poważnie był brana przez Hegla. Współcześnie zaś zwykło się akcentować przepaść pomiędzy bytem materialnym a idealnym. Jak mówi Einstein: „dopóki twierdzenia matematyki odnoszą się do rzeczywistości, to nie są pewne, gdy zaś są pewne, to nie odnoszą się do rzeczywistości”. Takie ostre rozgraniczanie bywa jednak ostatnio rozmywane. Keith Devlin usiłuje sformułować rzekomo nowy sposób rozumienia matematyki i nauki wykraczający poza zakres tradycyjnych metod i nazywa tę ideę „miękką matematyką”. Powołuję się m.in. na Giana Carlo Rota, czołowego przedstawiciela dzisiejszego establishmentu matematyków Ameryki, który pisze tak: „Kiedyś w przyszłości, która już puka do naszych drzwi będziemy musieli przestawić się sami, lub nastawić nasze dzieci na mówienie całej prawdy. Będzie to zadanie szczególnie przykre w matematyce. Porywające odkrycia dokonywane w naszej dyscyplinie, systematycznie wymazują – jak zamazywane są ślady stóp w piasku – oparty na analogii tor myślenia, który jest autentycznym życiem matematyki. Konserwatywnego logika szokuje zapewne przewidywanie, że nadejdzie dzień, w którym niejasne obecnie pojęcia, takie jak motywacja i cel staną się formalnymi, akceptowanymi składnikami zrewidowanej logiki, w której zyskały należny im status, co najmniej równy statusowi aksjomatów i twierdzeń”.[97]

A więc Rota i cytujący go Keith Devlin „niejasne pojęcia” celu i motywacji zaczynają traktować jako logiczne i matematyczne kategorie. Tym samym utożsamienie Etyki, Logiki i Interesu Bytu staje się mniej paradoksalne. Jakieś formy tego utożsamienia dają się odszukać w wielu ideach istniejących od tysięcy lat (np. chrześcijańskich, lub różnych „dialektykach” filozoficznych) – nawet matematyka wymaga ZAUFANIA DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA (tzn. że przez jednego człowieka zostanie potraktowana tak jak przez drugiego), czy, jakby powiedział Ricoeur, i jak pokazał Gödel, jakiegoś aktu wiary gdy chodzi o jej niesprzeczność. Bo przecież nie chodzi o dogmatyczne uznanie obiektywności matematycznej za jedynie obowiązującą, lecz o człowieka, który z tej obiektywności może uczynić zły albo dobry użytek.

Ostatecznie dla myślenia potocznego od zawsze było jasne, że interes, czyli cel (a cel działania jest przecież jednym z motywów jego podjęcia) jest pełnoprawną kategorią stosowaną przy analizie logiczności czy etyczności myślenia i działania. Logika i Etyka są po prostu narzędziami i sposobami osiągania celu istnienia ludzkiego. W zależności od zidentyfikowania i określenia Interesu – Celu Działania – wypływającego z takich, czy innych motywacji – Logika i Etyka będą stosowne lub niestosowne.

Marksiści (w tym Lenin i Stalin) też, posługiwali się swoistą „miękką matematyką” stwierdzając „naszą etyką jest nasz interes”. A więc w zależności od tego co rozumiemy przez nasz cel i interes, tak rozumiemy Etykę. Tyle tylko, że ta nasza subiektywna etyka wcale nie musi mieć nic wspólnego z obiektywną Etyką Bytu. Etyka subiektywna zawsze jest sprzeczna albo z logiką, albo z interesem. Etyka obiektywna jest tożsama z logiką i celem bytu.

Logika – druga kategoria omawianego twierdzenia, to dla TNR po prostu rachunek oparty o zasadę niesprzeczności, logika formalna – a więc NARZĘDZIE teoretyczne stosowane przez byty myślące. Jednak narzędzie to jest w TNR fragmentem holistycznego porządku całości bytu. Fakt, że posługuje się nim człowiek, i że może robić z niego różnoraki użytek, jest możliwy tylko dlatego, że człowiek jest elementem większej całości, która ma logiczny charakter. Gdyby byt w ogóle nie był logiczny, logika konkretnego bytu ludzkiego pozostawałaby jeszcze jednym złudzeniem. A wówczas istnienie ludzkie byłoby absurdalnym snem, który śni samego siebie.

