P o l s k a   P a ń s t w e m   B e z p r a w i a.

 

 

referat  JERZEGO KOWALCZYKA napisany na koferencję  w 10-lecie okrągłego stołu, czyli dla    Center for Russian and East European Studies, University of Michigan, oraz dla Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu.
 

            Na wstępie pozwolą Państwo, że się przedstawię - nazywam się Jerzy Kowalczyk, jestem drobnym prywatnym przedsiębiorcą już na rencie inwalidy wojennego z Powstania Warszawskiego. Moje wykształcenie jest tylko średnie, a przemyślenia, jakie zamierzam Państwu zaprezentować są wynikiem osobistych doświadczeń i refleksji. Nie należałem i nie należę do żadnej partii politycznej, jestem tzw. „szarym człowiekiem”, obywatelem doświadczającym rezultaty wyniesienia podstawowej władzy państwowej jaką jest władza sądownicza PONAD  KONSTYTUCJĘ  i  PONAD USTAWY. 

 

         Aby ocenić skutki państwowe i społeczne polityki tzw. „grubej kreski” i  Okrągłego Stołu” należy moim zdaniem zastanowić się czym jest w dniach dzisiejszych Rzeczypospolita Polska i w jakim jest stanie.

         Zapewnienia niemal wszystkich polityków, publicystów i ludzi władzy poprzedniej, „socjalistycznej” i obecnej, „liberalnej”, że ustalenia Okrągłego Stołu zapewniły DEMOKRACJĘ wszystkim OBYWATELOM  i umożliwiły  WIELKIE  REFORMY są stwierdzeniami bez pokrycia tak w praktyce, jak i w teorii zapisanej ustawami i Konstytucją. Władza reformowała stosunki polityczne i społeczno gospodarcze od zawsze, a więc również przed Okrągłym Stołem i jak wiemy i odczuwamy to bardzo głęboko w dziesięć lat po Okrągłym Stole nic nie jest zreformowane i wielkie reformy trwają nadal. I to jest jak najbardziej normalne, bo wszystko jest procesem i nigdy nie ma racji bytu żadne status quo.  To samo jest z demokracją, przed Okrągłym Stołem mieliśmy przecież demokrację rzekomo socjalistyczną, a teraz mamy rzekomo „liberalną”, cenzurę np. mieliśmy wtedy socjalistyczną, dzisiaj mamy autocenzurę autorytetów i „poprawności politycznej”. To, że ja swoje poglądy na temat stosunków politycznych w kraju mogę publicznie ujawnić, zawdzięczam nie demokracji w Polsce, lecz demokracji w UE i USA i przede wszystkim  TECHNOLOGII. Istotą problemu tak przed, jak i teraz, po Okrągłym Stole, jest, moim zdaniem, uprywatnienie, nawet nie upartyjnienie, lecz uprywatnienie  WŁADZY. W PRL wszystko było rzekomo uspołecznione, oprócz władzy, która była formalnie upartyjniona, a w rzeczywistości uprywatniona - dzisiaj jest prawie to samo, niby wszystko jest prywatyzowane, oprócz władzy, która formalnie, ustawowo powinna być demokratyczna, w rzeczywistości, jest w posiadaniu podmiotów o rewolucyjnej świadomości, czyli jest układami nieformalnymi uprywatniona. Z tego rozumowania wynika, że Okrągły Stół zmienił FORMĘ władzy, ale jak dotąd nie zmienił  TREŚCI. Polska nadal nie jest państwem demokratycznym i nie jest państwem prawa.                    

 

         Trzecia  Rzeczpospolita jest państwem Bezprawia nie tylko w empirii, życiu, praktyce, ale przede wszystkim w teorii, Konstytucji i ustawodawstwie. Naród lub społeczeństwo tworzą „państwo” w celu realizowania wspólnego DOBRA, obrony bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego, zapewniania obywatelom optymalnej WOLNOŚCI i RÓWNOŚCI szans, porządku i POKOJU społecznego. Formalny CEL  jest wyznacznikiem treści systemu. Niestety trwa u nas ciągły  KRYZYS  państwa (a nawet „wojna polsko-polska”) i treść nie odpowiada formie. Zawsze i każde państwo jest systemem zorganizowanego prawa istniejącego i działającego wobec systemu zorganizowanego BEZPRAWIA. Zawsze i każde państwo jest systemem opartym na jakichś wartościach zgodnych z  INTERESEM, czyli FUNKCJĄ państwa i z tych podstawowych tendencji wyłania się prawo i bezprawie. Prawo istnieje tylko wobec bezprawia. Ale prawo może być również  BEZPRAWNE, jeśli jest sprzeczne z funkcją państwa i celami i POTRZEBAMI społeczeństwa. Prawo bezprawne może być ustanawiane przez władzę ustawodawczą świadomie i nieświadomie, jawnie i sposobami i drogami zamaskowanymi. W Polsce każde dziecko wie, że mafia rządzi, a najwyżej postawieni w hierarchii państwowej urzędnicy i politycy i prawnicy publicznie twierdzą, że MAFIA  w  Polsce nie egzystuje. Mówili w ten sposób premier i minister spraw wewnętrznych i szef departamentu prokuratury w ministerstwie sprawiedliwości, nie wspominając o wielu innych pomniejszych wykonawców prawa. Dziwne jest takie kamuflowanie istnienia bezprawia w Polsce skoro przecież oczywistym chyba jest dla każdego, że istnieją „państwa prawa” , państwa praworządne i moralne tzn. działające zgodnie ze swoimi funkcjami, w których Konstytucje i systemy prawa ustanawiają swoje władanie nad bezprawiem, swoją przewagę  materialną i duchową nad bezprawiem, gdzie prawo ogranicza maksymalnie rolę bezprawia i bezwzględnie ściga bezprawie i wtedy równowaga względna pomiędzy prawem i bezprawiem jest  STABILNA, bo oparta o pozytywne wartości kulturalnego współżycia społecznego i, są i były zawsze państwa, gdzie funkcja realizowania dobra wspólnego świadomie lub nieświadomie nie jest realizowana bo panującą stroną układu przeciwieństw jest  BEZPRAWIE oparte o negatywne wartości takie jak wybujała agresja, gwałt, BEZŁAD, barbarzyństwo, oszustwo, kłamstwo, kult siły, rasizm biologiczny i jeszcze groźniejszy rasizm intelektualny i gdzie wówczas prawo jest podporządkowane bezprawiu, lub prawo jest bezprawne, a równowaga względna pomiędzy prawem i bezprawiem  jest bardzo  NIESTABILNA.

 

            Jednym z głównych celów komunizmu było zawsze zwalczanie, czyli destabilizowanie PAŃSTWA - zniszczenie państwa jako rzekomego źródła i aparatu ucisku - ideologie anarchistyczne i komunistyczne były i są bardzo pokrewne tak w stosowanych metodach, jak i w dalekosiężnych planach. Dzisiaj terminologia i  MASKI znacznie się zmieniły i dostosowały do obecnych potrzeb, są o wiele bardziej wyrafinowane i skomplikowane, ale „wszystkie drogi do tego samego Rzymu prowadzą”, a  DROGA  MAFII  i  BEZPRAWIA  to napewno droga komunistyczna, lub anarchistyczna. A taką właśnie drogę wytycza nadal nasza KONSTYTUCJA.   

            

         Polska jest  PAŃSTWEM BEZPRAWIA, chociaż wszyscy dygnitarze państwowi i politycy zapewniają o Polsce jako o państwie prawnym. Taki stan rzeczy SILNIE ugruntowany został UCHWALENIEM przez ZGROMADZENIE NARODOWE  i zatwierdzeniem przez referendum konstytucyjne obowiązującej  KONSTYTUCJI  eklektycznej w swej treści, sprzecznej z funkcją państwa zapewnienia równości wobec prawa obywatelom i władzom, czyli Konstytucji pod wieloma względami niekonsekwentnej i bezprawnej, sprzecznej z postulowaną DEMOKRACJĄ i również ze zdrowym rozsądkiem.

 

         KONSTYTUCJA ta jest wspólnym dziełem opcji starej władzy komunistycznej i nowej elity  tzw. „liberalnej”, czyli ludzi bezpośrednio wywodzących się z  OKRĄGŁEGO  STOŁU. Ta Konstytucja jest formalnym dowodem dalszego panowania komunizmu, czyli kryminalnej mafii, w Polsce, teraz pod maską demokracji i państwa prawa.

 

         Konstytucja ustanawia „państwo prawne” (Art. 2.) i że „Każdy ma obowiązek przestrzegania prawa Rzeczypospolitej Polskiej” (Art. 83), i że,  „Wszyscy są wobec prawa równi...” (Art. 32.) i że „Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i sądowniczej” (Art. 10.),  jednocześnie ustanawia że, „Prezydent Rzeczypospolitej wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach” (Art. 126. p. 3.), oraz że, „Sejm sprawuje kontrolę nad działalnością Rady Ministrów w zakresie określonym przepisami Konstytucji i ustaw.” (Art. 95.p.2.), oraz, że, „W zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach Rada Ministrów ....zapewnia wykonanie ustaw ....” itd. wykonuje swoje obowiązki, (Art. 146.p.4.), 

 

ale  JEDNOCZEŚNIE  Konstytucja ustanawia, że:

 

Art. 173. „Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz.”  i Art. 174. „Sądy i Trybunały wydają wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej”, oraz Art. 176. „Ustrój i właściwość sądów oraz postępowanie przed sądami określają ustawy.”, oraz Art. 177. „Sądy powszechne sprawują wymiar sprawiedliwości  .......”  --- i nigdzie tu ani w innych artykułach dotyczących władzy sądowniczej nie ma podporządkowania sądów i Trybunałów Konstytucji i ustawom,  

 

czyli

KONSTYTUCJA  ustanawia  NIEPODLEGŁOŚĆ  WŁADZY SĄDOWNICZEJ WOBEC  KONSTYTUCJI  I  USTAW (czyli prawa), ustanawia RZEKOMĄ odrębność i RZEKOMĄ niezależność sądownictwa, bo NIE TYLKO i nie tyle „od  innych władz”, ale od KONSTYTUCJI  i  PRAWA.  Nigdzie tu nie jest ustanowiona podległość władzy sądowniczej wobec Konstytucji i wobec prawa. „Ustrój i właściwość sądów oraz postępowanie przed sądami określają ustawy”, tak mówi Art. 176.,  ale sądy i POSTĘPOWANIE  SĄDÓW  nie jest podporządkowane ani Konstytucji, ani ustawom.