Problem logiczności bytu w ogóle w oczywisty sposób wiąże się, a dla TNR wręcz utożsamia,  z kwestią sensowności istnienia. Wg TNR ten sens bytu to po prostu Cel bytu, czyli jego indywidualny Interes i motyw działania. Jaki jest sens bytu według TNR? Otóż jest to CUD bycia. Bycie szczęśliwe lub nieszczęśliwe, ale zawsze piękne, jest sensem bytu.

SENS BYTU w rozumieniu TNR jest jasny i oczywiście optymistyczny: byt jest względnie zrównoważony, teleologicznie ukierunkowany,  dąży do swego celu, i realizacja tego celu jest misją bytu. Byt ma swój czas, bycie, ma swój cel w mniejszym lub większym stopniu osiągany, jest więc zaspokojony, musi być „szczęśliwy”. Zdaniem TNR byty „nieszczęśliwe”, bo niezrównoważone lub mało zrównoważone i w związku z tym upośledzone w czasie swego bycia i dlatego nie osiągające swego celu, rozwoju, są we wszechświecie w znikomej mniejszości. Do tej „nieszczęśliwej” mniejszości należy w pierwszym rzędzie i chyba jedynie człowiek, rzekomo świadomy rzeczywistości i samego siebie. Człowiek, który wymyślił sobie, że jest „wolny” i że stanowi centrum Wszechświata (układ homocentryczny i następnie socjocentryczny), tak po prawdzie sam nie wie czego chce. Najchętniej chciałby żyć długo i szczęśliwie i wiecznie. Absolutnie nie akceptuje i nie przyjmuje do wiadomości istnienia niebytu, nie wierzy, że coś takiego może istnieć. A jednocześnie chce żyć racjonalnie i w obfitości, w pełnej wolności, ale zgodnie z zasadami i DOMINOWAĆ, oczywiście koniecznie dominować. Czyli w porządku niby moralnym zmierzać do celu. Ale tego celu nie może znaleźć i wszystko mu przeszkadza, bo wszystkie te wartości są JEGO, czyli wybiórcze: ma swoją wolność, swoje zasady, swój porządek i chciałby mieć ten swój cel. W takiej sytuacji najczęściej nic mu się nie udaje. Dochodzi do wniosku, że świat jest niesprawiedliwy, mało tego, że świat jest nieracjonalny, i ostatecznie odkrywa, że ten świat to ABSURD. Prawdziwie poważnym problemem filozoficznym ogłasza wówczas samobójstwo i szuka drogi ucieczki w różne utopie. Samoświadomy, wolny człowiek nie może znieść świadomości ostateczności nieuchronności śmierci. Fakt, że jest wolny, a musi umierać, uważa za straszną niesprawiedliwość świata. Za absurd. Żyć bez celu? Nie można żyć bez celu. Ponieważ świat i dzieje ludzkości są bezsensowne, trzeba ogłosić Apokalipsę, KONIEC ŚWIATA, koniec filozofii, KONIEC HISTORII, „KONIEC NAUKI”[98], koniec człowieka itd. Skończyć z tym absurdem. Koniec już właściwie nastąpił, jeszcze tylko trzeba popełnić samobójstwo. I pisze się i publikuje dzieła filozoficzne i „naukowe” (psychologiczne itp.) na ten temat.  Ale czy samobójstwo zmieni bycie i sens bytu?

Skąd ten absurd?

TNR daje odpowiedź: Stąd, że człowiek jest bardzo słaby i nie potrafi pogodzić się z faktem niebytu – z prawdziwym, rzeczywistym dualizmem: jest byt i jest niebyt. Parmenides „zarządził” 2500 lat temu: niebytu nie ma, i ten fałszywy obraz rzeczywistości trwa do dnia dzisiejszego.