 

         A więc KONSTYTUCJA ustanawia bezprawne prawo władzy sądowniczej do DOWOLNOŚCI  i  BEZPRAWIA.

 

         Władza ustawodawcza i wykonawcza podlega Konstytucji i ustawom, natomiast władza sądownicza jest „niezależna” nie tylko od władzy wykonawczej i ustawodawczej, ale również od  KONSTYTUCJI  i od obowiązującego prawa, a więc  WŁADZA  SĄDOWNICZA  JEST  PONAD  KONSTYTUCJĄ  I  PONAD  PRAWAMI. 

 

         Art. 2., Art.10., Art. 83., i Art. 32., Konstytucji są zaprzeczone artykułami 173., 174., 176., i 177. - a więc Konstytucja nie zapewnia „państwa prawnego”,  nie zapewnia równowagi i odrębności władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, nie zapewnia, że każdy musi przestrzegać prawa, bo sądy nie muszą, Konstytucja nie zapewnia równości WOBEC PRAWA wszystkim obywatelom, ani nawet INSTYTUCJOM  i władzom.  

 

         USTAWY  o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym potwierdzają ten stan rzeczy - nie zobowiązują sądów do praworządności, nie podporządkowują sądów ani Konstytucji, ani ustawom., a więc nie podporządkowują naszej władzy sądowniczej również TRAKTATOM MIĘDZYNARODOWYM. Nie będę Państwu przepisywał tekstów z ww. ustaw, ale proszę sobie przeczytać, proszę sprawdzić, ustawy te ani słowem nie zobowiązują sądów do poszanowania Konstytucji i prawa. Zresztą proszę Państwa, podaję pierwsze trzy artykuły ustawy o ustroju sądów powszechnych:

     Art. 1. § 1. Sądy powszechne sprawują wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej.

     § 2. Sądami powszechnymi są sądy apelacyjne, sądy wojewódzkie i sądy rejonowe.

     Art. 2. § 1. Sądy powszechne rozstrzygają sprawy z zakresu prawa karnego, cywilnego, rodzinnego i opiekuńczego oraz prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, z wyjątkiem spraw przekazanych ustawami innym sądom.

     § 2. Sądy powszechne rozstrzygają także sprawy nie wymienione w § 1, jeżeli zostały przekazane do ich właściwości odrębnymi ustawami.

     Art. 3. § 1. Sprawy należące do sądów powszechnych rozpoznają sądy rejonowe, z wyjątkiem spraw przekazanych ustawami do właściwości sądów wojewódzkich.

     § 2. Sądy wojewódzkie rozpoznają ponadto środki odwoławcze od orzeczeń sądów rejonowych; środki odwoławcze od orzeczeń sądów wojewódzkich, wydanych w pierwszej instancji, rozpoznają sądy apelacyjne.

Proszę, czy jest tu gdzieś powiedziane, że sądy i ich postępowanie MA BYĆ zgodne z przepisami KONSTYTUCJI i z praworządnością ?  NIE  ! Art. 1. § 1. mówi: „Sądy powszechne sprawują wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej.” - DLACZEGO  nie dodaje np. takiej sekwencji: .............. „w zakresie i zgodnie z Konstytucją i ustawami.” ???

A oto pierwsze 3 artykuły ustawy o Sądzie Najwyższym: 

     Art. 1. 1. Sąd Najwyższy jest naczelnym organem sądowym w Rzeczypospolitej Polskiej.

     2. Sąd Najwyższy sprawuje wymiar sprawiedliwości.

     Art. 2. 1. Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością wszystkich innych sądów w zakresie orzekania.

     2. Sąd Najwyższy rozpoznaje sprawy w zakresie przekazanym szczególnymi przepisami.

     3. Sąd Najwyższy zapewnia prawidłowość oraz jednolitość wykładni  prawa i praktyki sądowej w dziedzinach poddanych jego właściwości.

     4. Sąd Najwyższy może opiniować projekty nadesłanych ustaw.

     Art. 3. Sąd Najwyższy ma siedzibę w Warszawie.

I znów tutaj jest to samo: „Sąd Najwyższy sprawuje wymiar sprawiedliwości”  --- ale nie jest dodane, że zgodnie z Konstytucją i zgodnie z obowiązującym prawem. Czyli przez ZANIECHANIE  nadane jest sądownictwu PRAWO DO DOWOLNOŚCI  i  do BEZPRAWIA. Sądy nie muszą stosować się do prawa - mogą orzekać jak chcą - i tak jest od czasów wojny i naród zawsze upominał się  O  PRAWORZĄDNOŚĆ - ale jak widać do dzisiaj bez skutku.  Dodatkowo w art. 80. ustawa o ustroju sądów powszechnych zwalnia sędziów z jakiejkolwiek odpowiedzialności karnej za jakiekolwiek łamanie prawa i ustanawia ich odpowiedzialność dyscyplinarną: „Za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawnych i uchybienie godności urzędu, sędzia odpowiada dyscyplinarnie”. Sędzia może skazać niewinnego człowieka mając czarno na białym dowody jego niewinności i można mu soli nasypać, bo odpowiada ewentualnie tylko dyscyplinarnie, tak samo jak za spóźnienia do pracy, i to po niesłychanie skomplikowanej procedurze całkowicie zależnej od niego i od jego prezesa, czyli jego wspólnika !  Poza tym fakt, że sędziowie są podlegli ustawom nic nie zmienia faktu, że sądy nie są podległe ustawom, bo to nie sędziowie wydają wyroki i inne orzeczenia sądowe, lecz instytucje,  SĄDY. „Sąd” i „sędzia” to dwa różne podmioty prawa, wbrew temu co piszą niektórzy „naukowcy”, najlepszym dowodem na to są dwie różne nazwy. Sądy są odpowiedzialne za wykonywanie sprawiedliwości, a nie sędziowie i wobec tego przede wszystkim sądy powinny być ustawowo zobowiązane do podległości ustawom.

         KONSTYTUCJA  i  USTAWY  ww. ustanawiają w ten zakamuflowany, ukryty sposób,  PAŃSTWO  BEZPRAWIA, rządy zorganizowanego bezprawia, czyli  MAFII, która legalnie działa zgodnie z bezprawnym prawem do bezprawia.

 

         Taka Konstytucja NIE uznaje obywateli za wolnych i równych, ani nawet za powodujących się racjonalnym, czy rozumnym wyborem, skoro STATUT  fundamentu państwa jakim jest władza sądownicza jest ponad Konstytucją i ponad prawami, a jest ponad, gdyż nie jest poddany przepisom Konstytucji i ustaw, tak jak inne człony państwa.

 

         Jest  to  KONSTYTUCJA  i  PRAWO  WŁADZY  TOTALITARNEJ, tylko zamiast  WYROKAMI  ŚMIERCI  opcja panująca operuje prawem cywilnym, ujarzmia naród  L I C H W Ą,  KORUPCJĄ i  OSZUSTWEM  rzekomego dialogu, tolerancji, liberalizmu i  rzekomego wolnego rynku.

        

         W takim państwie  ŻADEN  obywatel nie może być bezpieczny i nie jest to państwo obywatelskie, gdyż w „Pałacu  Sprawiedliwości  nie obowiązuje jasno określone PISANE PRAWO,  lecz prawo do bezprawia przykrywane MASKĄ „nauki”,  „zasad”, „skomplikowania materii”, a nawet „sumienia”, czyli panuje ...... leninowska kategoria „rewolucyjnej świadomości prawnej” . Opcja  OKRĄGŁEGO  STOŁU  ustanowiła Polsce to samo komunistyczne prawo „socjalistycznej praworządności” (podporządkowanie prawa partii-mafii)  TYLKO  POD  MASKĄ  nową i ładniejszą. Istotą komunizmu było panowanie „proletariuszy”  o rewolucyjnej świadomości, że „naszą etyką jest nasz interes”, na dodatek bardzo prymitywnie pojęty, że siła i panowanie jest naszym celem i prawem, że dewiza Ludwika XIV i Lenina „państwo to ja” to nasza proletariacka dewiza, czyli istotą komunizmu była zbrodnia, przestępstwo i mafia. Z tego. wg. mnie wynika vice versa, że BEZPRAWIE  i MAFIA  jest komunizmem, czyli  że  IMPERIUM  ZŁA  wcale nie jest w Polsce „załamane”, żyje i rozwija się jak najlepiej, a nawet ma zamiar „koniem trojańskim”  wedrzeć się do twierdzy wroga (NATO  i  UE) i tam szerzyć swoją „zarazę”.

 

         KOMUNIŚCI, agenci bezprawia i ich „sparing partnerzy”, zbrodniarze i kryminaliści nie oddali wcale władzy praworządnym obywatelom o szanującej prawo świadomości - władza w Polsce jest nadal w rękach mafii (działającej w porozumieniu bez słów).  