SENS BYTU człowieka jest bardzo prosty: człowiek tak jak każdy inny byt musi spełniać „powinności bytu”,  pozbyć się PYCHY i swych maksymalistycznych oczekiwań od innych i od świata, musi zrozumieć, że świat jest rozumny i sprawiedliwy. Świat jest taki jaki jest, nie można naginać go do swoich wyobrażeń i żadne ludzkie nostalgie i wybiórcze wołania o gwiazdkę z nieba uwzględnione z natury rzeczy być nie mogą. Świat jest zrównoważony: jest w nim tyle DOBRA co ZŁA, świat jest sprawiedliwy, jest w nim tyle sprawiedliwości ile niesprawiedliwości, tyle samo mądrości co głupoty, jest na świecie dużo różnego cierpienia, ale nie więcej niż zaspokojenia i szczęścia. Świat nie jest rajem. Aby było dobro, musi być zło.

Byt człowieka ma wielorakie atrybuty. Jest logiczny, rozumny, rozsądny, ale sposób jego bycia uzależniony jest od stopnia zrozumienia natury swego bytu i natury bytu w ogóle. Człowiek jest usatysfakcjonowany i szczęśliwy lub nieszczęśliwy i nastawiony do życia pesymistycznie – ale w obu przypadkach byt człowieka, tak dla niego jak i dla jego środowiska, rodziny, społeczeństwa, ma oczywisty sens. Trzeba tylko chcieć go dostrzec. Trzeba doceniać CUD istnienia i cieszyć się zadanym życiem.


9.5. Wskazanie genezy zła w świecie.

TNR wskazuje na filozoficzne przyczyny zła, nieszczęść, wojen, nienawiści, jakie mają miejsce na ziemi. We wskazywaniu filozofii jako przyczyny zła TNR ma poprzedników w osobach Comte’a, Marksa, Heideggera i wielu innych. Martin Heidegger przyczynę zła cywilizacyjnego wskazał w zakryciu prawdy metafizycznej (zapomnieniu bycia). TNR postępując śladami Heideggera, konkretyzuje jednak nazbyt abstrakcyjny i niejasny postulat przemiany myślenia o byciu. TNR stawia przed ludzkością kwestię istnienia niebytu, oraz kwestię nieantagonizmu przeciwieństw. TNR w przeciwieństwie do Heideggera, podkreśla moralny wymiar zmiany paradygmatu myślenia. Koncepcja Heideggera z jej atakiem na stechnicyzowaną cywilizację i naukę jest swoistą konserwatywną utopią. TNR nie propaguje utopii, lecz uzasadnia i zmierza do tradycyjnych, uniwersalnych wartości, takich jak szczęście, miłość bliźniego, współpraca międzyludzka, pacyfizm. Stąd też swe ontologiczne rozstrzygnięcia TNR przekłada na realne postulaty dotyczące życia każdego człowieka i stara się artykułować je w sposób zrozumiały nawet dla czytelnika nie obeznanego z problemami filozofii.

Według TNR uparte trwanie filozofii przy błędnym twierdzeniu o sprzeczności przeciwieństw i wzajemnym się ich znoszeniu, staje się przyczyną zła społecznego. Na skutek tego, że filozofowie, a co za tym idzie wszelkie nauki społeczne, uważają przeciwieństwa za antagonistyczne, powszechnie zwykło się uważać życie człowieka za walkę, w której należy za wszelką cenę wyeliminować lub zdominować przeciwnika. Walka ta przybiera różne postaci i rodzi różnorakie ideologie. Również wszelkie religie oparte są o antagonizm dobra i zła, zbawienia i potępienia. Tymczasem, według TNR upowszechnienie wiedzy o nieantagonizmie przeciwieństw umożliwi nowy sposób funkcjonowania człowieka w świecie, sposób oparty na zrozumieniu i współpracy, tolerancji, wzajemnej życzliwości elementów, które dziś są przez człowieka postrzegane jako wrogie i zantagonizowane.