 

         Okrągły Stół nie był żadnym historycznym i przełomowym wydarzeniem, był  DEMONSTRACJĄ  sprawnego realizowania  PLANU „nowej drogi do komunizmu” (do niszczenia państwa) poprzez tzw. „permanentną rewolucję kontrolowaną”. Okrągły Stół miałby znaczenie historyczne, gdyby  INTELEKTUALNY  RASIZM  komunistów, ich poczucie wyższości ich idei ZŁA (kult siły, „materialistyczna”, „naukowa”, „dialektyczna” wizja rzeczywistości stawiająca człowieka na piedestale bożka) uległ załamaniu i przemienił się w pokorne i uczciwe realizowanie rozsądnego celu permanentnego WZMACNIANIA panowania prawa, czyli wzmacnianie państwa. To się nie stało i nie było wcale celem. Ujawniony w tych dniach film gen. Kiszczaka ujawniający tzw. „fraternizację” stron Okrągłego Stołu nie potwierdza częstych podejrzeń o ZDRADĘ interesów narodowych. Nie było zdrady bo nie było stron i interesy narodowe nie były celem. Okrągły Stół był mały kroczkiem realizowania RZEKOMEJ  KAPITULACJI  imperium zła, a że rzekomej, a nie rzeczywistej, widać właśnie w sile panującej w Polsce (i na świecie) mafii i kryzysie państwa.

 

         Moim zdaniem, plan POZORNEJ kapitulacji powstał na Kremlu już wkrótce po śmierci Stalina jako alternatywa samobójczej wojny atomowej i w oparciu o tezy tzw. „młodego Marksa” tzn. zgodnie z myślą o naturalnej fazie kapitalizmu na drodze do komunizmu. Generał Moczar w roku 1957 ogłosił go w Polsce pod nazwą „planu Gehlena”. Plan przewidywał rozbicie Układu Warszawskiego od wewnątrz poprzez Polskę i związki zawodowe i został dokładnie zrealizowany, ale przecież nie na skutek od 7 lat już przygotowywanego i przez wielkiego brata przyzwolonego „okrągłego stołu”, lecz dzięki pierestrojce, rozwiązaniu Układu Warszawskiego i państwa sowieckiego, upadku muru berlińskiego, wycofaniu wojsk sowieckich - czyli dzięki woli politycznej Kremla. Bardzo wątpię aby „plan Gehelena” był faktycznie autorstwa ówczesnego szefa BND generała Gehlena, KGB i Moczar poprostu swój perfidny plan nazwali imieniem swego ówczesnego największego wroga. Również wobec jego sprawnej realizacji muszę podejrzewać pozorność tej kapitulacji. Moim zdaniem była to kapitulacja państwa sowieckiego, ale nie ideologii marksistowskiej. Moim zdaniem prawdziwy plan ideologów Kremla wobec jedynej alternatywy samobójczej wojny przewidywał poddanie się wrogowi, ale poto by przeniknąć do jego twierdz i od wewnątrz zarazą bezprawia i powszechnej degeneracji zniszczyć struktury demokracji, praworządności i tzw. kapitalizmu. 

 

         Prawo do bezprawia władzy sądowniczej w Polsce zatwierdzone konstytucyjnie poprzez rzekomą niezależność i potwierdzone ustawami o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym to bardzo ordynarny przejaw intelektualnego rasizmu opcji destrukcji państwa. Niepodległość władzy sądowniczej od Konstytucji i od praworządności, oraz zapewnienie każdemu poszczególnemu podmiotowi tej władzy  NIEODPOWIEDZIALNOŚCI nie jest żadnym potwierdzeniem NIEZALEŻNOŚCI  i  odrębności tej władzy, lecz odwrotnie, jest podporządkowaniem układom nieformalnym, czyli mafii i mafiom w mafiach. Natura nie znosi próżni - jeśli władza sądownicza nie jest podporządkowana prawu, to jest podporządkowana bezprawiu. NEUTRALNOŚĆ, środek, jest nieosiągalny gdyż „ruch” zmusza do przekraczania środka. Widoczne ciągoty środowisk prawniczych do eksponowania rzekomego  NIEZALEŻNEGO,  NEUTRALNEGO  stanowiska to oczywisty kamuflaż poczucia wyższości, czyli rasizmu intelektualnego. Wartości, na które powołuje się ta opcja można realizować również w ramach prawa i przeciwstawianie ich praworządności jest nie do zaakceptowania. Powoływanie się na neutralność, amoralność, apolityczność i temu podobne wartości  ŚRODKA mające uzasadniać rzekomą niezależność i potrzebę takiej niezależności, są tylko samooszustwem, albo wybiegiem mającym usprawiedliwić odstępstwa od WIARY. Jeszcze bardzo niedawno ci sami ludzie co za wszelką cenę chcą dzisiaj udowadniać swoją „neutralność” i „niezależność”, wczoraj wierzyli święcie, że prawo, nauka i nawet arytmetyka jest „klasowa”.

 

         Wczoraj wierzyli święcie i udowadniali to „naukowo” i moim zdaniem słusznie, że wszystko jest interesowne, że nie ma nic „apolitycznego”, „amoralnego”, „neutralnego”, dzisiaj, po klęsce starego systemu wartości, chcieliby się ukrywać „poza  DOBREM  i  ZŁEM”, w rzekomej „niezależności” i neutralności światopoglądowej. „Oni” poprostu nie chcą się przyznać do klęski moralnej i materialnej - wyznawali i realizowali system wartości Macciawellego „cel uświęca środki”, wyznawali system zezwalający na stosowanie skrótów poprzez piekło do raju, a nawet preferowanie ZŁA, teraz usiłują się zamaskować na pozycjach rzekomej „niezależności” i tzw. „niezawisłości”.

 

         Ale już 250 lat temu  Montesqiusz napisał na stronie 136 i 137 swego dzieła „O duchu praw”:  „wiekuiste doświadczenie uczy, iż wszelki człowiek, który posiada władzę, skłonny jest jej nadużyć .... nawet sama cnota potrzebuje granic” .... „przedmiotem praw w Polsce jest niezawisłość każdego obywatela, i co z tego wynika, ucisk wszystkich.”  i do dzisiaj to ostrzeżenie jest u nas aktualne, bo nie przestrzegane. Nasi, podobno znakomici  profesorowie konstytucjonaliści oraz Sejm, Senat, sfery rządzące i opozycyjne ustanawiają Konstytucję, w której jeden  z podstawowych filarów państwa - władza sądownicza jest wywyższona i postawiona ponad Konstytucję i ponad władzę ustawodawczą i wykonawczą. Na dodatek nikt nie zwraca uwagi na to, a wszystkie autorytety wmawiają narodowi, że taki stan rzeczy jest naturalny, i w innych światłych kulturalnych krajach powszechnie stosowany. Wbrew prawdzie, bo przecież zasady Montesqiusza są o ile wiem powszechnie przyjęte przez nowoczesne prawodawstwa.

         Prawo jako takie jest zawsze jakimś ograniczeniem, a więc sądy nie podporządkowane prawu, nie ograniczone prawem,  NIE    SĄDAMI. Tak samo prawo - prawo nie jest prawem, jeśli nie jest ograniczeniem i jeśli jest wykonywane przez nieograniczoną władzę. Ustawa, która stwierdza, że „sądy rozstrzygają kwestie prawne” i nie ogranicza tych sądów, że „zgodnie z obowiązującą Konstytucją i ustawami”, czyli daje tym sądom „wolną rękę” - taka ustawa nie jest żadną ustawą - to prawo nie jest prawem. Tak prawo jak i sądy w takiej sytuacji nie mogą być sobą i muszą być czymś innym ! Czym ? Oczywiście są POZORNYM  prawem i POZORNYMI sądami ! Zastanówcie się czym byłaby  WŁADZA  WYKONAWCZA, ministrowie, urzędnicy itp. gdyby nie była ograniczona prawem i nie MUSIAŁA pracować zgodnie z wymogami prawa ? Co by to było ? Coś strasznego ! KATASTROFA !  I właśnie takie coś strasznego istnieje w naszym sądownictwie - od 55 lat ! I nikt na to nie zwraca uwagi.

            Ja się pytam niniejszym dlaczego tolerują ten stan rzeczy tysiące naszych naukowców, co robią Instytuty Prawa na wszystkich uczelniach, dlaczego nie ma na ten temat żadnych dyskusji, a jeśli są, dlaczego nie są ujawniane ?? Ja jestem niewykształconym, ale mocno doświadczonym obywatelem, jestem ofiarą wielu „uchybień proceduralnych” i przez wiele lat, aż do niedawna, nie mogłem się nadziwić, jacy to zbrodniarze są ci nasi sędziowie ? Aż raptem odkryłem, że to wcale nie są przestępcy, bo oni mają prawo do bezprawia ! To są tylko tzw. „pożyteczni idioci” ! Stefan Michnik, brat Adama, rewizjonisty (rewizjonizm, to opcja twierdząca, że „idea” jest dobra, tylko wykonanie złe) był sędzią wojskowym w czasach stalinowskich i podobno przyznał się obecnie, że był pożytecznym idiotą wykonującym polecenia „góry”. I dzisiaj jest to samo, bo obowiązuje to samo prawo do bezprawia - tylko ta „góra” dzisiaj jest poprostu bardziej zakonspirowana, a pożyteczni idioci nie są już dzisiaj idiotami, są wykształconymi zbrodniarzami świadomie oszukującymi naród. Również „naukowcy”, wielcy profesorowie prawa,  AUTORYTETY, to przecież oszuści stwierdzający, że nasze państwo jest „państwem prawnym”, gdy sądy są ponad prawem i ponad Konstytucją. Na Uniwersytecie Warszawskim właśnie odbywa się konferencja „naukowa” pt. „Przestępstwa sędziów jako element zbrodni komunistycznych w latach 1944-56 ”- czy jednak jest to konferencja „naukowa” czy „polityczna” i propagandowa, skoro nie wyjaśnia tak zasadniczych pytań, j.np.: „Jeśli to bezprawie było „ustawowe” no to go wogóle nie było i nie było żadnych zbrodni i przestępstw w rozumieniu prawa stanowionego - chociaż były w rozumieniu prawa naturalnego ! Jeśli ówczesna władza sądownicza miała wtedy prawo do bezprawia, no to cała afera jest bez sensu, bo to byli i są niewinni ludzie ! Mieli prawo do zabijania i zabijali ! Dlaczego na tej sesji naukowej nic o tym się nie mówi wprost, a tylko tak jak mecenas Jaworski zadaje się pytania o odpowiedzialność nieokreślonych autorytetów ? No i najważniejsze pytanie DLACZEGO TEGO SIĘ NIE WYJAŚNIA ? Czy może dlatego, że stalinizm wogóle się nie skończył i DZISIAJ  tak w KONSTYTUCJI  jak i  w PRAWIE  nasze  państwo JEST  NADAL  STALINOWSKIE ?  A wtedy znów powstaje pytanie: a może cały świat jest tak urządzony, że jest stalinowski ?

         Ogół społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje. Nawet ludzie wykształceni nie rozumieją, o co chodzi, wszyscy myślą, że nieważna jest Konstytucja, że nieważne jest prawo, rozporządzenia, bo i tak ręka rękę myje, i życie idzie swoim torem. W referendum konstytucyjnym wzięło udział 40% uprawnionych, a dyskusja na temat Konstytucji była tylko propagandowa, a nie merytoryczna. Nawet opozycja nie zwróciła żadnej uwagi na te fakty, które ja tutaj przytaczam, tzn. na zasadnicze sprzeczności ustrojowe ustanowione w Konstytucji. Prezydent Kwaśniewski rozesłał obywatelom miliony egzemplarzy Konstytucji. Śmiem twierdzić, że miliony je po trochu przeczytało , ale bardzo niewiele ludzi ją zrozumiało. Ja czytałem ją wielokrotnie zanim coś niecoś doszło do mej świadomości, zanim zrozumiałem, że jest to Konstytucja Państwa Bezprawia, a więc ustanawiająca totalitarny system władzy. Prawdopodobnie TYLKO OFIARY TEGO PRAWA ROZUMIEJĄ, że jest to błędne lub oszukańcze prawo, ale też po większej części nie zdają sobie sprawy dlaczego ? A jeśli na temat konkretnych konstytucyjnych ustaleń nie było prawie żadnej publicznej, merytorycznej dyskusji, to na temat poszczególnych ustaw wogóle nie ma żadnej mowy.

         Władza ustawodawcza uchwala, WSZYSTKO TO  co układy nieformalne sobie życzą. Niby obowiązuje regulamin Sejmu i Senatu, ale nie posiada on żadnych sankcji i tak jak we władzy sądowniczej i wykonawczej, tak i we władzy ustawodawczej co rusz słyszy się o takich czy innych szwindlach, np. podwójnych podpisach, podwójnych głosowaniach, podwójnych odwołaniach lub blokowaniach w uchwalanych poszczególnych artykułach ustaw. Ci obywatele którzy dysponują jeszcze resztkami sił witalnych i aktywnością, i korzystając np. z art.63 Konstytucji piszą jakieś wnioski, petycje, skargi, z reguły nie mają najmniejszego wpływu na działania władzy, bo albo nie otrzymują żadnych odpowiedzi, albo otrzymują jakiś tekst można powiedzieć w innym języku pisany i zakończony zrozumiałą już sekwencją: „Jeśli Pan/Pani jest niezadowolona, to jest to Pani sprawa. Na dalsze listy w tej sprawie odpowiadać nie będziemy”. Niby żyjemy w demokratycznym, wolnym i kulturalnym społeczeństwie kultywującym idee tolerancji, DIALOGU i POROZUMIENIA, ale gdy obywatel podnosi jakąś ISTOTNĄ KWESTIĘ ani na dialog, ani porozumienie, nawet na ODPOWIEDŹ od jakiejkolwiek władzy, instytucji, czy nawet osoby publicznej liczyć nie może.   

         Władza sądownicza nie jest niezależna, jeśli jest ponad prawem, jeśli ma prawo sądzić obowiązujące prawo. Będąc ponad prawem ma prawo osądzać prawo. Jest to zaprzeczenie odrębności władzy, każde powoływanie się władzy sądowniczej na inne wartości niż prawo, każde orzeczenie wydane w myśl innych niż prawo zasad, każde „uchybienie proceduralne jest aktem skierowanym przeciwko podstawowym wartościom ustrojowym państwa, a mianowicie przeciw równości szans, wolności i demokracji obywateli.

         Zorganizowane bezprawie w aparacie wymiaru sprawiedliwości jest w zażyłych stosunkach z mafią różnych „służb specjalnych” i również, poprzez instytucję „obrony” ze zwykłymi kryminalnymi organizacjami. Tzw. „służby specjalne” korzystają z parasola „tajemnicy państwowej” obejmującej również przestępstwa i zbrodnie dokonywane w imię „wyższego celu”, rzekomego interesu państwowego i przy okazji załatwiają sobie wszelkie „prywatne” interesy.

         Jedyną Ideologią trzeciej władzy powinna być SŁUŻBA praworządności, ale nie na skutek dobrej woli, lecz obwarowana karami dostosowanymi do wielkości wyrządzonej szkody, za jej nie przestrzeganie.

         „Nikt nie jest sprawiedliwy z dobrej woli, tylko z musu, bo sprawiedliwość to nie jest dobro dla jednostki, bo każdy, gdzie tylko myśli, że będzie mógł krzywdy wyrządzać bezkarnie, tam je wyrządza.” - pisał już 2400 lat temu Platon w „Państwie” (str. 52).

         SPRAWIEDLIWOŚĆ  JEST  OSTOJĄ  RZECZYPOSPOLITEJ  jest wykute w kamieniu wielkimi literami na frontonie gmachu warszawskich sądów - ale niestety była to myśl przedwojennych polskich prawników, przekreślona przez prawników powojennych. SPRAWIEDLIWOŚĆ to oczywiście to samo co  WOLNOŚĆ -  RÓWNOŚĆ  -  BRATERSTWO,  bo bez sprawiedliwości nie ma nigdy żadnej  WOLNOŚCI, bez sprawiedliwości nie ma żadnej  RÓWNOŚCI ani  BRATERSTWA. I najważniejsza  MIŁOŚĆ, obejmująca wszystkie te wartości, czy może istnieć  MIŁOŚĆ  bez  SPRAWIEDLIWOŚCI ? A jak sięgniemy myślą jeszcze głębiej to musimy stwierdzić, że SPRAWIEDLIWOŚĆ  jest motorem życia, JEST  ZASADĄ  METAFIZYCZNĄ, wywodzi się z pojęcia „gatunku” jeszcze starożytnych (np. Arystotelesa) i innych wielkich filozofów i naukowców, jest naczelnym prawem natury, SELEKCJI i EWOLUCJI  Darwina - tylko dzięki i na skutek sprawiedliwości trwa proces stawania się świata,  - dzięki sile sprawiedliwości rozwija się  DOBRO, przeszłość tworzy przyszłość. Sprawiedliwość zawsze zwycięża, bo to co lepsze zwycięża i tylko dlatego istnieje i pięknieje świat i człowiek i społeczeństwo. TEMIDA  ma zamknięte oczy nie dlatego, że jest ślepa, ale odwrotnie, bo nie potrzebuje oczu by być sprawiedliwa. To nie jest prawda i nie jest logiczne, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie i osiągamy ją dopiero po śmierci - gdyby nie było sprawiedliwości nie byłoby i niesprawiedliwości i nie byłoby życia. Dlatego, że sprawiedliwość  JEST  i zawsze zwycięża swoje przeciwieństwo,  trwa  CZAS  i  HISTORIA, a świat jest piękny. W każdym człowieku, również moim zdaniem,  w człowieku czyniącym  ZŁO,  również w człowieku nieszczęśliwym tkwi głęboka tęsknota do sprawiedliwości, do DOBRA i  PIĘKNA. Zło musi istnieć, bo rzeczywistość nie jest jakimś „rajem” , ale każdy  BYT  narzuca powinności bycia lepszym, przetrwania, trwania, bycia. Każdy byt musi być sprawiedliwy, albo jest eliminowany. Sprawiedliwość jest prawem naturalnym.  