Drugą przyczyną zła, które jest trwogą paraliżującą życie człowieka, bądź czynnikiem popychającym go do zgubnej i bezwzględnej rywalizacji z innymi, brak współczucia, jest nieświadomość afirmującej mocy niebytu. Człowiek nie zdaje sobie sprawy z faktu, że niebyt jest źródłem jego istnienia i pojmuje niebyt tylko jako tego istnienia negację. Stając przed dylematem: albo ja albo niebyt, człowiek wybiera siebie i odrzuca niebyt. Gubi tym samym nie tylko wiedzę o rzeczywistym stanie rzeczy, ale podstawę własnej indywidualności. W tym punkcie TNR przejmuje twierdzenia Martina Hedeggera dotyczące autentyczności bycia ku śmierci. TNR idzie jednak dalej. Twierdzi, że niebyt, nicość, nie jest negacją, lecz jest afirmacją istnienia, a samo istnienie jest atrybutem (warunkiem) drugiego stopnia. Pierwszym warunkiem istnienia jest fakt, że aby BYĆ trzeba MIEĆ, trzeba posiadać siły umożliwiające bycie. I właśnie dopóki człowiek jest, wspiera go w jego byciu niebyt. W przypadku braku, nieobecności NIEBYTU, nie byłoby i człowieka. Dopóki jest niebyt, może być człowiek i wszelki inny byt.

Mało tego. Iluzoryczne przekonanie o nieistnieniu niebytu wskazuje TNR jako przyczynę jego PYCHY, złudzenia o wszechmocy człowieka, które rodzi rozpasane współzawodnictwo i konsumpcję, jak i zgubne iluzje różnych ideologii obiecujących człowiekowi stworzenia raju na ziemi. Według TNR ludzie nie pojmują, że świadomość własnej skończoności, faktu, że najpewniejszą rzeczą pod słońcem jest własna śmierć – własny niebyt, jest tym co napełnia człowieka siłami do wierności powinnościom bytu, czyli trwania w swej wierze i sumieniu, co jest drogą do pokoju wewnętrznego i szczęścia. Człowiek wierny swej misji czyni DOBRO I PIĘKNO, dąży do PRAWDY i w ten sposób realizuje swoje człowieczeństwo, przedłuża swój byt. Człowiek nie wierny swej misji bycia człowiekiem, ulega degeneracji, degeneruje lub demoralizuje swoją rodzinę i całe otoczenie. Świadomość tego konfliktu sumienia działa negatywnie na jego fizjologię, jest nieszczęśliwy, skraca swój byt, lub w ogóle przestaje być człowiekiem, a staje się jakąś hybrydą.

W tym względzie TNR jest pionierem. Nikt jak dotąd tak wyraźnie nie podkreślał pozytywnej, kreującej istnienie, mocy niebytu. Choć do pewnego stopnia wskazanie to jest zgodne z niektórymi odmianami egzystencjalizmu, niektórymi filozofiami Wschodu oraz pewnymi nurtami myśli chrześcijańskiej wskazującymi jako przyczynę tryumfu zbrodniczych ideologii uzurpowanie sobie przez człowieka prerogatyw boskich.



[97] Gian Carlo Rota, za: Devlin, Keith (1999) Żegnaj Kartezjuszu, Prószyński i s-ka, Warszawa, s.373

[98] Horgan, John (1999) Koniec nauki, czyli o granicach wiedzy u schyłku ery naukowej, Prószyński i S-ka, Warszawa. Zbliża się też koniec nauki  – tak twierdzi, po zrealizowaniu i skomentowaniu  kilkudziesięciu wywiadów ze znanymi naukowcami, John Horgan, były szef działu naukowego New York Times’a. Wszystko co było do wymyślenia już według Horgana i jego rozmówców wymyślono. Dziwne tylko, że Horgan, ani słowem nie wspomina o sporej grupie naukowców odrzucających teorie opierające się na Wielkim Wybuchu i z żadnym z takich ani jednego wywiadu nie przeprowadził. „Jedynie słuszna prawda” Big Bang’u jako geneza Wszechświata jest również w USA (tak jak w Polsce) zwyczajną cenzurą i „zabijaniem przez milczenie” chroniona. Według TNR ludzkość jest dopiero u początku zdobywania wiedzy o świecie i Wszechświecie.