            Od zarania wieków sprawiedliwość realizowała się tak w naturze jak i wśród ludzi poprzez  PRAWA, a im bardziej rozwijało się społeczeństwo, tym większe znaczenie dla sprawiedliwości mają  PRAWA  SPISANE ! Jeśli nawet tu czy tam, np. gdzieś w KOSOWIE, Chinach, Polsce, Anglii, czy w Italii, obowiązuje jakieś prawo niesprawiedliwe, to tylko czasowo, prędzej czy później zostaje przezwyciężone. PRAWO  jest drogą sprawiedliwości ludzkiej, jest  OGRANICZENIEM, władza sądownicza musi być ograniczona jeśli ma realizować i wykonywać PRAWO - WŁADZA  nieograniczona,  NIEZALEŻNA, przestaje być władzą sądowniczą i staje się  WYPACZANIEM  procesu sprawiedliwości  i  HUMANIZMU. Niezależność to przecież abstrakcja, to zagłada struktur prawa, niezależność to przecież leninowska „rewolucyjna świadomość prawna”, niezależność to „państwo to ja” Ludwika XIV, to dewiza każdego przestępcy i mafioso. Miloszevic też chce być niezależny by mordować ALBAŃCZYKÓW i zmusił nas swoją niezależnością do wojny. Prawo władzy sądowniczej do niezależności od innych władz jest oczywiste i jest zapisane wielokrotnie prawem, ale ta władza chce i ma jak dotąd niezależność od Konstytucji i od ustaw. Aż dziw, aż nie do wiary, że zgromadzenie polskich sędziów  IUSTITA  kilka dni temu uchwaliło rezolucję o woli i potrzebie utrzymania i utrwalenia NIEZALEŻNOŚCI  od .......czego ? Od  PRAWA oczywiście,  czyli od sprawiedliwości, chociaż nikt z jej propagatorów do tego nie chce się przyznać. Wszelka inna „niezałeżność” sędziów jest przecież gwarantowana prawem, jest „prawem”, gdyby więc sędziowie mówili i szukali „niezależności” w ramach prawa, nie mówiliby o „niezależności”, lecz o  BEZWGLĘDNYM  STOSOWANIU  PRAWA, a oni mówią ciągle o „niezależności” jako takiej, czyli niezależności od prawa. Taka „niezależność”, czyli PRAWO DO BEZPRAWIA władzy sądowniczej panuje w Polsce ustanowiona Konstytucyjnie i ustawowo. Miliony obywateli są poszkodowani, na protesty i pytania dotyczące tej sprawy skierowane do Prezydenta, Sejmu, Trybunału Konstytucyjnego, eksponowanych polityków, profesorów prawa konstytucjonalistów, nikt poprostu nie odpowiada, panuje zmowa milczenia, a właściwie jest odpowiedź negatywna w  postaci w.w. uchwały  IUSTITY.

            Jeśli niezależność sądów staje ponad normami prawa, PRAWO przestaje istnieć i nie tylko dla sądów, ale dla każdego indywidualnego obywatela. Prawo musi obowiązywać wszystkich, albo nie obowiązuje nikogo.

         Tymczasem dodatkowo nasza władza wymiaru sprawiedliwości jest NADAL  po Okrągłym Stole na skutek DUCHA tzw. „grubej kreski” całkowicie bezkarna, a więc  NIEODPOWIEDZIALNA  za swoje czyny. Sądy są „niezależne” i przed nikim nieodpowiedzialne. Za wszelkie łamanie prawa w ramach wykonywanych obowiązków służbowych sędziowie odpowiadają tylko dyscyplinarnie, a skomplikowany i zależny całkowicie od ewentualnych winnych osób system odpowiedzialności dyscyplinarnej, oraz brak  sankcji karnych,  czyli bezkarność tych osób powoduje, że tak obywatel jak i każdy interes państwa jest zdany „na łaskę i nie łaskę” tych osób, na ich „dobrą wolę”, „widzi mi się”, na ich „rewolucyjną świadomość prawną”, na ich „zasady”, czy „sumienie” uzależnione od „skomplikowania materii  co w dalszej konsekwencji jest przyczyną negatywnych zmian nauki ETYKI, percepcji INTERESU, rozumienia MORALNOŚCI i w końcu  ZAPAŚCI  FUNKCJI  wymiaru sprawiedliwości. Nie tylko specjaliści, psychologowie pracy, ale każdy prosty człowiek zdaje sobie sprawę jak katastrofalne skutki musi wywoływać dla funkcji ŚWIADOMOŚĆ niekaralności osób ją wykonujących. Na tle popełnianych zbrodni przez dzieci pisało się dużo o wpływie świadomości niekaralności dzieci na ich czyny, nigdy i nic nie napisano o tym samym problemie dotyczącym dorosłych przyznających sobie atrybuty bezkarności.   Bezkarna klasa wykonująca wymiar sprawiedliwości  WYKONUJE  WŁADZĘ  i  DĄŻY  do  WŁADZY, a nie do  PRAWDY  i  SPRAWIEDLIWOŚCI  i  nawet nie do PRAWORZĄDNOŚCI. Ostateczną funkcją wymiaru sprawiedliwości powinno być dążenie do consensusu społecznego, dla  DOBRA  WSPÓLNEGO, poprzez skrupulatne wykonywanie prawa, ale w warunkach podstawowego mankamentu tego prawa, wywyższenia sądów ponad prawo i Konstytucję, oraz braku sankcji karnych wobec niedopełniania „niezawisłości” i „podległości ustawom” przez sędziów, bezkarni wykonawcy kultywują tezę „państwo to ja” i sprawują władzę nie dla dobra poszczególnego obywatela i poprzez takie działanie dla dobra większości obywateli, lecz dla swojego dobra, a właściwie zgodnego ze swoją  percepcją dobra osobistego podmiotu wykonującego daną funkcję i dla określonego, przymusowo zorganizowanego porządku, lub nieporządku funkcjonującego w INTERESIE  WŁADZY, nawet władzy  NIEFORMALNEJ.  Wymiar sprawiedliwości nie zagrożony sankcją nie liczy się z obywatelem i jest instrumentalnie wykorzystywany przez dysponentów  WŁADZY.  Nie może być żadnej DEMOKRACJI i nie może być poszanowania praw i wolności człowieka w warunkach BRAKU  ODPOWIEDZIALNOŚCI  za czyny w sferze jednej z podstawowych filarów państwowości jaką jest władza sądownicza. Władza ustawodawcza jest zagrożona sankcją polityczną, czyli weryfikacją elektoratu i innymi szczegółowymi procedurami i sankcjami karnymi, władza wykonawcza jest zagrożona sankcją polityczną i szczegółowymi procedurami i sankcjami postępowania karnego, np. Trybunałem Stanu i prawem karnym. A władza sądownicza jest u nas  BEZKARNA, nawet  najcięższe ZBRODNIE dokonywane pod maską, lub w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej  przez sędziów, prokuratorów i adwokatów, nie są w Polsce karalne, gdyż łamanie niezawisłości i obowiązku podległości tylko ustawom tych poszczególnych podmiotów nie jest czynem zabronionym pod groźbą kary więzienia, co jest wymagane zasadami odpowiedzialności karnej w art. 1. § 1. Kodeksu Karnego.

         Art. 30. Konstytucji mówiący, że „Przyrodzona i niezbywalna GODNOŚĆ człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nie naruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”,  JEST oczywiście ZAPRZECZONY faktem nadania przez w.w. ustawy szczegółowe PRZYRODZONEJ, nadzwyczajnej BEZKARNOŚCI określonej grupie obywateli. Moja  GODNOŚĆ  i moje wszelkie prawa, szczególnie ekonomiczne, zostały w praktyce nie tylko zakwestionowane, ale poprostu  ZNIWECZONE, poprzez nadanie grupie zawodowej prawników godności i praw „wyższych”  od moich, bo ustanowienie ich bezkarności. Moje przestępstwo będzie karane, a nawet  bardzo wielkie ZBRODNIE i dokonywane nawet w imię Państwa i Sprawiedliwości przez sędziów, prokuratorów i adwokatów, nie są kwalifikowane jako przestępcze - wbrew Art. 32 Konstytucji.           

         Moje wolności i prawa obywatelskie, społeczne, polityczne i każde inne, są zagrożone, są fikcją, wobec braku prawa przewidującego specjalną procedurę postawienia w stan oskarżenia osoby sprawującej urząd wymiaru sprawiedliwości w przypadku popełnienia przez nią przestępstwa łamania praworządności i również braku procedury zapewniającej ochronę tych osób przed oskarżeniami powodowanymi względami politycznymi. Procedura odpowiedzialności dyscyplinarnej za przestępstwa i zbrodnie sędziów jest POZORNYM  załatwieniem sprawy, tym bardziej że każdy sędzia działa tylko i wyłącznie w ramach sądów wywyższonych ponad ustawy i nawet ponad Konstytucję.  

         Wszystkie moje prawa, np. EKONOMICZNE, o wolności, równości i bezpieczeństwie gospodarczym i socjalnym, o ochronie życia oraz nietykalności i wolności osobistej, czy o ochronie prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia, o przyrodzonej godności, WYNIKAJĄCE Z KONSTYTUCJI   SĄ NIE TYLKO postawione pod wielkim znakiem zapytania, SĄ nie tylko ZAGROŻONE, ale właściwie ZAPRZECZONE poprzez  BEZKARNOŚĆ osób rozdzielających  SPRAWIEDLIWOŚĆ.  Ich  POCZUCIE  BEZKARNOŚCI degeneruje całą sferę praworządności.   

         Dlaczego prawo karne nie przewiduje możliwości łamania przez sędziów, prokuratorów i adwokatów swojej „niezawisłości” i swojej „podległości tylko Konstytucji i ustawom” ??? Czy kilkadziesiąt tysięcy prawników to wyłącznie gwarantowane IDEAŁY  ???? Przecież całkiem niedawno  WSZYSCY  CI  LUDZIE  WYZNAWALI  SWOJĄ  PODLEGŁOŚĆ  NIE USTAWOM,  lecz  WŁADZOM  NIEFORMALNYM, czyli  MAFII - PARTII, WŁADZY LUDOWEJ - „rewolucyjnej świadomości prawnej”, czyli  kategorii leninowskiej z jego listu do D.I.Kurskiego z dnia 20 lutego 1922 r . pt. „O zadaniach ludowego Komisariatu  Sprawiedliwości w Warunkach Nowej Ekonomicznej Polityki”. Ustanowione prawo nadaje bezkarność grupie tych osób właśnie w tym celu, aby była bezkarna, czyli wywyższona, panująca nad całą resztą społeczeństwa. Komu to służy ? Napewno nie wielkiej masie uczciwych prawników, napewno nie „parafialnym” adwokatom, czy sędziom. Przywilej bezkarności to gratka właśnie dla tych, którzy sprzeniewierzają się „niezawisłości”, myślę że przede wszystkim PREZESOM sądów i górnej warstwie prawników i POLITYKÓW, hierarchii bezpośrednio realizującej bezprawie.

         Zorganizowane bezprawie w Polsce, czyli „układy nieformalne” wulgarnie nazywane „mafią” działającą w porozumieniu bez słów, jest niesłychanie wielką i szkodliwą strukturą hierarchiczną składającą się z milionów szczebli i mafii w mafiach, a jej szefowie niewątpliwie kryją się wśród generałów, profesorów prawa i sędziów SN. W każdym człowieku tak jak DOBRO  i  ZŁO, tak też istnieją tendencje do poszanowania i nieposzanowania PRAWA.  Śmiesznie więc i podejrzanie wyglądały twierdzenia, że w Polsce mafii nie ma, bo .... „nie ma grupy osób kryjących przestępców”, jak to kiedyś sformułował minister spraw wewnętrznych. Oczywiście, że jest taka grupa i nie tylko wśród polityków, ale najwięcej chyba właśnie w organach wymiaru sprawiedliwości i nie tylko jest grupa osób, ale jest  PRAWO KRYJĄCE PRZESTĘPCÓW.

         Sędziowie i sądy nie mogą mieć PRAWA do SĄDZENIA PRAWA, bo zatracają wtedy ODRĘBNOŚĆ władzy sądowej, zatracają swoją „NIEZAWISŁOŚĆ”, niezależność i bezstronność od BEZPRAWIA, od aktów i decyzji sprzecznych z ich państwową funkcją. Niezawisłość, niezależność, bezstronność musi być podporządkowana zgodnej z prawem FUNKCJI ! Każde orzeczenie sądowe dyspozycyjne nie wobec prawa, lecz wobec innych wartości np. „nauki”, „sumienia”, „zasad”, „skomplikowania materii” itp., a nawet wobec niezawisłości, niezależności i bezstronności oderwanych od funkcji państwowych, czyli każdy akt sądów wg. wartości dopuszczający dowolność - SZCZEGÓLNIE W OBSZARZE PRAWA  CYWILNEGO, czyli każde sądzenie „prawa” przez sądy i sędziego JEST INGERENCJĄ władzy sądowej w dziedzinę władzy ustawodawczej i wykonawczej, jest łamaniem odrębności tych władz. Niezawisłość, niezależność, bezstronność sądów i sędziów nie może być niezawisłością  OD  PRAWA, musi być niezawisłością w ramach prawa, czyli podległość ustawom musi być eksponowana i wymuszana sankcjami karnymi. Niezawisłość musi być wyraźnie zdefiniowana i OGRANICZONA SANKCJAMI KARNYMI - sąd nie może mieć prawa do bezprawia, sędzia nie może być PONAD  PRAWEM, nie może być  BEZKARNY, bo jeśli sędzia może być za łamanie prawa bezkarny, każdy przestępca ma moralne alibi, a państwo staje się państwem bezprawia. Bezkarność sądów i sędziów powoduje NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ fundamentu władzy państwowej, jakim jest wymiar sprawiedliwości i w następstwie, system ZBIOROWEJ NIEODPOWIEDZIALNOŚCI. Prawo dopuszczające stosowanie dowolności jest nielogiczne i nieuczciwe - obecnie obowiązująca ustawa o ustroju sądów powszechnych jest wielokrotnie sprzeczna z Konstytucją, z równością praw, z prawem do sądów, z wymogiem odrębności i niezawisłości sądów. Fakt, że tak wiele się mówi i pisze o „niezawisłości” sędziów i nie ustanawia się jasnej konkretnej definicji i odpowiedzialności karnej za jej łamanie, fakt, że nie dopuszcza się głosów krytycznych wobec rzekomej odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów za łamanie prawa, fakt, że ostatnia nowelizacja dopuszcza „ściganie sędziego” przez skrzywdzonego, ale tylko w wypadku posiadania już orzeczenia sądu na ten temat, czyli tylko w wypadku posiadania już rezultatu ścigania, to dowody nielogiczności i nieuczciwości ustawy obecnie obowiązującej i nowych jej projektów. Jeśli sprzeniewierzanie się niezawisłości jest „określeniem języka potocznego”  jak to napisał prezes związku prawników polskich, to „niezawisłość” też nie jest kategorią prawa.

Aby zatuszować i uwiarygodnić „państwo bezprawia” polska NAUKA PRAWA, tzn. sfery akademickich twórców prawa, tzn, profesorowie prawa popełniają OSZUSTWO NAUKOWE, polegające na  UTOŻSAMIANIU  dwóch całkowicie różnych podmiotów prawa, a mianowicie „sądów” i „sędziów” ! Jak w liście z dnia 18 lipca 1999r. do mnie stwierdza prof. Wiesław Skrzydło: „Nadal twierdzę, i takie jest stanowisko prawa i nauki prawa, że sąd orzekający to sędziowie, a więc pojęcia te są tożsame.” ......”Pyta Pan o odmienne stanowisko w tej sprawie w nauce prawa - nie znam takiego. W tej sprawie opinia jest powszechna i całkowicie zgodna”. A ja twierdzę, że jest to świadome oszustwo naukowe mające na celu tworzenie braku poczucia odpowiedzialności władzy sądowniczej i tworzenie braku BEZPIECZEŃSTWA wewnętrznego, które to stany w takiej sytuacji prawno logicznej muszą się konstytuować. Jest to kłamstwo sprzeczne z teorią bytu i teorią tożsamości. Tożsamość to jest identyczność z samym sobą, więc gdzie tu zachodzi tożsamość, jeśli sądy są INSTYTUCJĄ, a sędziowie są osobami. Są dwa podmioty prawa: „sąd” i „sędzia”, różnie się nazywają, różnie funkcjonują, a „nauka” w oczy, bezczelnie mi wmawia,  KŁAMIE, że są to byty tożsame. Sąd (a w nim również ławnicy) wydaje orzeczenia i wyroki, a nie sędziowie. KONSTYTUCJA i ustawy, taki stan rzeczy ustanawiają. Ale dzięki temu oszustwu, sądy nie są zobowiązane do poszanowania prawa, ani KONSTYTUCJĄ, ani ustawami o ustroju sądów powszechnych i ustawą o Sądzie Najwyższym ! Sądy nie są związane prawem. ZASADA  RZĄDÓW  PRAWA  nie obowiązuje sądów. Sędziowie są związani prawem, ale to nie sędziowie wydają wyroki i orzeczenia. Niesłychana władza jest postawiona w ten sposób ponad prawem i poza odpowiedzialnością. Do kogo obywatel ma „mieć pretensje” gdy sąd bezprawnie zwraca mu pozew - do sądu wydającego orzeczenie w imieniu PAŃSTWA, czy do sędziego ? Jest to kłamstwo celowe - celowo tworzące BEZPRAWIE i uniemożliwiające odpowiedzialność wymiaru sprawiedliwości.

         BYT  PAŃSTWA  ustanowionego przez sprzeczne, kłamliwe PRAWO jest zagrożony bo implikuje nihilizm i gwałt, tworzy NIERÓWNOŚĆ  władz i obywateli, UMOŻLIWIA TERROR. Kategorią nadrzędną takiego kulawego państwa nie jest ani sprawiedliwość (dobro wspólne), ani nawet „prawda”, lecz wg. mnie ukryta, „permanentna rewolucja kontrolowana”, czyli wola i kontynuowanie procesu zmierzającego do  ROZKŁADU  PAŃSTWA. Zanik państwa był zawsze jednym z ostatecznych celów komunizmu i anarchizmu. Prawo i państwo powinno być dziełem sztuki umożliwiającym obywatelom wszechstronną twórczość - prawo u swych źródeł opierające się na sprzeczności powoduje tendencje destrukcyjne, tworzy mafie, rozkłada państwo.

 

         Fakt braku praworządności stwierdzany oficjalnie wielokrotnie przez najwyższe czynniki państwowe, wg. mnie nie znajduje rozwiązania na skutek  IDEOLOGICZNEGO  OPORU  III władzy, która kultywowała i  NADAL  KULTYWUJE  leninowską kategorię „rewolucyjnej świadomości prawnej”, czyli instrumentalizację prawa ze względów politycznych i innych  NIEFORMALNYCH, czyli mafijnych, z jednoczesnym zaprzeczaniem istnienia  kategorii  MAFII, czyli struktur  NIEFORMALNYCH w łonie wymiaru sprawiedliwości. Ja twierdzę, że jest to zwyczajna DYWERSJA - permanentna rewolucja kontrolowana przygotowująca rewolucję gorącą - dywersja również w innych dziedzinach państwa, przede wszystkim ekonomicznych (wyniszczanie produkcji polskiej, czyli pracy, postępujące zubożenie społeczeństwa). Praca w Polsce jest wielokrotnie tańsza, a gotowe produkty droższe niż gdzie indziej. Gospodarka jest niewydajna i niekonkurencyjna, tak „kompetentni” gospodarze rządzą. 

         Czyżby to było zwykłe przeoczenie ustawodawcy, że nie przewiduje on w ogóle możliwości łamania niezawisłości i podległości ustawom przez kastę prawników, czy też świadome nadanie niesłychanej władzy ludziom, którzy jeszcze niedawno oficjalnie deklarowali swoją podległość partii i ideologii komunistycznej ? Oczywiście, że jest to świadoma robota mająca na celu skompromitowanie DEMOKRACJI i ustanawianie totalnej władzy BEZPRAWIA, czyli MAFII.  Niszczenie zaufania obywateli do państwa i degradacja AUTORYTETU i moralności trzeciej władzy, oto wyniki tego systemu. Moim zdaniem jest to DYWERSJA PRZECIW  PAŃSTWU, jak najbardziej zgodna z ideologią komunistyczną i anarchistyczną, celem jest rozkład  i zniszczenie państwa, ale ponieważ nie dzieje się to w próżni, to  TU  I  TERAZ  działa ta ideologia w interesie MAFII ZAGRANICZNYCH. Mafia jest przecież systemem międzynarodowym nie  znającym granic. 

         Czyli wywyższenie sądów ponad prawo i brak sankcji karnych wobec sędziów (również prokuratorów i adwokatów) służy „układom nieformalnym”, czyli MAFII. Brak sankcji jest nadaniem SOBIE prawa do panowania, bo przecież to prawnicy te prawa „naukowo” przygotowywali i działając różnymi metodami formalnego i nieformalnego nacisku i inżynierii społecznej, doprowadzili do ich uchwalenia. Totalna władza „rewolucyjnej świadomości prawnej”, czyli mafii, w PRL’u oficjalnie deklarowana kategorią tzw. „praworządności socjalistycznej”, została ugruntowana i przeniesiona bez żadnych skrupułów do RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ pod postacią rzekomej „niezależności” i „niezawisłości”, („neutralności światopoglądowej” i „apolityczności”), do których to stanów idealnych można i trzeba zawsze dążyć, ale przecież nigdy ich osiągnąć nikt nie jest w stanie. Stara mafia „praworządności socjalistycznej” obecnie pod firmą „sprawiedliwości społecznej   konkretyzuje się dzisiaj w niekaralności łamania tzw. „niezawisłości” i „podległości tylko ustawom” przez sędziów, prokuratorów i adwokatów i w ponad konstytucyjnej i ponad ustawowej pozycji sądów.  Idea ta i władza sądownicza z niej wyrastająca poczyniła narodowi polskiemu nie zapomniane, nie rozliczone, nie zanalizowane krzywdy i  szkody, materialne i moralne i jak widać ma czelność pretendować do dalszego PANOWANIA w Polsce, a być może, że polska opcja tej idei i władzy jest tylko częścią „międzynarodówki” zmierzającej do panowania na świecie.                             

         Wszystkie kryzysy społeczno-gospodarcze od czasu wojny były protestem społeczeństwa przeciwko bezprawiu władzy i rozpaczliwym wołaniem o praworządność. Przy każdym z tych kryzysów, tzn. w 56 r., w 68-70 r., w 80-81r., i również właśnie w czasie Okrągłego Stołu władza obiecywała zbadanie i usunięcie przyczyn i naprawę „złego prawa”.

         Jak widzimy z mojej analizy ostatniej konstytucji o żadnej naprawie nie ma mowy. Nadal obowiązuje państwo bezprawia. Wszystko się robi aby wszystko zostało po staremu. Już w latach 70 w Sejmie przez parę lat obradowała Komisja Grabskiego badająca przyczyny kryzysów społeczno - gospodarczych w Polsce. Komisja ta dyplomatycznie ale wyraźnie obciążyła odpowiedzialnością za te kryzysy tzw. układy nieformalne, czyli mafię, proszę państwa, czyli mafię. Od zawsze w Ministerstwie Sprawiedliwości pracują zespoły do reformy. Ostatnio na nowo organizują sądy grodzkie. Wcześniej te same sądy grodzkie rozwiązywali, nikt nie domaga się pociągnięcia do odpowiedzialności kogokolwiek za katastrofalny stan rzeczy. Wszyscy mówią, że jest źle, ale nie ma winnych, władza sądownicza popełniła miliony zbrodni. Są miliony ofiar. Nie ma ani jednego winnego i nikogo się nie ściga, chyba że ze względów politycznych jakieś wyjątki. Sąd Najwyższy oficjalnie ogłosił, że tylko z lat tzw. stalinowskich oficjalnie unieważniono 50 tys. wyroków. Tylko do 48 roku wykonano 2500 bezprawnych wyroków śmierci. Ale bandyci w togach działali również i  w latach 60., 70. i 80. cały czas pacyfikując społeczeństwo, czyli reasumując, władza sądownicza w Polsce popełniła zbrodnię na narodzie polskim znacznie dotkliwszą od zbrodni katyńskiej. No i proszę. To samo bezprawne prawo obowiązuje do dzisiaj. Twierdzę, że i dzisiaj sądy tu czy tam dokonują zbrodni w majestacie prawa. Proszę tylko obliczyć: 50 tys. wyroków z lat 44-56 unieważnionych, każdy wyrok przeciętnie obejmował 5 osób (były wyroki które obejmowały i 20 i więcej osób). Jeżeli weźmiemy 50.000 x 5 to wyroki dotyczyły 250.000 osób. Każda z tych osób miała rodzinę około 5-osobową, czyli 1.250.000 było dotkniętych tymi wyrokami. Ale to dotyczy okresu tylko do 56 roku, a od tego czasu minęło 40 lat, w których bezprawne prawo działało nadal. Zresztą obie strony układu: prawo i bezprawie, obie strony układu sprawiedliwość i niesprawiedliwość, czyli tak skazani i prześladowani, jak sędziowie i prokuratorzy i adwokaci i również  tzw.  UBECY  i ich rodziny są również ofiarami. Bo pierwszą ofiarą zbrodni jest zawsze zbrodniarz i jego rodzina. Bo zbrodnia zbrodniarza degeneruje. Zaraza w Pałacu Sprawiedliwości jest śmiertelną chorobą całego narodu.

 

         W 10 lat po rzekomej zmianie ustroju, a więc gdy należałoby się spodziewać, że nowe państwo prawa i demokracji będzie już tworem silnym i ukształtowanym, w Polsce mówi się powszechnie o zapaści władzy sądowniczej, o powszechnym braku bezpieczeństwa wewnętrznego, a nawet o kryzysie państwa i  WOJNIE  POLSKO  POLSKIEJ. Mordują się generałowie i politycy. Sądy wysyłają rozpaczliwe sygnały o swoim przepracowaniu, o olbrzymich zaległościach, o tym, że każda sprawa przechodzi przez 3 instancje i musi być również rozpatrywana w kasacjach, a jednocześnie te same sądy produkują tysiące, jeśli nie miliony tzw. „uchybień proceduralnych”, które często są poprostu przestępstwami i zbrodniami . Procesy trwają latami, i następnie są unieważniane i muszą być rozpatrywane od początku, z powodu rzekomego uchybienia proceduralnego. Dlaczego sądy zawalone są kasacjami ? Bo po prostu wyroki i postanowienia są tak niechlujne, że pozwalają się zaskarżać do kasacji. Środowisko wymiaru sprawiedliwości wszystkie swe niepowodzenia i mankamenty tłumaczy tzw. trudnościami obiektywnymi, co w gruncie rzeczy sprowadza się do braku pieniędzy, ale faktyczną przyczyną klęski są braki MORALNE, a nawet wg. mnie po prostu degeneracja środowiska prawniczego, jego nieodpowiedzialność, bezkarność, wywyższanie się ponad innych i świadoma DYWERSJA.

         Problem równowagi - równowagi zawsze względnej, względnej dlatego, że dążenie do równowagi jest wynikiem procesu, ruchu, który zawsze powoduje względność tego układu - problem równowagi względnej w układzie przeciwieństw prawa i bezprawia - sprawiedliwości i niesprawiedliwości - jest moim zdaniem bardzo trudny i skomplikowany. Musimy pamiętać, że prawo i praworządność musi być bezwzględna i to w każdym poszczególnym wypadku. Jeden bezprawny akt psuje już cały system prawa. Natomiast obszar bezprawia ma o wiele łatwiejsze zadanie egzystencji i rozwoju. Bezprawiu wystarcza minimalny odsetek spraw załatwianych bezprawnie, nawet tylko 1 %, ale spraw wybranych - spraw istotnych dla mafii - i taki stan rzeczy już powoduje totalne panowanie bezprawia. Obie wartości zawsze tylko dążą do swego ideału, ale bezprawie ma znacznie bardziej ułatwioną sprawę i wobec tego powinniśmy robić wszystko, aby ograniczyć możliwości bezprawia, a tymczasem u nas robi się wszystko, aby bezprawiu pomagać.                   

         Sprawa ma oczywiście zasadnicze znaczenie dla stosunków międzynarodowych. Polska władza sądownicza ukonstytuowana ponad Konstytucją i ponad prawem ma prawo nie szanować traktatów międzynarodowych, jeśli nie jawnie i głośno, to starczy, że będzie ich nie szanować po cichu i po troszeczku. W związku z wejściem do NATO była ostatnio głośna sprawa ustawy zgodnej ze standardami państw NATO na temat ochrony informacji niejawnych. Pod naciskiem NATO rząd i sejm na chybcika sporządził i uchwalił taką ustawę, ale ja się Państwa pytam, jaka skuteczność będzie tej ustawy, jaka powaga, jeśli władza sądownicza nie jest zobowiązana szanować ustaw. Wszystkie sprawy dotyczące takiej ustawy będą omawiane i osądzane przecież przez sądy, a sądy nie są wcale zobowiązane do szanowania ustaw.

         Ze strony Unii Europejskiej słyszy się cały czas nawoływania o poprawianie złego prawa. Ale nic się nie słyszy, aby cokolwiek w tym kierunku robiono. Na pewno były i są wielkie oczekiwania obywateli otrzymania pomocy ze strony Trybunału Europejskiego. Na pewno popłynęły tam tysiące skarg, ale jak dotąd nic się nie słyszy, aby ktoś w jakieś ważnej sprawie otrzymał pomoc. Wynika z tego, że Europejski Trybunał Praw Człowieka mający znakomite instrumentarium do ingerencji w polskie bezprawie, bawi się w kotka i myszkę i nie wykonuje swych obowiązków.

         Władza sądownicza w czasach PRL była narzędziem panowania w Polsce zbrodniczej mafii sąsiedzkiej WŁADZY SOWIECKIEJ. Służyła do eksterminacji i podporządkowania narodu polskiego sowietom. Ponieważ struktura tzw. wymiaru sprawiedliwości nie uległa po Okrągłym Stole żadnym zmianom tzn. władza sądownicza nadal jest usytuowana pod pretekstem niezależności ponad prawem a nawet ponad Konstytucją, to należy zadać niesłychanie ważne pytanie: czy i komu ta władza chce się sprzedawać, od koga chce być niezależna, a od kogo zależna, czy po prostu chce zmienić swego dysponenta, czy też władza sądownicza będąca poprzednio ścierką mafii  sowieckiej, chce obecnie zostać ścierką mafii zachodnich? Czy polscy filozofowie prawa nie zdają sobie sprawy, że w żadnej rzeczywistości nie ma racji bytu idealna niezależność? Co nasze prawo i Konstytucja rozumie przez słowo niezależność? Chce być niezależna od państwa polskiego i interesów narodu polskiego ? Bo jeśli ma na celu realizowanie naszych interesów no to musi być podporządkowana naszym prawom ! Niestety tak nie jest. Niestety ani nasza Konstytucja ani zasadnicze ustawy o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym nie mówią ani słowa o podporządkowaniu Pałacu Sprawiedliwości naszej Konstytucji i naszym prawom. A Konstytucja na dodatek jest eklektyczna, sprzeczna sama ze sobą, czyli ustanawiająca taki stan państwa.  Jeśli dysponenci naszego ustawodawstwa chcą tworzyć państwo prawne ale z wyłączeniem władzy sądowniczej, oferując ją na sprzedaż i szukają kupca, to powstaje pytanie czy państwa i również mafie zachodnie pretendują do wykorzystywania rzekomej niezależności polskiej władzy sądowniczej dla własnych celów, np. do finansowego zniewalania narodu polskiego ? Dla mnie bardzo podejrzaną sprawą jest szerzenie propagandy, że Konstytucja nasza odpowiada normom demokracji zachodnich. Nie wierzę, że wymiar sprawiedliwości w USA, w Anglii, we Francji i innych krajach demokratycznych jest niezależny od Konstytucji i ustawodawstwa tamtych państw. Ale tak u nas się twierdzi. Od czasu do czasu słyszy się głosy z Zachodu o bardzo pośledniej jakości naszego prawa i potrzebie dostosowania go do demokratycznych standardów zachodnich. Z drugiej strony mimo już paru lat działalności Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu nie było słuchać ani o jednej sprawie kwestionującej istotę naszego prawodawstwa. Trzeba więc zadać sobie pytanie, czy czasem czynniki decydujące na Zachodzie nie mają ochoty skorzystać z oferty systemu bezprawia w Polsce by wykorzystać ją jako drogę do panowania ?

         Główną przyczyną wszelkiego istniejącego  ZŁA w Polsce jest degeneracja władzy sądowniczej i powstaje pytanie 

                  JAK  PRZECIWDZIAŁAĆ  ?

Moim zdaniem najważniejszym jest  UŚWIADOMIENIE  SPOŁECZEŃSTWU  faktów. Naukowcy i media nie wykonują w tym zakresie swoich obowiązków, nie ujawniają „sprawy”, ukrywają podstawowe problemy, czyli poddają się dobrowolnej cenzurze . A podobno wolność nauki i informacji obowiązuje ! Po drugie nie wolno zgadzać się na tendencje gmatwania sprawy, tuszowania kompromitujących faktów, poprzez retuszowanie rzeczywistości, „rozdzielanie włosa na czworo” przez profesorów prawa, polityków i publicystów uwielbiających „skomplikowanie materii”. Sprawa jest jasna, ale podobno najciemniej jest pod latarnią. Nie tylko filozofowie prawa, ale wszyscy „uczeni’ mają tendencję do relatywizmu i „miękkiej” interpretacji wszystkiego co się da. A  PRAWO  MUSI  BYĆ  TWARDE. Ta PRAWDA jest fizyczna, kosztowała nasze społeczeństwo niezmierzone cierpienia, JEST czarno na białym ZAPISANA nie tylko w KONSTYTUCJI i ustawach, ale przede wszystkim w naszych sercach i  NA  NASZYCH  KONTACH  BANKOWYCH (czujemy ją w naszych kieszeniach) i na naszych cmentarzach. „Rewolucyjna świadomość prawna” w wykonaniu naszej władzy sądowniczej kosztowała nas wielkie straty MORALNE  i  MATERIALNE. W Konstytucji i ustawach o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym  mam wyraźnie napisane totalitarne prawo, o niekotrolowanym wywyższeniu władzy sądowniczej i jej składu osobowego. Jest to prawo  ANTY - DEMOKRATYCZNE. Jest to prawo barbarzyńskie, prawo bezprawne, sprzeczne z funkcjami państwa. Tysiące, tysiące przykładów można podawać na dowód tych twierdzeń. A autorytety polityczne i prawnicze wmawiają nam „państwo prawne” i odmawiają wszelkiej dyskusji ! Chcemy DEMOKRACJI, szukamy demokracji, dążymy do dołączenia do państw opartych na demokratycznych systemach prawa. Musimy krzyczeć pełnym głosem : PRECZ  Z  BEZPRAWIEM. Jak nie wydobędziemy się jak najszybciej z panowania PAŃSTWA  BEZPRAWIA będzie ciągle gorzej i ciągle gorzej, tak pod względem materialnym, jak i moralnym. Jeśli Polska ma wnieść do nowych sojuszy istotną wartość i nie mieć tam statutu drugiej kategorii musimy jak najszybciej ZMIENIĆ KONSTYTUCJĘ i znowelizować ustawy o ustroju sądów powszechnych i o Sądzie Najwyższym, tak by wymuszać na władzy sądowniczej praworządność, by nasze państwo stało się faktycznie prawne. W tej sytuacji co jest, każdy werdykt naszych sądów może być kwestionowany, nawet bezpodstawnie. Nasi sojusznicy z NATO i z UE muszą wszelkimi siłami przyczynić się do przekształcenia naszego Państwa w demokratyczne  PAŃSTWO  PRAWNE  -  w rzeczywistości, a nie w propagandzie. Czy KONSTYTUCJE państw NATO pozwalają na wchodzenie w sojusze z państwami opartymi na systemach bezprawia i dowolności ? Napewno nie, a  więc Państwa NATO i państwa Unii Europejskiej mają narzędzia do wymagania od  Rzeczypospolitej Polskiej  zmiany ustaw i uchwalenia nie tylko zgodnej ze standardami demokratycznymi ustawy o ochronie informacji niejawnych, ale każdej ustawy i nawet  KONSTYTUCJI ! Państwa NATO i UE mają obowiązek ingerować w wewnętrzne sprawy naszego kraju w celu jego demokratyzacji. Również  NAUKA społeczeństw krajów demokratycznych ma obowiązek jasnego i uczciwego stawiania sprawy w celach  CATHARSIS, czyli DEMOKRATYZACJI  naszej nauki i społeczeństwa. Ale jeśli idea porozumienia w celu demokratyzacji jest faktycznie myślą przewodnią polskich elit politycznych, to przecież jest to idea permanentna - jest to idea przeciwstawna idei permanentnej rewolucji kontrolowanej i pierwszym krokiem tych elit powinna byc nowelizacja Konstytucji.

         Tą czarną wizję rzeczywistości państwowej należy uzupełnić na zakończenie i na pocieszenie przypomnieniem, że w rzeczywistości społecznej oprócz prawa (i bezprawia) państwowego, czyli stanowionego, olbrzymią i aktywną rolę odgrywa  instynktownie przez naród stosowane  PRAWO  NATURALNE. Państwo jest słabe i w ciągłym kryzysie, albowiem prawo stanowione jest sprzeczne z prawem naturalnym.

         Wielka i oczywista  POTRZEBA  SPRAWIEDLIWOŚCI  każdego obywatela nie zaspakajana przez państwo zmusza do ignorowania, lekceważenia i nawet sprzeciwiania się systemowi państwowemu. Obywatel przyzwyczajony przez dziesiątki lat do nie wykonywania sprawiedliwości przez państwo tworzy własne systemy obronne doprowadzające do konieczności „brania sprawy we własne ręce”, czyli do ...... „rewolucyjnej świadomości” i wyznawania tezy „państwo to ja”. Kółko się zamyka. Wszędzie obowiązuje sprzężenie zwrotne: państwo mnie okrada wobec tego ja muszę okradać państwo, zbrodnia nie może być osądzona bo Konstytucja i prawo temu przeszkadza, obywatel musi sam wg. swoich możliwości i instynktów sprawiedliwość wykonywać. Obywatel musi się bronić, kosztem niesprawnego, nie wykonującego funkcji państwa.

         Aby ten stan rzeczy zmienić, aby likwidować SŁABOŚĆ  i  KRYZYS PAŃSTWA, a nawet przez niektórych deklarowaną „wojnę polsko - polską”, aby zdobyć partnerską, a nie drugiej kategorii, pozycję w nowych sojuszach wojskowych i gospodarczych NATO i UE,  trzeba przede wszystkim zmienić  KONSTYTUCJĘ  i  PRAWO  w zakresie władzy sądowniczej. 

 

         Dziękuję Państwu za uwagę.               

                                                                   Jerzy Kowalczyk

 

 

Cyrhla 32 B, 34 504 Zakopane, POLSKA

E-mail: jerzykowalczyk@pro.onet.pl       www.blog.jerzykowalczyk.eu

Tel./fax 00 48 18 20 - 610 77

 

dnia 15 marca 1999 r.   

 

poprawiono i uzupełniono 25 września 2000 r.